#ph9QC
Niby nic wielkiego, przecież zdarzają się rodziny wielodzietne. Moja niczym nie różniła się od innych, nie byliśmy bogaci, sporo rzeczy brakowało, a jednak żadnemu z nas nigdy nie przyszło do głowy marudzić, tak nas wychowano.
Od zawsze więc funkcjonowało w domu "dziedziczenie" rzeczy, jako najmłodsza z całej familii, a zarazem jedyna dziewczynka, czułam się nieco pokrzywdzona, o sukienkach mogłam zapomnieć, zresztą typowo żeńskich zabawek też nie miałam i szczerze mówiąc nie przeszkadzało mi to.
Mimo wszystko nie wyrosłam na chłopczycę. Mama wpajała mi, że kobieta musi być wielozadaniowa, więc umiem gotować, piekę dobre ciasta, uszyć coś też umiem i wiele takich podstawowych umiejętności posiadłam :)
W gimnazjum zaczęłam dorywczo pracować i ubogacać swoją garderobę w żeńskie fatałaszki. Kupiłam kosmetyki, ale wiecie, przy czwórce braci każdy dziwny eksperyment z nakładaniem makijażu kończył się ich wybuchem śmiechu, więc ostatecznie makijaż odpuściłam, do dziś nie nakładam go zbyt wiele.
Chodzi o to, że mam problem z facetami... Znacie taki typ kobiety, która jest fajną przyjaciółką? Tak, to właśnie ja. Wieczna przyjaciółka.
Wychowanie w męskim gronie nie było złe, ale sprawiło, że przebywanie z facetami było dla mnie normalne. Nie mdlałam z zachwytu nad ładnymi chłopcami, nie krępowałam się ich obecnością, częściej przybijałam z nimi piątki i gadałam o bzdurach. W jakiś pokręcony sposób rozumiem facetów, ale to w niczym nie pomaga. Każdy kumpel moich braci, który przebywał w moim domu, stawał się moim kumplem, a z tego "kumplowania" nie rozwijało się nic więcej. Ogólnie niemal wszystkie moje znajomości damsko-męskie pozostają na stopie przyjaźni.
Nie mam jakichś wysokich wymagań względem facetów, ubieram się kobieco, nie przeżywam okresu jakoś szczególnie, penisa też nie posiadam, żeby odstraszać na wstępie - chociaż gdybym miała, to pewnie jakiś fetyszysta już by się do mnie dobierał ;)
I siedzę, i myślę, i nie wiem... zbyt brzydka jestem, zbyt męska czy zbyt dziwna, by w końcu znaleźć kogoś, kto mnie zechce?
PS Za pół roku świadkuję na czwartym w życiu ślubie, przygnębienie wzięło górę, stąd to wyznanie :)
Może zachowujesz się w typowo koleżeński sposób i wszyscy mają wrażenie, że nie oczekujesz niczego więcej.
To też zależy, niektórych takie zachowanie właśnie może przyciągać
@bittek Nawet całkiem sporo takich facetów jest, a przynajmniej ja zawsze na takich trafiałam :D
@TsuWitch u mnie jeżeli jest się dla kogoś miłym to oznacza, że flirtujesz z tą osobą... Tak jest to przynajmniej odbierane
Też taka byłam-typ kumpela, z którą można o wszystkim pogadać. I wiesz co? Teraz jestem w związku z jednym z moich przyjaciół. Mamy po 22 lata, to mój pierwszy facet. Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale... masz czas. Ja nikogo nie szukałam. Z tym chłopakiem kontakt odnowiłam po trudnych przejściach z innym. Przyjaźń powróciła, a z przyjaźni przeszło do zwiazku:)
E tam gadanie. Ja tez wyroslam w meskim gronie, kolezanek w szkole mialam mniej niz kolegow. Taka chlopczyca zawsze w spodniach i meskich koszulkach. I co? Z chlopakami nigdy nie mialam problemow poza tym, ze musialam ich sama zagadac, bo sie troche bali i mysleli, ze nie jestem zainteresowana, albo oberwa jak cos zle powiedza.
Popatrz na to jak sie zachowujesz: moze jestes wulgarna (w mowie), moze mysla ze wolisz dziewczyny, moze zachowujesz sie jak ksiezniczka (w co raczej watpie), albo jestes po prostu niedostepna. A jak masz tylu kumpli to ich zapytaj, oni wiedza co jest nie tak.
Założyłem konto by skomentować oraz odnalazłem swoje stare konto i zainstalowałem apke, GG: 52836935. Napisz zobaczymy co z Ciebie za ziółko :D
Za kilka lat: "mojego męża poznałam na anonimowych...."
Hmm moja córka ma 3 braci(nie licze najmłodszego autystyka) i ona wręcz zna męską strone życia. Ma 18 lat i raz w życiu miała chłopaka na 5 dni, po czym stwierdziła, że wszystkie chłopy są takie same. Ja mysle, że to, że żyłaś z braćmi uodporniło cię na facetów, i tak naprawdę traktujesz ich jak tych braci podświadomie.Albo jest tak jak mówi moja córa... jeszcze sie taki nie urodził co by mi dogodził
Właśnie wygrałam grę "znajdź potencjalną lesbijkę", dzięki :D
Nie martw się, też dorastałam w męskim gronie i po kilku nieudanych związkach w wczesnej młodości przez baaardzo długi czas nie miałam faceta. W końcu udało mi się z kimś związać i wygląda na zadowolonego, gdy przechadzając się razem po galerii zachwycam się motocyklami, albo razem lądujemy w sklepie w dziale z grami komputerowymi.
Myślę, że problemem może być nieświedome wrzucanie chłopaków do friendzonu - bo przecież większość to tylko kumple i mogłaś nawet nie zauważyć, że któryś liczył na coś więcej (mój cały czas mi wypomina, że na początku go olałam).
Innym problemem, który już ktoś tu wspomniał może być wulgarne słownictwo, bo ciężko zaprzeczyć, faktowi, że chłopacy więcej przeklinają ;)
Myślę, że albo jesteś za ładna i po prostu boją się pójść krok dalej i odpowiednio zagadać, albo jesteś zbyt mało atrakcyjna (za mało seksapilu) i wystarcza im obecna koleżeńska stopa.
Możesz czekać dalej i czekać, aż ktoś się przełamie, albo zrobić to pierwsza...
Też tak miałam i w końcu z jednej przyjaźni rozwinęło się coś więcej. Mój chłopak nawet mówi że najbardziej mu się we mnie spodobało to, że się nie zachowuję jak typowa laska xd
A może nie zauważasz, że Cię rwą? :P
Ja tak miałam dłuuugo.
daj numer tel. chetnie z toba pogadam
Mam obawy przed wrzuceniem tu swojego numery...ale jeśli zostawisz do siebie kontakt to może się odezwę :)