#pbQvp
Zajechaliśmy pod wieczór, zanim się rozstawiliśmy z namiotami powoli zaczął zapadać zmierzch. Mimo tego zapragnęliśmy we trójkę wypłynąć naszą łódką na środek jeziora. Chłopaki strasznie lubili się kąpać na środku jeziora. Ja niestety nie umiem pływać. Piotr okazał się prawdziwym gentlemanem. Chwycił mnie i na rękach zaniósł do łódki. Odpłynęliśmy, ale bez naszego kumpla Kamila. Zapytałam czemu tak, na to Piotr odpowiedział, że Kamil dopłynie do nas drugą łódką. Musi się przebrać, bo mu kąpielówki trzasły tam gdzie nie trzeba podczas zakładania. Tak więc jak było w planie dopłynęliśmy na środek jeziora.
Piotr wskoczył do wody i zanurkował, a ja podziwiałam zachód słońca z łódki. Dość długo nie wypływał i zaczynałam się martwić. Nerwowo wypatrywałam Kamila, czy już do nas płynie, bo co ja zrobię gdyby moja miłość zaczęła tonąć. Nagle wynurzył się i podekscytowany trzymał obydwie ręce złożone: "Kochanie, zobacz co znalazłem na dnie jeziora". Wychyliłam się z łódki, bo byłam bardzo ciekawa. Podejrzewałam, że złapał pewnie jakąś rybkę.
Powoli otwierał dłonie i moim oczom ukazał się śliczny złoty pierścionek. Widząc moją zszokowaną minę powiedział: "Jak ci się nie podoba, to król jeziora ma na dnie dużo innych pierścionków, mogę zanurkować i wymienić...". Z tego szczęścia i zaskoczenia niewiele pamiętam, co działo się później. Nie powiedziałam nawet "tak", choć oboje wiedzieliśmy, że tego chciałam. Nic nie wydusiłam z siebie, żadnego słowa. Podobno podałam mu nie tę co trzeba rękę, by założył pierścionek na palec. Sam wziął sobie właściwą dłoń.
Dopiero dwa dni później, gdy emocje opadły, przytuliłam się do mojego narzeczonego oglądającego film i rzekłam: "Tak, wyjdę za ciebie!".
Ja dzisiaj wstałem o dziewiątej, a mój wujek ma na imię Andrzej.
O, to niedługo pewnie śniadanie! Co polecasz?
ja już po śniadaku. A wujek Andrzej pewnie chory po imieninach :)?
Wybaczcie, zjadłem kanapusie z dzemikiem i mlesio, a później widziałem na mieście Wacława.
Raz już pisałam, że historie o zaręczynach na anonimowych to strata czasu dla czytelnika, później przy drugim prosiłam o zaprzestanie wstawiania takich pseudo wyznań i dalej to samo...
A jeśli człowiek nie ma komu opowiedzieć, a musi, bo się udusi?
Miej litość. Może ktoś się wzruszy, może pozazdrości, może też się oświadczy :\
Rzygam tęczą
Ja właśnie sram
Do kuwety aby?
No i?
Ojej, naprawdę nie wiesz. Wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie. Koniec.