Kiedyś umówiłem się na randkę z bardzo ładną dziewczyną, która sama podeszła do mnie w pubie. Zaprosiłem ją do restauracji, a gdy przyszło mi zapłacić za posiłek, okazało się, że mój portfel zniknął. Najadłem się sporo wstydu, ale moja partnerka okazała się wyrozumiała i pokryła koszt naszej „randki”, słodko śmiejąc się, że równość między płciami polega też na tym, że czasem kobieta powinna zapłacić za jedzenie faceta, który się jej podoba. Miałem nadzieję, że uda się nam spotkać jeszcze raz. Niestety, nie odbierała moich telefonów, a jedyne co mi po niej zostało, to nasz selfik, który zrobiłem przed wyjściem z lokalu.
Portfela nie znalazłem. Już pół biedy z pieniędzmi – sporo czasu zajęło mi wyrabianie dowodu osobistego, prawa jazdy, kart do bankomatu itp.
Parę tygodni później podzieliłem się z kolegą moim smutkiem związanym z nieudanymi próbami skontaktowania się z tą piękną niewiastą. Przy okazji pokazałem mu nasze wspólne zdjęcie. „O, stary! Znam ją! Poszliśmy kiedyś na piwo. Przypał był straszny, bo mi tego dnia portfel ktoś ukradł i nie miałem jak zapłacić!” - krzyknął kolega.
I wtedy coś do mnie dotarło...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie jest to trochę dziwne żeby na pierwszej randce robić wspólne zdjęcie? A już na pewno z kobitą, która wie, że kolejnego spotkania nie będzie bo szuka kolejnego jelenia..
Może i dziwne, ale przynajmniej telefon w garści trzymał i nie stracił :D
Teraz do zrobienia selfika potrzebna jest jedna sekunda i można go zrobić z zaskoczenia.
Jest dziwne, dlatego historia mało prawdopodobna
Nie no, zajebisty plan na zarobek, zapraszać na kolację i płacić za faceta tylko po to żeby ukraść portfel w którym BYĆ MOŻE są jakieś pieniądze, aczkolwiek w tych czasach to raczej mało prawdopodobne.
Tak koleś, brzmi bardzo prawdopodobnie twoja historia.
W sumie masz racje, ale... moze laska zaplacila jego kasą, i liczyla, ze cos zostanie :)
"KIEDYS", mowi wam to cos?
rownie dobrze to moglo byc parenascie lat temu
@bazienka...
Paręnaście lat temu też już można było płacić kartą....
Jeśli dwóch miało jej zdjęcie na tyle podobne że dało się ją rozpoznać to była łatwa do złapania , nawet przez naszą policję. Dziwne żeby się tak podkładała i dziwne to opowiadanie.
Jeśli chodziła bez maseczki lub wbrew pisowi otworzyła restaurację lub siłownię to wtedy milicja ją złapie, a jeśli chodzi o kradzież to bez przesady, milicja się nie zajmuje takimi sprawami. Oni ścigają prawdziwych przestępców - restauratorów, hotelarzy itd.
złodzieje działają często w grupach. To selfie mnie troszkę zastanawia...no ale co kto lubi.
Mhm, ciekawa historyjka.