Mój 90-letni wujek ma za sobą kilka zawałów i wylew, dwa przypadki zakończyły się śmiercią kliniczną. Jego historie o doświadczeniu życia pozagrobowego stały się w rodzinie swego rodzaju legendą; zakładam, że wiele szczegółów po latach dopowiedziano, zresztą nie ma ich kto zdementować, bo wujek wymaga stałej opieki i nie bywa przy stole, gdzie zazwyczaj się je opowiada.
Dreszczyk dreszczykiem, zaduma zadumą, ale moją ulubioną historią jest ta usłyszana od ratujących wujka lekarzy, wtedy czerwonych od stresu i śmiechu. Otóż gdy niby wszystko było już przesądzone, a pacjent "stracony", prawie martwy wujek z zamkniętymi oczami powiedział:
- A takiego ch#ja, nie umrę!
Ze szpitala wyszedł po czterech dniach :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Wujek jak widać nawet ze śmiercią postanowił powalczyć. I wygrał.
Dobry kozak z tego wujka. Ja bym się bała z nim zadrzeć, nawet pomimo wieku. 😆
Dlaczego wujek nie może zdementować plotek.? Wystarczy go zapytać. Nie musi siedzieć z wami przy stole w czasie rozmowy
On ma 90 lat, demencja, alzheimer czy inne rzeczy występujące w tym wieku.