#pKRY4
Facet był pieprzonym psychopatą-zazdrośnikiem, sprawdzał mi telefon, komputer. Z nikim nie pozwalał się spotykać a sam szlajał się z kumplami gdzie tylko chciał. Co chwilę wybuchały jakieś awantury.
Kiedyś jego mama kupiła dla mnie fajne bluzeczki - z dekoltem. Pojechałam do niego w jednej z nich. Jak mnie zobaczył wpadł w szał. Powiedział, że nie będę się tak ubierać (jego mama chwilę wcześniej widziała, że ją na sobie mam) dał mi swój t-shirt i kazał się przebrać. Nie mam pojęcia dlaczego się zgodziłam - chyba dla świętego spokoju. Jego mama zobaczyła mnie w t-shircie i zapytała o co chodzi. Powiedziałam zgodnie z prawdą co zaszło, pobiegła do kuchni gdzie jej syn właśnie wyrzucał bluzkę i walnęła mu wykład na ten temat. Myślicie, że pomogło?
Nie.
Koniecznie chciał mnie sprawdzać. Któregoś razu kiedy nie chciałam mu dać telefonu do kontroli zamachnął się na mnie ręką i walnęłam głową o ścianę - nie spodziewałam się, że mnie uderzy. Szybko zacisnęłam pięść i przywaliłam mu z sierpowego w szczękę... Trochę go otrzeźwiło wtedy i zrozumiał, że na tyle nie może sobie pozwolić ze mną.
Teraz jedna z najlepszych akcji w moim życiu. Motyw typowo filmowy ale gęsiej skórki idzie dostać co on wtedy we łbie musiał mieć...
Umówiliśmy się po mojej pracy, że do niego przyjdę.
Przyszłam więc. Usiadłam obok niego i akurat zabrzęczał mi telefon na przedpokoju - ktoś mi strzałkę puścił. No nic to, idę sprawdzić...
Patrzę na telefon
- Kto to? - zapytał
- Krystian z poprzedniej pracy - zgodnie z prawdą odpowiedziałam
- KURWA! JA PIERDOLE CZEGO ON OD CIEBIE CHCE! Daj mi do niego numer - zadzwonię i powiem aby się od Ciebie odpierdolił.
Patrzę na niego i nie wierzę własnym uszom! Wziął sobie numer do tego kolegi, wykręcił na swoim telefonie, chwilę pomyślał wcisnął "zadzwoń". To co powiedział zmroziło mi krew. A brzmiało to dokładnie tak:
- Numer na który próbowałeś się przed chwilą dodzwonić jest nieaktualny - pogrzeb będzie w sobotę na Partynicach...
To był koniec tej chorej znajomości. Teraz mam swoją rodzinę z normalnym facetem i żyjemy sobie bardzo szczęśliwie razem z synkiem.
Co do ex natomiast... ożenił się, niedawno też urodziło mu się dziecko i podobno wyprowadził się z miasta. Nawet nie wiecie jak strasznie współczuję jego żonie...
Zastanawia mnie, czemu nie rzuciłaś go wcześniej, gdzieś w podczas akcji z bluzkami?
O to samo chciałam zapytać. A po uderzeniu, to już w ogóle - gdyby mnie ktoś uderzył, to z pewnością nigdy by mnie już nie zobaczył.
Bellalza, uderzył cię kiedyś facet?
Bellaza to samo chcialam napisać
FoxyLadie - a co to pytanie ma do rzeczy? Z jakiej okazji miałabym w ogóle zwierzać się obcej babie w Internecie? :D
Zresztą, jakbyś przeczytała ze zrozumieniem to, co napisałam - znałabyś odpowiedź :D
Jak się kogoś kocha, to wiele można wybaczyć.
Tiaaa, wybaczajmy jak nas leją, poniżają i zamykają na cztery spusty. A potem lamentujmy w Internecie, och jak nam źle, och - co za życie!
Nie, nie można. I nie powinno się. Ktoś, kto nas kocha, nie będzie się nad nami znęcał. A my nie powinniśmy kochać osoby, która to robi. To proste.
Ludzie, na jakim świecie Wy żyjecie?! Miłość w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z filmową czy literacką fikcją. Niestety bardzo często widzę, jak wiele osób z nawet najbliższego mi otoczenia żyje marzeniami aż nazbyt. Co to w ogóle ma być za wytłumaczenie - "za bardzo go kocham, dlatego mu wybaczyłam"? Żal mi ludzi, którzy miłość biorą za coś nadnaturalnego i nie mają do niej racjonalnego podejścia. Miłość to ma być miły dodatek Waszego życia, Wasz partner ma być osobą, o której pomyślicie "słuchaj, chcę iść z Tobą przez życie, ale bez Ciebie również dam sobie radę". Aż się wkurzyłam :D
Zakochana byla
Nie rzuciła, bo była idiotką.
Nie napisałam, że to dobrze, po prostu taka jest prawda. Często jesteśmy zaslepieni miłością, wydaje się, że sami nie damy sobie rady bez tej drugiej osoby, czasami może zbyt wiele nas z nią łączy, żeby odejsc (dzieci, kredyt, "coludziepowiedza")... nie mowie, ze ja bym siedziala z mężem - katem, ale prawda jest taka, że chyba mało która kobieta odejdzie po pierwszym uderzeniu. Raczej będzie liczyła na to, że to jednorazowy wybryk i nawet będzie starała się to usprawiedliwic.
Za Chiny nie rozumiem czemu nie skończyłaś tej chorej znajomosci wczesniej.
Bo sie zmieni jak mnie kocha :-( glupie myslenie pokutuje, a potem wypowiedzi są : odchodzilam 5 lat....
Ja niestety autorkę rozumiem. To delikatnie mówiąc tak zwany "toksyczny związek" no i uzależnienie od drugiej osoby. Brawa dla autorki, że i tak w końcu od niego odeszła!
Po co Ty z nim byłaś tyle czasu ?
Zakończyłabym taki "związek" już przy zabranianiu wyjść i sprawdzaniu wiadomości. Nie mówiąc już o tym uderzeniu...
Daję minusa, bo nie pojmę nigdy, jak ktoś może być z kimś tak psychiczny i nie dąży do szybkiego zakończenia takiej relacji.
No są takie oszołomy, ale patrz że wychowany jednak przez normalna kobietę.
jakbym czytała o swojej przyjaciółce i jej chorym związku...
Jak można być z osobą która nas ogranicza?! A co dopiero nie pozwala normalnie żyć.
Widzę, że strasznie łatwo wam przychodzi krytykować i oceniać. Dlaczego tak długo to trwało? Bo nie miałam się do kogo zwrócić. Człowiek zaślepiony drugą osobą nie dostrzega, że zaczyna być przez nią izolowany - zwłaszcza jak jeszcze jest dobrze. Dopiero kiedy nie ma przy tobie już nikogo poza nim zaczyna się masakra. Po prostu typ manipulanty-psychopaty. A co do jego mamy - bardzo się lubiłyśmy a ona zawsze marzyła o córce. Kiedyś sama mi przyznała, że źle go wychowała. Ja jej nie osądzam - cudowna i pomocna kobieta. Synek czerpał po prostu wzorce z debilnych filmików na necie. I nie, nie było dla mnie za późno aby sobie znaleźć kogoś porządnego. Zeszłam się z przyjacielem który w tym samym czasie był również takim chorym związku i był ofiarą manipulacji, szantaży i kontroli. Po prostu jak człowiek jest zbyt dobry dla kogoś to takie są tego efekty.
Widzę, że nie jestem jedyną, która miała faceta psychopate. Tylko w moim przypadku do wszystkiego doszedł gwałt. Dobrze, że uciekłyśmy "w porę".
Gdybyś uciekła w porę, to by gwałtu nie było.
Dlatego "w porę" jest ujęte w cudzysłów.
Mnie też możesz doliczyć. Chciałam zamieścić tu swoją historię, ale napotkałam się na cenzurę. Otworzyłam paru osobom oczy, ciężko im było uwierzyć. Dziewczyny, jak spotkacie ideał, patrzący Wam się nieustannie w oczy, na 99% to psychopata
"Związek" trwał miesiąc. Zaraz po gwałcie uciekłam. I to nie było tak, że był potworem od początku. Czym dłużej byliśmy razem, tym był gorszy. Pomimo tego co mi zrobił nie mam jakiejś wielkiej traumy. Sama sobie z tym poradziłam i żyje dalej. Wbrew wszystkim historiom k gwałcie nie mam traumy, a seks lubię bardzo.
Co do tego idioty... Pół roku po tym jak go zostawiłam miał już narzeczoną.
jako nastolatka sama miałam chorego psychicznie chłopaka, potrafił rozwalić sobie głowę o ścianę, bo odpisałam na smsa przyjaciółce, miałam z nim kilka naprawdę ciężkich akcji, gdy z nim zerwałam, powiedział, że mnie zabije, bo jeśli on mnie nie może mieć, to nikt mnie nie może mieć, a na odchodne mnie zgwałcił