#p8AbF

Ja już siebie zupełnie nie rozumiem.
Mam 15 lat i niedawno wyszłam ze szpitala psychiatrycznego.
Z jednej strony powinnam się czuć szczęśliwa 5 wolna, odciążona, z ogromem możliwości, które na tak długo mi odebrano i czasem nawet tak jest. Mimo wszystko zaraz potem dobija mnie znowu uczucie tej pustki, beznadziejności, bezsilności, niemocy. Znów dobijają mnie myśli, że nie chcę żyć, że zasługuję na ból.
Po powrocie ze szpitala odczuwam strac przed myślą o mówieniu komukolwiek, co się ze mną dzieje. Nawet jeśli chcę sobie pomóc i z kimś pogadać, mam w sobie ogromną blokadę. Sam pobyt wspominam dobrze, ale chyba po prostu nie chcę już ze sobą współpracować. Chodzę na terapię, przyjmuję leki. Mam wokół siebie naprawdę zaufanych ludzi, za których jestem wdzięczna. Mam pasje, marzenia, kochane zwierzątka, do których zawsze mogę się przytulić. Mam wszystko, o czym mogłabym tylko zamarzyć. Dlaczego więc wciąż chcę umrzeć?
Shido Odpowiedz

A czemu ma się ciągle złe samopoczucie jak się bierze leki przy grypie?
Bo nadal jest się chorym.
Dopóki nie zakończysz leczenia możesz odczuwać poprawę, ale naprawdę dobrze poczujesz się dopiero jak się wyleczysz, więc nie można rezygnować z leczenia tylko dlatego że nadal pojawia się jakiś objaw.

Chęć śmierci będzie tu takim katarem - uciążliwe i jest cały czas mimo że się leczysz, ale zniknie dopiero gdy zakończysz terapię.

Vito857 Odpowiedz

Dopóki nie będziesz chciała wyzdrowieć, leczenie nie będzie skutkowało.

TakaOna100 Odpowiedz

To pytanie chyba powinnaś zadać terapeucie. Cokolwiek ci jest to poza lekami i terapia polecam zbilansowana dietę (unikając słodyczy, alkoholu i używek, bo działają szkodliwie na układ nerwowy), ruch na świeżym powietrzu, sen i medytacje. Możesz tez poszukać pomocy w alternatywnych i mniej znanych terapiach jak np. one Brain

karlitoska Odpowiedz

Jesteś dużo młodsza ode mnie i nie wiem jak to odbierzesz, ale pogoń za szczęściem to ułuda. Nie da się być ciągle szczęśliwym, a często te gonienie za nim powoduje, że ludzie są nieszczęśliwi, bo nie potrafią osiągnąć, czegoś co im się wydaje, że powinni odczuwać. Czuję się o wiele lepiej, od kiedy przestałam pragnąć szczęścia, a nauczyłam się dążenia do spokoju. Unikam ludzi i sytuacji, które mnie stresują, staram się ćwiczyć uważność (z ang. mindfulness), medytację. Przede wszystkim nie skupiać się ciągle na sobie, na swoich wadach, ambicjach, brakach czy sukcesach, tylko nauczyć się przeżywania w pełni teraźniejszości i zachwycania się otaczającym światem - to taka moja prywatna terapia, może coś z tego wyciągniesz dla siebie. Świat jest pełen niespodzianek i możliwości przeżywiania niezwykłych doświadczeń, twoje życie i Twoja świadomość to ogromny dar, by móc z tego korzystać. Odrzucając go, odbierzesz sobie możliwość na doświadczenie wielu wspaniałości tego świata. Wiem, że zmiana myślenia, szczególnie w trakcie choroby jest trudna, ale jesteś jeszcze młoda, twoje ścieżki neuronowe nadal się kształtują i możesz jeszcze wiele osiągnąć, więc warto sprawdzić co cię czeka, gdy dorośniesz. Autorko, życzę więcej spokoju, radości i wdzięczności :)

Mondrzi Odpowiedz

Bo żyjesz w Polsce, chorym kraju z ponurą rzeczywistością

tutajjestmojnick Odpowiedz

Tutaj raczej odpowiedzi nie znajdziesz.

Dodaj anonimowe wyznanie