#p7pNL

Moja dziesięciogodzinna zmiana w restauracji prawie dochodziła końca. 22 zbliżała się dużymi krokami, jednak żebyśmy przypadkiem nie wrócili za szybko do domu, wparowała nagle grupka młodych dorosłych, że tak ich określę, mimo że zachowywała się gorzej niż dzieci. Przyszli już podpici, ale jedna z dziewczyn przechodziła samą siebie. Po złożeniu zamówienia poszli zająć stolik, który najwidoczniej nie należał do najczystszych. Podczas gdy ja zanosiłam inne zamówienie, zaczepiła mnie owa dziewczyna, która przyszła tutaj również ze swoim chłopakiem. Na początku kulturalnie zapytała, czy mogę przetrzeć jej stolik, na co odparłam, że za chwilkę zapytam, czy jest ktoś wolny, żeby to zrobić, ponieważ akurat niosłam zamówienie, na co dziewczyna mruknęła pod nosem: „Kurwa, nie że »zapytam«”, tylko to wycieraj” niestety na tyle głośno, żebym to usłyszała. Kiedy wróciłam za bar, oczywiście opowiedziałam wszystko kierowniczce, na co ona, ku mojemu zdziwieniu, sama wzięła szmatkę, poszła tam i zapytała mniej więcej tak: „Czy to państwo prosili o przetarcie stolika?”. Kiedy uzyskała odpowiedź twierdzącą, powiedziała: „Następnym razem wystarczy tylko poprosić, ponieważ w tym lokalu się nie kurwuje”.
Pijana dziewczyna wielce oburzona, jej chłopak z krzykiem, że jak to ktoś śmie obrażać jego dziewczynę i że im się należy szacunek, bo oni są STAŁYMI KLIENTAMI. Dziewczyna tak się oburzyła, że wróciła do auta z płaczem, że ona nie da się obrażać, a jej znajomi natomiast przyznali, że „ona to wszędzie musi zrobić wiochę”.

Od tamtej pory „stałych klientów” nie widziałam jeszcze w naszej restauracji.
wyzwolonaa Odpowiedz

Ja czasem robię awantury w restauracjach, ale tylko kiedy obsługuje mnie facet

HansVanDanz

Wedle twojej zjeb@nej logiki powinnaś mieć satysfakcję, że facet ci służy. Że wykonuje prace często wykonywaną przez kobiety.
Tylko, że ty w swoich g#wnianych wypocinach nie potrafisz być nawet konsekwentna.

wyzwolonaa

Mam satysfakcję i właśnie dlatego traktuję go jak służbę

Dodaj anonimowe wyznanie