#ol0kr
- Coś pani zgubiła!
Oglądam się za siebie. Nic kurde nie ma. Może gościu sobie żartuje, ale nic, wróciłam poszukać.
Patrzę po tej ziemi. Kurde, ni ma. Pan bezdomny krzyczy do mnie:
- Niech pani nie szuka, tam nic nie ma!
Chwila irytacji, złowrogie spojrzenie, w planach: wyminięcie gościa z podniesioną głową i niedanie po sobie nic znać.
Pan dodał z ogromnym optymizmem, wymachując rękoma:
- Pani uśmiech zgubiła! Niech pani nie szuka na ziemi! Tam nic nie ma!
Nic mnie tak nigdy nie uderzyło. Pan bezdomny był bogatszy ode mnie.
Jeśli jesteś naprawdę nieszczęśliwa to może Cię to uderzyło zasadnie, ale przecież nikt nie chodzi non stop uśmiechnięty. Kiedy idę ulicą to mam neutralną minę i nie lubię tego typu zaczepek. Mam się śmiać jak debil przez 24h na dobę? Nie sądzę żeby ten bezdomny był bardziej szczęśliwy niż Ty.
Też nie lubię tego typu słów w swoją stronę.
Czasem zwyczajnie jestem tak padnięta, głodna, mam zły nastrój, że nie mam sił ani ochoty szczerzyć się sama do siebie. Niejednokrotnie słowa: Uśmiechnij się i podobne, zwyczajnie mnie wkurzają, bo gdybym miała na to ochotę, to bym to zrobiła.
Cieszę się jednak, że taka drobna rzecz może poprawić Ci nastrój.
Pan bezdomny nie był bogatszy od Ciebie, ale na pewno potraktował Cię bardzo protekcjonalnie. To Twoja sprawa, jaki masz wyraz twarzy i dlaczego i nic nikomu do tego. A prosić kogoś żeby się uśmiechnął, bo tak, to po prostu bezczelność.
Nie cierpię takiego zagadywania.
Mam taki wyraz twarzy, ze wygladam na smutna albo stroskana. Pytania co sie stalo to u mnie codziennosc... Mimo tylu lat wciaz jest to wkurzajace.
Może dycha leżała i nie chciał byś zauważyła