#oc9D4
Gdy byłam małym szkrabem nie rozumiałam zasad, ale nie przeszkadzało mi to w kibicowaniu. Zawsze bardzo mocno kibicowałam, nastrój meczowy trzymał mnie nawet do następnego dnia. Wszyscy fani siatkówki wiedzą, że na meczach naszej reprezentacji śpiewa się znane "w górę serca, bo Polska wygra mecz!". Była (i nadal jest) to moja ulubiona przyśpiewka.
Pewnej niedzieli mała ja poszła z rodzicami do kościoła. Był to dzień po ważnym, wygranym przez Polskę meczu. Ja, wciąż podekscytowana wygraną, nie bardzo skupiałam się na mszy.
Pewnie dlatego, gdy ksiądz wypowiedział "w górę serca..." na całe gardło krzyknęłam "BO POLSKA WYGRA MECZ". :')
Nie chcecie wiedzieć, co się działo w domu. :')
Wierny kibic, zawsze z drużyną. Nieważne od okoliczności. :P
Chciałabym to zobaczyć. :D
I usłyszeć :)
Ja też:D
Ja również :)
Ile bym za to dała by to widzieć ;)
Ja też :D
A ksiądz na to: Polacy! Robimy falę! :D
Kibic siatkówki melduje się! 😂 ,,Najpierw przegrywamy dwa sety, żeby potem wygrać 3:2" taka prawda 💞
zasada 3P? podpuścić, podpuścić, przy...dolić? :D
A jak! 😂
W sumie to jeszcze bardziej ciszy, podnieść się tak i wygrać :D Jutro meeczyk!!! A potem mecze w Łodzi. Ktoś się wybiera!?
Niestety, za daleko.. ale ❤ zawsze z nimi! I z kibicami także!
Kto nie wygrywa przy 2:0...😜
Do Łodzi ceny dowalili a niby awans już jest 😱 strach pomyśleć o finale..
No niestety z tymi biletami to meeeega przegieli, ale za 140 zł na jeden wybrać się można. Polska - Argentyna 💕😍 Zobaczyć z bliska muszę!
P. S - Ktoś przenocuje w Łodzi? XD
Co się działo w domu? Naprawde rodzice mieli problem z takiej malej wtopy?
Ja bym się śmiała ;)
A co sie dzialo?? Zamyslilas sie i juz... Ja tez nie raz cos palnelam w kosciele, ale mi nikt nie robil zadnych pogadanek, a mama do tej pory sie smieje z kilku "wpadek" :)
Dzieciaki są słodkimi kibicami :D
Ja jak byłam mała to biegałam po podwórku i wowałam: "Adam Małysz, Martin Schmitt!", bo myślałam, że obaj to Polacy. A za każdym razem jak mama krzyczała: " spalony!" (Fanka piłki), biegłam do kuchni, żeby sprawdzić co się spaliło. Czył się oszukana, nie widząc garnka na gazie :D
Bylo raz takie wyznanie...
Ale to już było...
I nie wróci więcej!
Ja kochałam skoki narciarskie. Wdrapywałam się na stolik i popisowo skakałam, krzycząc, że jestem "Małyś" albo "Ślilenzałel" :)