#obocE
Zaniepokoił mnie brak znajomych u córki. Kiedy zapytałam ją dwa lata temu dlaczego nie ma przyjaciółek, to stwierdziła, że z szarakami nie trzyma. Uznałam, że to efekt dojrzewania i że to minie. Zastanawiałam się, czy dzieci nie odrzucają jej przez kalectwo, ale nawet te niepełnosprawne unikają jej towarzystwa na turnusach, więc to nie przez jej stan zdrowia. Jedyne pozytywne relacje ma ze swoimi rehabilitantami i rehabilitantkami, miejscowymi i turnusowymi, trudno jednak nazwać to przyjaźnią. Córka jest zafascynowana wszystkim, co się wiąże z rehabilitacją neurologiczną i wrodzonymi uszkodzeniami mózgu, więc mają o czym gadać. Z drugiej strony jest dość dziecinna, zawiązuje włosy w kucyki, warkoczyki, uwielbia jednorożce. Widzę spojrzenia jej koleżanek, gdy ją odwożę do szkoły, nie są pozytywne. Na propozycje zmiany stylu reaguje histerią i mówi, że ją nie kochamy. Martwił mnie dysonans pomiędzy dojrzałymi zainteresowaniami a dziecinnym zachowaniem, postanowiłam po feriach pójść do szkolnego psychologa. Do końca roku szkolnego córka była tam dwa razy w tygodniu. Co się okazało? Córka z wyższością patrzy na rówieśników, nie odpowiada nawet na „cześć”. Nie umie wyregulować emocji, są bardzo intensywne, czy to pozytywne czy negatywne. Ostatnio w domu pogryzła sobie ręce, bo koleżanka nie chciała dać jej pracy domowej. Nie pyta o samopoczucie rozmówców, mówi tylko o sobie, swoich pasjach (rehabilitacja i popkultura Europy Wschodniej) czy przeczytanych książkach. Według psycholog córka nie zauważa, że zachowuje się nieodpowiednio. Stwierdziła, że jest rozpieszczona i że powinniśmy odciąć ją od rehabilitacji (chociaż to tylko trzy wizyty w tygodniu po dwie godziny każda) na jakiś czas, by nie żyła tylko tym i żebyśmy zaczęli integrować ją z rówieśnikami. Zaprosiliśmy dziewczynki z klasy córki na ognisko. Ucieszyliśmy się, gdy poszły na spacer. Kiedy wróciły, córki z nimi nie było. Okazało się, że przeszła jedynie kawałek, dalej nie dała rady, a nie chciała dzwonić po pomoc. Do dzisiaj zastanawiam się, czy te dziewczynki nie zrobiły tego specjalnie.
Na rehabilitacje wróciliśmy po czterech tygodniach, ponieważ córce coraz gorzej się chodziło.
Już nie wiem, jak jej pomóc.
Zrezygnować z rehabilitacji?
Wybacz słownictwo, Autorko, ale czy ta psycholog jest j*bnięta?
To wyznanie jest podobne do kilku innych, ale dodam od siebie, że po poznaniu środowiska niepełnosorawnych uważam, że spora część jest cyniczna i zgorzkniała, bo jest im źle, wyróżniają się, nie wszystko mogą, mają żal do losu, a nawet Stwórcy (jeśli trafi się jakaś osoba spośród nich, która w Niego wierzy, bo o to trudno). Nie lubią innych ludzi. Jednym zazdroszczą, od innych czują się lepsi. Wiem, że to uogólnienie, ale takie są moje obserwacje.
Zrezygnować z rehabilitacji? Co za bzdura... A co do reszty - pytanie jak bardzo nie pozwala bratu pomagać siostrze. Bo to brzmi dziwnie. I jasne, nie można go obarczać obowiązkami i odpowiedzialnością za drugie dziecko rodziców, ale to jego siostra, więc jak najbardziej może ją wspierać i pomagać, są rodzeństwem i wspieranie się i pomaganie jest normalne nawet bez jakichś niepełnosprawności. Być może przez to jak chciałaś oszczędzić tego synowi, córka się odcięła. Skoro własna matka uczyła ją że musi uważać z proszeniem o pomoc - no to nie jest dobre ani dla niej ani dla jej brata. Nie traktuje tego jako oskarżenia itd ale jednak takie zachowania mają gdzieś swój początek, między innymi w tego typu wychowaniu. Zastanowiłabym się też nad wizytą w poradni, może corka jest w spektrum i nie ma znajomych, bo nie rozumie emocji, kumplowania się itd. A może zwyczajnie potrzebuje wizyt u psychologa dziecięcego z którym będzie mogła szczerze pogadać, bez myślenia o tym czy to jej rodzina, znajomi itd. Po prostu psycholog, ale nie szkolny tylko normalna wizyta.
A jak rozmawia z wami? Umie rozmawiać z wami? W sensie że jedna osoba mówi co u niej, druga dopytuje coś i jakoś się ciągnie rozmowa. Bo się zastanawiam czy to zachowanie z rówiesnikami to przez to że ma mało ogłady w rozmowach z nimi czy po prostu ma problemy z nawiązywaniem relacji. Jeśli to pierwsze, to może zapiszcie ją na jakieś dodatkowe zajęcia, nie rehabilitacje, by mogła z innymi pogadać o tym co ją interesuje. Jeśli to drugie, to poszukaj innego psychologa na konsultacje.
Jeszcze jedno pomyślałam, czy rozmawiałas tak szczerze z córką o tym? Czemu nie ma koleżanek, że się tym niepokoisz, czy możecie coś zrobić by pomóc. Może jest po prostu induwidualistką, która troche nie umie zapanować nad emocjami i może przeżywa że jest inna od rówiesników. Podkreślam to może, nie jestem żadnym ekspertem. Mam nadzieję, że jakoś uda się znaleźć pomoc. Trzymaj się :)
Z nami jest też nie umie, w jej rozmowie istnieje tylko ona, lubi odpowiadać na pytania dotyczące jej samej bądź jej pasji. Kiedy rozmowa schodzi z jednego albo drugiego tematu od razu staje się naburmuszona.
No i w dodatku sama mówi że nie potrafi rozpoznać emocji z twarzy czy tonu głosu ( o ile to nie krzyk) i to by zgadzało, bo póki jej się nie powie wprost to nie zauważy że nudzi rozmówcę.
To na twoim miejscu bym poszła do innej psycholog. A neurolog czegoś nie polecił? Bo skoro chodzi na rehabilitacje neurologiczną, to podejrzewam że jest pod stałą opieką neurologa.
Nie, dzieci z MPD nie muszą być pod stałą opieką neurologa, pomimo że to jest schorzenie neurologiczne, w przypadku Laury niezbędna jest tylko rehabilitacja, nie brze żadnych leków. Do osiemnastki jest mile widziana kontrola raz na trzy lata, ale to tyle.
Dzisiaj była wizyta u neurologa Laurki. Wstępne przypuszczenia to po prostu wina jej uszkodzeń mózgu do których doszło przy porodzie, że być może cześć mózgu odpowiedzialna za emocje również została uszkodzona.
Objawy wskazują na zespół Aspergera. Dodałaś jeszcze w komentarzu, że nie rozpoznaje emocji. To typowe dla tego zaburzenia. Dziwne, że żaden ze specjalistów jeszcze tego nie rozpoznał.
Zgadzam się. Do tego wąskie zainteresowania. Polecam wizytę u dobrego psychologa. Trzymaj się autorko.
Dzisiaj była wizyta u neurologa Laurki. Wstępne przypuszczenia to po prostu wina jej uszkodzeń mózgu do których doszło przy porodzie, że być może cześć mózgu odpowiedzialna za emocje również została uszkodzona.
Jak można "za karę" zabronić dziecku rehabilitacji?
Dzisiaj była wizyta u neurologa Laurki. Wstępne przypuszczenia to po prostu wina jej uszkodzeń mózgu do których doszło przy porodzie, że być może cześć mózgu odpowiedzialna za emocje również została uszkodzona.