#obnCf

Nie potrafię pokazać, że mi na kimś zależy. Nie próbuję tworzyć głębszych więzi z ludźmi. O ile to, że nie będę miała przyjaciela czy partnera dotyczy tylko mnie, tak to, że jestem bezuczuciowa chyba dotyka moją rodzinę, w szczególności mamę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio powiedziałam mamie czy komuś z rodziny „kocham cię”. Ba! Sama przed sobą nie mogę powiedzieć, że kocham moją mamę, że zależy mi na niej czy na jakimkolwiek członku mojej rodziny.

Z mamą nie mieszkam od 3 lat, wyjechała za granicę, aby poprawić naszą sytuację, a ja w wieku 19 lat musiałam zacząć dorosłe życie. Przez ten czas widziałam się z mamą trzy razy. Kiedy rozmawiamy i na koniec ona mówi „kocham cię i tęsknię za tobą”, ja jestem w stanie powiedzieć tylko „miłego dnia mamo, trzymaj się”.
Z bratem podobna sytuacja, z tym że nie mieszkam z nim 4 lata i praktycznie nie mam z nim kontaktu.
Rodzina ma do mnie pretensje, że nie dzwonię, nie odwiedzam ich. Mama czasem płacze, że chciałaby, abym choć raz przyszła się przytulić.

Jest mi z tym źle, ale nie, że mam wyrzuty sumienia. Co to, to nie. Chodzi o to, że wiem, że to nienormalne. Staram się chociaż czasem poudawać, że mi zależy, że tęsknię, ale mimo że jestem dobrą „aktorką”, to wychodzi mi bardzo sucho.
Próbuję sobie tłumaczyć, że to kwestia tego, że ojciec jest alkoholikiem i bardzo różnie było w domu. Że mama faworyzowała mojego brata (kiedy tylko o tym wspominam słyszę, że to nieprawda, że matka zawsze kocha równo swoje dzieci, ale chyba większość wie jak to wygląda). Miałam bardzo dużo obowiązków jako mała dziewczynka i szybko dorastałam, bo w sumie nie jest to zbyt naturalne, aby 5- czy 6-letnie dziecko samo wstawało i szykowało się, łącznie ze śniadaniem, do przedszkola; czy aby zostawało samo w domu, opiekując się swoim 2-letnim bratem.

Chyba jestem okropną osobą.
coztegoze2 Odpowiedz

Nie jesteś okropną osobą. Po prostu nie zostałaś nauczona pewnych rzeczy i dlatego nie umiesz ich dać teraz. Albo nie chcesz też ich dać swojej rodzinie. I nie ma w tym nic złego skoro Twoja rodzina nie dała Ci rzeczy, których potrzebowałaś jako mało dziecko: opieki, troski, zabezpieczenia Twoich potrzeb.

Zastanów się: czy pamiętasz abyś była w domu rodzinnym przytulana? Czy byłaś nauczona tego, że przytulanie to jest coś normalnego i tak się okazuje bliskość? Jeśli nie to dlaczego nagle Twoja matka wyskakuje z płaczem, że Ty tego nagle nie robisz? Jakim cudem masz nagle wyskakiwać z taką umiejętnością? W szkole Cię tego mieli nauczyć? Czy w domu, w którym był alkoholik? Przecież to był obowiązek Twoich rodziców, żeby nauczyć Cię że przytulanie jest normalne, że daje poczucie bezpieczeństwa, jest bliskością. A może Ty nie chcesz też bliskości okazać swojej matce i bratu, bo czujesz że oni nie byli Ci bliscy w tym domu alkoholowym?

Warto żebyś się wybrała do terapeuty i porozmawiała o swoich obawach, swoim domu. Bo myślę, że w Twoim życiu mogą się jeszcze pojawić osoby które będziesz chciała żeby były Ci bliskie. Tylko one niekoniecznie muszą być z Twojej rodziny i to jest jak najbardziej ok.

FleurDelacourr Odpowiedz

Autorko, nie jesteś okropną osobą. Mam ten sam problem. Kocham moją rodzinę, ale mam problem, żeby np. powiedzieć mamie, że ją kocham, jakaś taka blokada psychiczna. Może warto rozważyć jakąś terapię, jeżeli tobie to przeszkadza?

ohlala Odpowiedz

Twoje zachowanie ma związek z tym, jak byłaś wychowywana i zaniedbywana. To nie Ty jesteś okropna. A brak umiejętności okazywania uczuć jest charakterystyczny dla DDA. Przydałaby Ci się terapia.

Lipcowa Odpowiedz

Myślę, że wiele dzieci alkoholików boryka się z podobnymi odczuciami (przynajmniej według moich doświadczeń). W żadnym wypadku nie świadczy to, że to z tobą jest coś nie tak i nie jesteś przez to okropną osobą! Pewnie potrzebowałaś takich mechanizmów obronnych, żeby poradzić sobie z trudną sytuacją w życiu. I można to odwrócić.

Belledonna Odpowiedz

Hej, nie uważam żeby w twojej wypowiedzi czy postawię było coś niewłaściwego poprostu nie jesteś tego nauczona mam ten sam "problem moje relacje nie są głębokie, nie potrafię utrzymać relacji między ludzkich, nie potrafię się przytulić czy powiedzieć że kocham,mam męża który wie o tym o moich problemach nazwijmy to umownie emocjonalnych chociaż czasami mam poczucie że swoją postawą robię mu krzywdę on uparcie twierdzi że kiedyś może go pokocham tak naprawdę....

Ważne jest to że zdajesz sobie z tego sprawę bo mi długo to zajęło wydawała mi się że to co robię jest całkiem normalne i tak to powinno być...aktualnie chodzę do terapeuty i pracuje nad tym aczkolwiek skutków dużych terapii to ja nie widzę...ale mam pewne doświadczenie z terapiami i wiem że zmiana potrzebuje czasu tak więc
..

Dragomir Odpowiedz

Tak jak piszą tutaj, albo nie zostałaś nauczona bliskości ani tego jak się taką atmosferę buduje albo zwyczajnie bronisz się przed uczuciami, żeby nie cierpieć jeśli stanie się coś złego, taka zbroja. Pewnie jakieś DDA się na to nakładają i może inne rzeczy. Do przerobienia na dobrze dobranej terapii z dobrym terapeutą.

TakaOna100 Odpowiedz

Dlaczego uważasz, że jest w tym twoja wina? Mama skupiła się na bracie, szybko musiałaś stać się „dorosła i odpowiedzialna”, potem wyjechała za granice - masz prawo czuć się porzucona, zła, bezbronna. Nikt nie ma prawa oczekiwać od ciebie, że będziesz mówić to co chce usłyszeć. Skup się na sobie, na swoich potrzebach. Jeśli potrzebujesz zmian to je wprowadzaj, ale one musza wyjść od ciebie, ze środka. Nie z potrzeby mamy czy brata

ShinAh Odpowiedz

jesteś po prostu psychopatką(nie mylić z seryjnymi mordercami) jest to po prostu zaburzenie "działalności" mózgu,które nie "pozwala" na okazywanie\odczuwanie uczuć takich jak miłość.... Psychopaci po prostu tego nie rozumieją(w stricte logiczny sposób) uczuć i ich znaczenia...

Oretyrety Odpowiedz

Nie jesteś okropna. Jeśli jest Ci z tym trudno, to może warto szukać przyczyny, choćby po to, żeby zrozumieć samego siebie. Można iść do psychologa, albo zacząć od dostępnych online testów, na DDA, na autyzm, na ADHD itd.
Świadomość dlaczego jakoś reagujemy albo nie reagujemy, potrafi przynieść sporą ulgę.

Fluffek Odpowiedz

Wszyscy piszą o dzieciństwie, że wynosimy z domu to czego zostaliśmy nauczeni. Ja się z tym nie zgodzę. Mam podobny problem co autorka, z tym że w moim domu zawsze była miłość. Rodzice przytulali, zapewniali, że kochają. Rodzeństwo jak to rodzeństwo, ale co do czego przyszło to też pokazywali jakoś uczucia, zwłaszcza siostra. Ja z kolei od dziecka nie lubiłam przytulania, nie lubiłam trzymania za rękę. Nie mam żadnej traumy, nie mam żadnych złych wspomnień. Natomiast teraz w dorosłym życiu mam narzeczonego i są problemy. Bo on chciałby, żebym sama przyszła, sama się przytuliła, pocałowała. I się nie dziwię. Na pewno jest to uciążliwe dla niego, kiedy to on musi wychodzić z inicjatywą cały czas. Staram się, naprawdę się staram... Ale nie czuję takiej potrzeby. Kocham go, ale nie umiem tego powiedzieć. Wydaje mi się, że jak coś ugotuję czy zaskoczę czymś w domu to to wystarczy. Ale w podświadomości wiem, że nie. Że powinnam zachowywać się jak inne dziewczyny, przychodzić sama z siebie i się przytulać. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie