Jestem studentem i mam kota, dla którego co trzy miesiące robię porządne zapasy. Pewnego razu tuż po opłaceniu mieszkania poszedłem na zakupy, stoję przy kasie, chcę zapłacić, a tu co...? Zgubiłem portfel, którego już więcej nie odzyskałem.
W skrócie: przez prawie miesiąc wpierdalałem karmę razem z kotem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Z pewnością był to problem finansowy, ale możliwe, że dzięki temu przez jakiś czas uniknąłeś problemów zdrowotnych. Karma kocia jest podobna lepsza jakościowo od wysokoprzetworzonego żarcia dla ludzi. :)
W życiu kot by się z tobą nie podzielił żarciem 😜
Można było poprosić rodziców o wsparcie, kumpla o "stówkę". Ale nie, inaczej nie było by naiwnej opowiastki.
Myślisz że go pytał? Tego kota czy może mu podebrać kilka puszeczek?
Myślę, że nie doszło do opisanej sytuacji.
A to swoją drogą, też wątpię.
Hmm, ciekawe jak zapłaciłeś za karmę, skoro zgubiłeś portfel. Chyba, że poszedłeś po zapasy zanim poprzednie się skończyły.
Ale on zapas karmy kupił wcześniej, a że nie ma portfela zorientował się jak chciał zapłacić za własne zakupy. Tak że tego Lutek :)