Miałem przyjaciółkę, która dość lubiłem, ale nie wiedziałem, czy chce czegoś więcej, czy po prostu przyjaźni. Z tego, co wiem, to jeżeli nie spróbuję, to się nie dowiem, a nie chciałem potem żałować, tak więc zapytałem. Chyba mnie zignorowała albo nie usłyszała, w każdym razie nie powtarzałem. Kilka dni później zapytała, czy nie zechciałbym z nią być. Pomyślałem, że spróbuję, skoro i tak chciałem... Ona nagle wpadła w zakłopotanie, zapytałem, co jest. Powiedziała, że to był zakład z koleżanką...
No nie powiem, wkurzyłem się, jak dla mnie było to nie fair, i z tego się nie robi zakładów. Przez dłuższy czas nie widziała w tym nic złego, a ja próbowałem jej uświadomić, że to jednak nie było spoko.
Ludzie, czy to ze mną jest coś nie tak, czy raczej z tym, co zrobiła? Nie wiem, co myśleć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak ma więcej niż 15 lat to znajdź kogoś bystrzejszego i fajniejszego.
Aktualnie podniósłbym ten wiek o parę lat;) ale fakt, jak nie są młodzi szkoda czasu
Ona wie może nawet już wie, że to niefajne. I tak będzie szła w zaparte w opór i robiła Ci kiełbie we łbie, że Ci się wydaje.
Gratuluję, że spróbowałes!
Najprawdopodobniej pora wygaszać znajomość. Może to jej otworzy oczy, może właśnie się dowiedziałes, że jesteś bezpiecznym planem awaryjnym.
Wielkie rzeczy, ja też wiele razy się tak zakładałam
No, też faceci się tak zakładają, kto poderwie tą grubą loche, aż się zakocha na zabój, ile potem jest śmiechu, jak potem się ona dowiaduje, a no i najważniejsze, że stówka do portfela wpada.
To o czym piszesz to zwyczajne chamstwo
A u ciebie to co myślisz że to miłe czuć się odrzuconym nie wiesz chba ile odwagi kosztuje to tego chłopaka albo zmyślasz albo jesteś złym człowiekiem
Odwagi? Nie rozśmieszaj mnie. W dzisiejszych czasach przeciętny mężczyzna, żeby mieć grono adoratorek musi tylko istnieć (opcjonalnie, bo przecież są kobiety zakochujące się w "nigeryjskim księciu"). A taka młoda dziewczyna bez wyglądu modelki musi się postarać, żeby zdobyć jakiegokolwiek chłopaka