#o9oCo

Mam 36 lat. Nie mam męża ani dzieci. Mam pracę za śmieszne pieniądze, gdzie jestem tylko zwykłym pracownikiem.
Od dwóch lat omijam wszystkie rodzinne imprezy. Mam dosyć pytań, kiedy w końcu ułożę sobie życie i zacznę zarabiać normalne pieniądze, jak reszta mojego rodzeństwa i kuzynostwa.
Nie chce mi się żyć...
anonimowe6692 Odpowiedz

To masz sporo wolnego czasu. Wykorzystaj go, żeby się jakoś rozwinąć, naucz się nowego języka, spróbuj się przebranżowić, załóż aplikację randkową (używana z rozsądkiem potrafi niektórych doprowadzić do happy endu albo przynajmniej dostarczyć trochę rozrywki jak umawiasz się z ludźmi, żeby Ci pokazali jakieś swoje ciekawe hobby). Komuś z depresją pisałam o możliwościach pracy na platformie wiertniczej, gdzie nawet sprzątaczki potrafią zarabiać po 350 tysięcy rocznie za cztery miesiące pracy. Życie to gra z otwartą mapą, a Ty utknelas w samouczku i chyba jeszcze nie odkryłaś wolnej woli ;)

SokoliWzrok Odpowiedz

Mąż i dzieci to nie jest jakiś wymóg. Wielu ludzi pracuje za najniższą czy niewiele wyższe pieniądze szczególnie w małych miastach. Taka praca to nie wstyd. Wstyd to ściemniać, kombinować i pobierać różnego rodzaju socjale. Masz spore szanse jeszcze spotkać odpowiedniego faceta, z którym możesz zbudować przyszłość. Jednak prawdopodobnie będzie to niewysoki Mirek, który też będzie miał zwykłą pracę (co nie znaczy, że nie może być fajnym człowiekiem).

Sierra1 Odpowiedz

Poszukaj sobie jakiejś pasji, może zapisz się na jakieś ciekawe zajęcia? Pracy też możesz spróbować poszukać innej, skoro z tej nie jesteś zadowolona. Masz czasz, więc możesz bez presji przebierać w ofertach.

janpawel3 Odpowiedz

36 lat, czyli przez ostatnie circa about 20 lat miałaś lekko licząc co najmniej 5 kolegów, którym się podobałaś a jednocześnie mieli poukładane w głowie (mocno zaniżam). Z jakiegoś powodu wszystkich odrzuciłaś, prawdopodobnie dlatego że nie wyglądali jak DiCaprio i/lub nie zarabiali jak Gates. Jednocześnie celowałaś w typowych "chadów" myśląc że wybiorą akurat ciebie spośród setek chętnych (zwłaszcza w erze tindera). Może z niektórymi poszłaś do łóżka, ale czy chociaż jeden nadawał się do stałego związku, troszczył się o ciebie, szczerze cię wspierał w codziennych wyzwaniach? Nie wiem, choć się domyślam.

NAUS

Ciekawe behaviour z Twojej strony. IMO odczytywanie całego życia z about 2 sentences i przykładanie do tego kalki z redpillowych kanałów w polewie z liczb wyciągniętych z dupy jest niestandardową formą spędzania wolnego czasu. BUT WHATEVER, 2137.

KarolinaPoludniowa

Przecież ten cały @janpawel3 to jedno z kont wyzwoloneego, który w rzeczywistości urwał się z manosfery, gdzie nałykał się czerwonych piguł:)))

janpawel3

Oczywiście autorka nie przyzna mi racji, ale słyszałem już setki takich historii. ZAWSZE zaczynało się jak w moim komentarzu, a kończyło jak w wyznaniu. Wyzwolonaa też będzie kiedyś płakać. Tak to jest, człowiek jest istotą społeczną.

hyde989

Przecież tu słowa nie ma o tym jak wygląda, może być po prostu mocno nieatrakcyjna i nie było chętnych, wcale nie musiała nikogo odrzucać. Z zaradnością też średnio bo mając 36 lat i brak dzieci to chyba można cokolwiek przez tyle lat odłożyć, choćby na podniesienie kwalifikacji.

Sierra1

Zastanawia mnie skąd to wszystko wiesz na podstawie, bądź co bądź, krótkiego wyznania Autorki. Serio uważasz, że wszystkie kobiety żyją według jednego schematu?

Novara

Kobiety często mają nierealne wymagania, celują w facetów o wyższej niż one pozycji, statusie społecznym, czy materialnym, o wyglądzie nie wspominając, jednocześnie olewają "średniaków" - na ich "poziomie".

Dodaj anonimowe wyznanie