#o8p4C
Przychodzi niedziela - a co się z tym wiąże?
Oczywiście, zupa Bogów. ROSÓŁ.
Mama zawołała mnie na obiad, ale byłem akurat zajęty, więc zaproponowałem, że zjem trochę później.
Skończyłem to co miałem zrobić, schodzę na dół. Nikogo nie ma, a na stole leży miska z rosołem. Myślę sobie - kochana mama, pewnie nałożyła mi już mojej ulubionej zupy, żebym nie musiał sam się trudzić :)
Biorę tę miskę i jem. Zupa była tak dobra, że zjadłem całą miskę, po czym położyłem się przed telewizorem. Przychodzi mama, a ja chwalę i mówię, że dawno takiego rosołu dobrego nie zrobiła, no deliszys po prostu. Makłowicz byłby dumny. A mama mnie się pyta: Michał, gdzie są resztki dla psa?
Jak się domyślacie, zjadłem resztki z obiadu, które miały iść dla psa dla psa, po 12 osobach. Miseczka również należała do naszego psa. Od tamtej pory nie jem rosołu. Dzięki, zły losie!
:(
Pies będzie zły jak się dowie
I zacznie jemu wyjadać na złość.
Znając szybkość dodawania wyznań, dowiedział się już tydzień temu :D
To akurat plus. W gospodarstwie zły pies to dobry pies.
Ale lepiej żeby jego złość nie była wymierzona w domowników :-D
Uuuu, ale smakowało to się liczy 😂 Tylko kurde nie odróżniasz psiej miski od talerza ?
Może to nie była taka specjalnie przeznaczona dla psa (tzn. z zoologicznego), tylko normalna, w której zawsze dają psu jeść?
Kierował się zapachem :)
u mnie w domu czasem robi się tak, że to co każdemu zostanie z obiadu zrzuca się na jeden talerz, a potem zanosi się psu, żeby nie robić 10 kursów tylko jeden :) Dlatego z takiego rosołu uzbiera się jeden talerz ze zlewków, które wszyscy zostawili :)
Ja nie odróżniłam kociego pasztetu od zwykłego. Było pyszne 😂
Faceci bywają mało spostrzegawczy ;)
Makłowicz pewnie był dumny xDD
Nie jest tak zle :D
Przynajmniej pies u was ma dobrze, skoro takie pyszne resztki dostaje 😉
No nie wiem. Psu nie smakuje nasze jedzenie jak nam. Troche na innych zasadach to jest. Zapewne rosol byl dobrze przyprawiony, a pieprz, cebula, czosnek to cichy zabojca. Trzeba uwazac, co zwierzakowi sie podaje, chociaz nie powiem, mojemu czasem tez cos skapnie. Ale zawsze mysle dwa razy czy mu nie zaszkodzi.
noniewierze, Wiem, to był tylko mój słaby "żart". Autor, z tego co widzę, na smak nie narzekał.
Psy na wsiach zawsze były karmione resztkami i żyły :p
Dopiero teraz w 21 wieku są eksluzywne karmy dla ekskluzywnych rasowych piesków :p
@vivian
Nie byly ale nadal sa :)
Nic na to nie poradzisz. Na wsiach pies zazwyczaj jest przy budzie i dpstaje jesc raz ewentualnie dwa dziennie. To ze tak bylo i jest nie znaczy ze jest do konca dobre. Kazdy ma swoje sumienie. Nie mam rasowego psa i nie kupuje mu najdrozszej karmy, i pisalam ze zdarza sie ze dostanie troche "mojego" obiadu. Nie popadajmy ze skrajnosci w skrajnosc, chodzi tylko o odrobine uwagi ze wzgledu na to ze nie wszystko co jest dla nas dobre jest dobre dla psa. A widywalam juz psiaki, ktore sa bardziej zaniedbane mieszkajac np. W bloku niz te przy budzie. Duzo by mozna o tym pisac :)
Ale smakowało?
Smakowało.
Tylko pies nie zadowolony ;)
Historia prawdziwa. Pozdrawiam, koleżanka autora! :D
Mój wujek zjadł wymieszane resztki z obiadu rodzinnego i powiedział, że bardzo dobra sałatka jak mu ktoś powiedział, że to ściepy to powiedział, że bardzo dobre i jadł dalej.
Ale mi narobiłeś smak na rosołek :D
zdarzyła mi się identyczna sytuacja :D rodzina dalej czasami żartuje jak stoją resztki dla psa, żebym ich nie zjadła