#nzCOV
Ogólnie jest kilka śmiesznych historii, które miałam z czkawką, ale tą jedną zapamiętam do końca życia, kiedy miałam 16 lat.
Byłam w sklepie, nic nowego, nagle na środku sklepu złapała mnie taka głośna i mocna czkawka, kto tak kiedyś miał, to wie jakie to potrafi być wstydliwe, każdy się na ciebie patrzy, a ty zakrywasz usta dłońmi, ale to i tak niewiele daje. Pierwsze co zrobiłam to wzięłam wodę i poszłam do kasy, oczywiście jak to w środku tygodnia o godzinie 17 kolejka. Cała czerwona ze wstydu doczekałam się na swoją kolej dalej czkając i zwracając uwagę wszystkich dookoła. W momencie kiedy kasjer mnie kasował, powiedział żartobliwym głosem "To pani tak szczeka na cały sklep", zawstydzona tylko przytaknęłam. Jednak kasjer mnie nie kasował tylko zawołał kogoś z zaplecza i powiedział mu coś na ucho, pracownik do mnie podszedł i powiedział, że nie mogą mnie obsłużyć i że mam wyjść bo zakłócam porządek w sklepie głośno się zachowując. Ja strasznie się zestresowałam tą całą sytuacją, jeszcze mi wypominał, że były skargi na mnie od klientów i że mam więcej nie przychodzić do tego sklepu, bo ludzie myślą, że ja jestem pijana i odstraszam klientów. Kiedy skończył, popatrzył na mnie z góry i zapytał łagodnie "Czknie pani jeszcze raz, czy już ma pani spokój?", spojrzałam na niego i na śmiejącego się kasjera, który drukował paragon i powiedział, że jak coś, poleca się na przyszłość.
Strasznie głupia i stresująca historia, ale miło, że dzięki nim nie musiałam się męczyć godzinami z czkawką, a czasami tak mam, tylko kilka minut.
Jak chcecie to możecie napisać jakie macie sposoby na czkawkę, może któryś zadziała.
Łyżeczka cukru. Pozwalasz mu się rozpuścić w ustach. No i zawsze możesz mieć przy , ;)
OK, sposob 1: Znajdz wierszyk wytarczajaco dlugi aby wystarczylo ci oddechu na jego wypowiedzenie, a zarazem aby dochodzilo to do granic twoich mozliwosci. Nastepnie nabierz duzo powietrza (po czknieciu) i wypowiedz go na glos.
Sposob 2: Wez bardzo gleboki oddech a pozniej staraj sie dopompowac pluca jak ryba wyrzucona na brzeg. Efektywnie, bierzesz powietrze w usta i wtlaczasz do pluc tak jak gdybys je polykala.
Sposob 1 byl efektywny w przypadku mojej zony. Sposob 2 pomogl mi osobiscie.
Tu chodzi o przeponę, bo to w niej dopatrzono się przyczyny czkawki - ona razem z płucami bierze udział w oddychaniu, a zaprzestanie oddychania blokuje na chwilę jej pracę, dlatego bywa pomocne ;]
Można też próbować jak najszybszego i jak najpłytszego oddychania (mnie kojarzy się z przyspieszonym na max psim węszeniem) na napiętej przeponie (czyli starając się używać samych płuc).
W czkawce ciekawe jest to, ze jeszcze nikt nie znalazl ewolucyjnych korzysci z niej plynacych. Chocby i "zaprzeszlych".
Taka funkcja w ktorej nie mozna znalezc sensu.
Mnie się wydaje, że to raczej taki chwilowy błąd systemu, czy dokładniej właśnie pracy przepony, którą trzeba wtedy "zrestartować" żeby błąd się wykasował.
Ale co ten błąd wywołuje, to już prawdziwa zagadka. Mnie na przykład czkawka łapie praktycznie zawsze kiedy bardzo długo nic nie jem, a później zjem sporo - natychmiast po jedzeniu.
Czkawka jest zabawna.
Może to takie puszczenie oczka, od dobrego Stwórcy ? Zmęczył się chłop stworzeniem całego swiata, więc na fajrant rzucił nam dla beki, tę nieszczęsną czkawkę ;) ?
Czkawka zawsze najmniej bawi tego, którego dopadnie, więc prędzej obstawiłabym jakiś dopust boży ;D
Mogę potwierdzić sposób 2. U mnie działa bezproblemowo, dociśnięcie przepony napompowanymi płucami pomaga :)
Napić się, ale z dalszej strony butelki, przechylając się bardzo do przodu. Nie wiem, jak to opisać bardziej zrozumiale, więc dam linka:
https://zdrowie.claudia.pl/media/cache/gallery_view/uploads/media/default/0001/25/sposoby-na-czkawke-szklanka-wody-do-gory-nogami.jpeg
Nie wiem dlaczego, ale tak mnie to rozśmieszyło, że aż dostałam czkawki że śmiechu. 🤣
Chciałabym mieć takie problemy.
Odgłos czkawki można stłumić, nie jest to za przyjemne ale lepsze niż robienie z siebie widowiska.
Lepsze jest, nie brac udzialu w takim widowisku jako widz. Bo tak troche chamskie gapic sie na kogos, kto ma problem.
Zapamiętasz do konca życia, kiedy miałaś 16 lat. Czekaj czyli żyjesz, ale nie żyjesz?!? Wiem, jesteś kotem Schrödingera! 😁
Mnie pomaga zjedzenie plasterka cytryny.
zenua, przeczytalam i tak wam zecze: nie czytajcie tych wypocin! Szkoda czasu!