#nvI0x

Ponad rok temu poznałam na czacie chłopaka, rozmawiało się fajnie, więc szybko przenieśliśmy się na Skype i tam przez trzy miesiące rozmawialiśmy po kilka godzin dziennie, czasem i przez pół nocy. Po tym czasie postanowiliśmy się spotkać.

Umówiłam się z nim w dużym mieście oddalonym od mojego miejsca zamieszania o kilkadziesiąt kilometrów. Z racji tego, że on miał do przejechania kilkaset kilometrów, stwierdziliśmy, że spędzimy w tym mieście kilka dni razem i przenocujemy w hotelu. Nie wiem co ja wtedy miałam w głowie, ale zaryzykowałam i tym sposobem spakowałam torbę, a rodzicom powiedziałam, że jadę do koleżanki, więc nikt o niczym nie wiedział i pojechałam na spotkanie.

Wiem jak głupio zrobiłam, nie mówiąc nic nikomu, jadąc na spotkanie z gościem z internetu i godząc się zamknąć z nim w jednym pokoju, ale na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, nie wyciął mi w nocy nerek ani nic z tych rzeczy. W ostatni dzień pobytu zgodził się pojechać do mnie do domu i poznać moich rodziców (pojechaliśmy osobno, więc rodzice myśleli, że on przyjechał z domu, a ja od koleżanki).  I tak od tamtej pory jesteśmy razem, więc warto było postawić wszystko na jedną kartę, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, jak mogło się to skończyć, więc rodzice do teraz o tym nie wiedzą.
Szmondak Odpowiedz

Jeśli wielokrotnie widziałaś jego twarz na Skype i zapewne miałaś ją nagraną to ryzyko nie było aż tak duże. Oczywiście mogło się okazać że jest kim innym niż się podawał albo robił to wszystko dla zakładu z kolegą ale jakoś byś to przeżyła. O wiele bardziej niebezpieczne są spotkania z przypadkową osobą w klubie , nawet jak jest monitoring.

Dodaj anonimowe wyznanie