#nsBRk

Pewnie kojarzycie tak zwane biedronki azjatyckie, które chodzą po murach i pchają się do mieszkań? Są wstrętną podróbką prawdziwych, przyjaznych biedroneczek. Gryzą i zakładają w domach gromady. I tak próbowały zrobić i u mnie w pokoju.

Mimo że mam moskitiery, jakimś cudem te brzydactwa sukcesywnie właziły mi przez okno. Zaczęłam je zabijać, a potem zbierać. A to tak z ciekawości, licząc, ile ich jest. Nazbierałam ich kilkanaście i wrzuciłam do butelki po wodzie, która stała na biurku. Karma za chęć zabijania jednak powróciła do mnie bardzo szybko, bo podczas pracy, nie patrząc, wzięłam szybki haust wody z tej oto butelki. Dopiero gdy coś zaswędziało mnie w gardle, zorientowałam się, co jest grane. Poczułam ich strukturę i zapach.

Tak szybkiego „zwrotu” nie zaliczyłam nawet na najlepszych imprezach i od tej pory już się nie znęcam – zabijam od razu!
Diddl Odpowiedz

Skoro to była ,,butelka po wodzie" (czyli wody już jej nie było) to skąd się potem w niej wzięła woda, z której się napiłaś? Nalałaś tam wcześniej wody i nie zauważyłaś, że są tam te biedronki czy zapomniałaś że nalałaś wody do butelki z biedronkami, która jak rozumiem cały czas stała w tym samym miejscu?

Dodaj anonimowe wyznanie