#nJGkP
Ja nigdy nie byłam jakoś nadzwyczajnie religijna, ale przyznam, że czasami jego zachowanie były dla mnie bardzo niekomfortowe. Nauczyciel ten często omijał ważne i przydatne utwory literackie, które z pewnością mogłyby się przydać do matury, tylko dlatego, że zawierały one w sobie coś o Bogu.
Najbardziej absurdalnym stwierdzeniem było to, że święta rodzina jest idealnym przykładem patologii społecznej. A dlaczego? Model rodziny 2+1, św. Józef nie jest biologicznym ojcem dziecka i nie mają gdzie mieszkać.
Jeżeli facet omija literaturę związaną z Bogiem, to ciekawe jak przerobiliście średniowiecze...
Zazwyczaj mówił coś w stylu "jak chcecie to przeczytajcie *tytuł*, bo ja nie mam zamiaru wprowadzać tego na lekcjach". Osoby ambitniejsze czytały a te mniej zlewały po całości :)
Jeśli to jest szkoła publiczna to zgłoś to do dyrekcji, bo połowa podstawy programowewej ma coś o Bogu
Yy oni mieli gdzie mieszkać, po prostu musieli pojechać na spis ludności i te kilka dni nie mieli miejsca...
Jeden z niewielu rozsądnych komentarzy, oczywiście na minusie.
Józef był cieślą, Jezus sie nawet przyuczal z tego co pamiętam jako dziecko do zawodu, więc taka normalna rodzina
Temat różnic w Ewangeliach ciekawie jest pokazane w "Bóg nie umarł 2"
Ja miałem wręcz odwrotnie, nauczycielka od polskiego była wręcz fanatyczką religijną, uczni niewierzących ignorowała, a nawet zaniżała im oceny... Mitologie grecką i rzymską przerobiliśmy w tydzień, a Biblia zajęła nam całą pierwszą klasę. Doszukiwała się Boga w każdym tekście, od fraszek po hymny. Według niej każdy twórca kierował się Bogiem w tworzeniu swoich dzieł, a każdy kto w rozprawce którą zadała twierdził inaczej dostawał automatycznie 1.
Dziękuje Pani, że gdyby nie to że uczyłem się w domu, to na całej maturze bazował bym na Biblii, bo pani nawet lektur nie omawiała na lekcjach...
@MiG21 czemu nie zgłaszacie takich rzeczy?
Dlatego doceniam moją polonistkę z liceum, że na pierwszych zajęciach zapytała czy wszystkie osoby są katolikami, akurat trafiły się trzy osoby innego wyzania. W związku z tym fragmenty pochodzące z Biblii traktowaliśmy jak każdą inną fikcję literacką i przekonania religijne wszystkich osób w klasie zostały uszanowane, a przynajmniej nikt nie był, że tak powiem "uciśnionym" przez obcy dogmat
Rozumiem, że miał swoje poglądy, ale bez przesady. Chyba miał jakieś kompleksy.
Tylko ze koles ma racje. Przeciez Jozef i Maryja zgubili Jezusa i przez dwa dni sie nie zorientowali
W Boga wierzę, ale zakończenie jest po prostu złote.
Ale za to u nas w szkole jest nauczyciel, który zamiast wigilii robi swojej klasie co roku lekcje, bo on nie obchodzi, to inni też nie będą
W tym stwierdzeniu o patologicznej rodzinie nie ma nic absurdalnego. ;)
Od zawsze zastanawiałam się, czy ludzie naprawdę są tacy głupi, czy świadomie ignorują oczywiste wnioski, jakie nasuwają się po usłyszeniu historii odnośnie zajścia w ciążę (przez kobietę, która dotąd nie współżyła z mężem) na skutek wizyty tajemniczego nieznajomego. W sypialni.
Kuudre bez wizyty w sypialni tylko kobieta na ziemi a bóg hmm... ku*wa nawet nie wiadomo gdzie?!
Jesteście tacy sami jak ten nauczyciel.
Oni po prostu stwierdzają fakt.
Jak jeszcze byłam wierząca to strasznie współczułam Józefowi, że musiał wychowywać nie swoje dziecko i nawet nie zaliczył... Później się dowiedziałam, że dogmat o wiecznym dziewictwie Maryi został wprowadzony sztucznie. Nie cierpię takiego idealizowania Maryi, bo powinna być ludzka, pokazana jako człowiek, w końcu człowiekiem była. A robi się z niej takie bóstwo, że starożytni Egipcjanie byliby dumni.
Jezus był z invitro .-.
Jezus został spłodzony pozamacucznie. Taka prawda lol
Rozbawil mnie komentarze o invitro. XD
Coś w tym jest.
Jeżeli dla tego gościa definicją patologii społecznej jest to co napisałaś, to żal typa. Ateistyczny konserwatysta pałający nienawiścią do katolików - ciekawa mieszanka.