#n7wmX
Także i tamtego dnia kolega nie odstępował telefonu na krok, a jako że był to jeden z tych bezprzewodowych aparatów, które mają daleki zasięg, a ich bateria długo działa, zabierał go ze sobą wszędzie – do sklepu na parterze w drodze po alkohol, na papierosa i tak dalej...
Dla mnie impreza skończyła się szybko, bo nie chciałam się narażać mamie, wróciłam więc grzecznie do siebie i poszłam spać. Rano obudził mnie telefon od znajomych z pytaniem, czy nie widziałam może tego nieszczęsnego telefonu domowego kolegi. Myślałam, że robią sobie ze mnie jaja, w końcu jak można zgubić telefon domowy? Okazało się jednak, że chłopaki przesadzili trochę z alkoholem i rzeczywiście telefon zapadł się pod ziemię. Oczywiście panika, bo co powiedzieć później rodzicom? Wszyscy, którzy pozostali do rana na imprezie, wyruszyli w teren w poszukiwania. Najczęściej odwiedzanym miejscem w trakcie zabawy był oczywiście monopolowy. Wyobraźcie sobie minę ekspedientki, gdy o ósmej rano wchodzi grupka nastolatków, nieświeżych po imprezie, pytających ze śmiertelnie poważnymi minami, czy nie widziała może przypadkiem telefonu domowego.
Poszukiwania trwały jeszcze pół dnia, zguba w końcu się odnalazła... W kanapie kolegi z bloku obok. Ten nic nie pamiętał i do tej pory nikt nie wie, jak to się mogło stać.