#n4Ghx
Mój tata zawsze zachowywał się tak, jakby wciąż z nami była. Opowiadał, co mama by zrobiła, co by powiedziała, pomyślała, czego pewnie by chciała i o czym by marzyła. W mieszkaniu nie zmienił NIC. Było dokładnie tak, jak mama je urządziła. Odświeżał jej ubrania, pryskał jej perfumami i jedną - dwie rzeczy odkładał na krzesło i wieszak, gdzie jej się zdarzało. Jedna para jej butów zawsze stała przedpokoju. Wszędzie towarzyszyło nam jej zdjęcie. Bawił się ze mną jej toaletką, szpilkami, wałkami do włosów, kiedy miałam fazę na małą modnisię. Jej ulubiona pościel była tylko dla mnie. Dzięki temu, od kiedy pamiętam, mama przy nas "była". Co prawda na Dzień Matki cmentarz, no ale... nigdy tak naprawdę nie odczułam jej nieobecności.
Gdy zaczęłam dorastać, rzeczy mamy stały się moją własnością. To ja wprowadzałam ew. zmiany w domu, wystroju, układzie mebli. Tata zawsze powtarzał, że jako córka swojej mamy jako jedyna mam prawo rządzić "babską ręką". Nigdy nie interesował się innymi kobietami, był bardzo uprzejmy, ale nic poza tym. Zresztą, tata zawsze był niezwykle miłym, dobrym człowiekiem. Wychował mnie najlepiej jak umiał, kochał z całego serca i gdy przyszła pora, wypuścił z gniazda.
Dalej żyje tak, jakby mama wyszła tylko na chwilę albo wyjechała w delegację. Ja też. Mój mąż doskonale to rozumie, jest dla mojego taty jak syn. Taki prawdziwy. Nasz syn również nie ma z tyn problemu. Wszyscy wiemy, że moja mama nie żyje fizycznie, ale wszyscy mamy wciąż poczucie, że jest z nami duchem. Nie chwali się tym nigdzie, ale laurki zawsze dla babci robi, a na pytania w stylu "czy twoja babcia..." odpowiada, że "babcia nie żyje, ale gdyby, to...". Takie samo podejście mieli jej rodzice i rodzice taty, póki żyli. Innej rodziny nie mamy.
Zapytałam kiedyś taty, dlaczego to wszystko? Odparł: ślubowałem twojej mamie wierność, uczciwość i miłość aż do śmierci. Ja przysięgałem za siebie, więc chodzi o moją śmierć, nie jej. Od tamtej pory nic się nie zmieniło, ani w moim sercu, ani umyśle. Ona na mnie czeka i kiedy się spotkamy, pójdę tam jak na pierwszą randkę, ze świadomością, że zrobiłem wszystko, co miałem do zrobienia.
Mój tata zmarł dwa tygodnie temu, niespodziewanie, w nocy. Cały czas mam w głowie te słowa.
Wzruszające wyznanie.
W twoim opowiadaniu jest tyle uczuć, tyle emocji i tyle spokoju, że słów mi zabrakło. Twój ojciec to wyjątkowy człowiek. Stworzył nadzwyczajną rodzinę.
Z jednej strony pragnęłabym i dla siebie takiej miłości, ale z drugiej przeraża mnie, jakim koszmarem stałoby się życie po stracie ukochanego mężczyzny.
Fantastyczny rodzic i człowiek. Fajnie też że komentarze pozytywne. Ciekawy jest natomiast fakt, że większość ludzi chciałaby być kochana tak jak była kochana twoja mama, ale mało ludzi chciałoby żyć i kochać tak jak twój tata. A przecież żeby móc liczyć na taką miłość najpierw trzeba chcieć taka miłość dać.
Polecam wyznanie kobietom psioczącym, że wszyscy faceci są tacy sami i chcą tylko jednego.
Tatę z historii podziwiam.
Nawet nie myslalam, ze tak sie wzrusze... dzieki Tacie wiesz dokladnie jaka byla Twoja mama, a nawet jej nie pamietasz, to cudowne. Juz na randce pewnie byli 😊 i wreszcie są razem 😍
Piękna i wzruszająca historia... Miałaś cudownego ojca.
Twój tata był za zawsze jej aż do śmierci, tak jak obiecał. Mam nadziej, że teraz gdzieś tam są już na zawsze razem. Super wyznanie.
Żeby mnie mój facet tak kochał.
Szczęście dla każdego jest czym innym, może być nawet nostalgia.
@Koczek Dokładnie, ja odczułam, że żyje spokojnie w nadziei na spotkanie z żoną, że jej śmierć nie była końcem, lecz tylko etapem ich wspólnego życia, i że jego żona czeka gdzieś tam na niego. To jest bardzo piękne.
W haremie zaloba nie trwa dlugo ;)
Popłakałam się przy Twoim wyznaniu jak bóbr. Moja mama umarła kiedy miałam 3 lata zostawiając trójkę małych dzieci.
Tata zawsze o niej wypowiadał się w superlatywach. Mówiąc nam iż była kochaną kobietą i najlepszą matką. Nie mieli ślubu , więc Ojciec obiecał sobie, że nikogo nie znajdzie co najmniej do wkroczenia przez nas w dorosłość. Nie zostało po niej zbyt wiele to historia na inne wyznanie. Mieliśmy jednak kasety wideo by móc czasem przypomnieć sobie jak wyglądała. Była piękna uśmiechała się często, lecz gdy robiłam się coraz dojrzalsza miałam wrażenie, jakby w jej oczach widzie tylko ból i smutek . Opowiadał, że miała słabe serduszko i ono po prostu pękło. Chciała bym być w tej świadomości do końca życia, lecz niestety prawda była inna. Wpajano nam, że była idealną matką i kiedy tato stwierdził "jesteśmy gotowi" wyjawił nam prawdę. Pewnego dnia po prostu się powiesiła nie zważając na swoje małe dzieci, a przecież tak bardzo nas kochała. Znalazł ją mój 6 letni brat. Nic mi nie zostało jak tylko ogromny żal i złość. Na nią jak i na Ojca. Zniszczyła nam życie bo tato nie wytrzymał nerwowo i wpadł w alkoholizm stracił prace, mieszkanie. Tułaliśmy się w różnych miejscach z różnymi ludźmi nie zawsze dobrymi... Nie mówiąc już o tej jego chorej przysiędze wobec niej, iż sobie nikogo nie znajdzie. A ja i moja młodsza siostra potrzebowałyśmy matki bardzo jej chciałyśmy nawet jeśli miała by to być inna kobieta. Nie wiedział jak nam tłumaczyć sprawy kobiece w szczególności te, ale jak i męskie, nie uczył czystości. Jak tylko zrobiłyśmy się starsze zrobił z nas niewolnice w domu bo przecież kobiety od tego są, ale gdzie były podstawy życia kobiety w domu? W końcu jak tylko można było poszłyśmy do pracy dalej nie było podziałów obowiązków, co rzuciło tylko piętno w nasze dalsze dorosłe już życie. Tato umarł jakiś czas temu. Po mimo wielu wad był wspaniałym ojcem. Wychował nas na uczciwych, kochających, rodzinnych dorosłych. Mam syna i staram się być tą najlepszą.
Etanolansodu Dla mnie jest chora w momencie podejmowania jej jednak samemu. Zwłaszcza kiedy moich rodziców nie wiązała żadna przysięga. Powinien się zapytać o zdanie. Zrobić chociaż tyle...
To piękne jak wielka miłość była po między tatą, a mamą autorki. Naprawdę wzruszyła mnie bardzo. Są dzieci które nie wyobrażają sobie innego związku rodzica, i ja to rozumiem . Nie rozumiem jednak tylko tego, dlaczego też rodzić się nie zapyta dzieci co sądzą na temat , Czy nie chciały by jednak mieć pełnego "normalnego" domu.
"Znalazł ją mój 6 letni brat." jakoś dziwne, że tyle lat żyliście w micie, jak był wśród was (dzieci) naoczny świadek - 6 lat to dość żeby pamiętać zwłaszcza takie traumatyczne zdarzenie.
Skoro ojciec chciał żyć w kłamstwie to jednak mógł w nim wytrwać, albo po protu powiedzieć, że nie żyje i ogólnikowo odpowiadać do czasu.
Co do przysięgi to może po prostu nie trafił na nikogo z kim chciałby być albo ktoś z nim - nie zawsze iskrzy. Jako dorosły człowiek chyba miał świadomość, że jednak jego żona nie żyje, więc przysięga straciła nieco na ważności, jakby co to jest tam dokąd śmierć nas nie rozłączy...
pozdrawiam i współczuję takiego doświadczenia, trzymaj się :)
Mój brat niewiele pamiętał z tego zdarzenia, albo miał zakaz rozmowy przy nas. Nie wiem to jest mało istotne. Czasem wypalił pytając się taty czy mama miała duży ślad na szyi? Tato jednak zmieniał temat. Po ładnych paru latach zapytał o to ponownie w tedy się dowiedziałyśmy co i jak. Teraz z perspektywy czasu analizuje i brat miał jednak po tym traumę. Długo moczył się w łóżko i bał się chodzić sam do toalety. Tam to właśnie mama zrobiła. Po mimo wyprowadzek bał się każdej toalety. Fakt dowiedzenia się prawdy sprawił tylko złe uczucia wobec mojej matki, bo ja nie wyobrażam sobie zostawić mojego syna. Nawet jeśli w tamtych czasach choroby psychiczne takie jak np. depresja nie były tak rozgłośnione. Nie umiem jej tym tłumaczyć. Zostawiła i tyle. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale to jest moje zdanie po prostu.
Skoro popełniła samobójstwo to może była chora, bierzesz to pod uwagę ? Choroba psychiczna to też choroba i nie rozumiem jak ludzie mogą mieć pretensje do ludzi, którzy nie zachorowali na własne życzenie. Widocznie mamie nie miał kto pomoc, jak to w biednych zacofanych wiejskich rodzinach - psychiatra to wstyd itd.
Widocznie ty nie miałaś nigdy depresji ani nic, skoro nie ogarniasz jak się człowiek wtedy może czuć. Nie zdajesz sobie sprawy jakie to uczucie, kiedy człowiek się woli zabić niż żyć. Wiec nie oceniaj tak szybko, bo jeszcze nie wiadomo jak ci się życie potoczy.