Mam obsesje na punkcie mojego zapachu. Codziennie myję się trzy razy. Potem smaruję się mocno pachnącymi kremami. Do tego dezodorant i dużo perfum. Ponadto ubrania piorę w drogich płynach do płukania i jakieś tam jeszcze perełki zapachowe, żeby ładnie pachniało. Wydaję na to wszystko mnóstwo pieniędzy. Flakon perfum starcza mi na trzy tygodnie. Najgorzej jest latem, gdy są upały. Noszę ze sobą paczkę mokrych chusteczek i co chwilę się nimi wycieram.
A wszystko dlatego, że w gimnazjum nie dbałam o siebie. Nie widziałam problemu w tym, że tydzień się nie myłam. Nie używałam dezodorantu. Po prostu śmierdziałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Za to terez smierdzisz perfumami. Przesada w kazda strone jest niezdrowa. Raz dziennie prysznic wystarczy. Trzy razy dziennie- zniszczy ci skore na dluzsza mete, no chyba ze lubisz taka wysuszona.
Jesli czujesz Tez obrzydzenie do wszystkiego naokolo co jest " nieidelanie czyste" I + ciagle sprzarasz mieszkanie ( nawet Jak jest czyste) I masz bzika na punkcie batterii to moze byc zaburzenie .
To wszystko to dopiero musi yebać, współczuję otoczeniu. Nie znoszę jak ktoś się uperfumuje więcej niż tylko delikatnie, i zapewniam że mnostwo ludzi aż marszczy nochale jak cię mija choćby na ulicy, a co dopiero żeby w jednym pomieszczeniu czy jakimś autobusie być z tobą.
Trudno jest mieć obsesję na punkcie swojego zapachu, kiedy się go nawet nie zna, bo wszystkie te rzeczy przykrywają i zabijają twój naturalny zapach.
A jeśli kiedyś zauważysz, że ludzie się od ciebie odsuwają w miejscach publicznych, to możesz być pewna, że to efekt drapiących za gardło sztucznych zapachów.
Ale tak dużo intensywnych zapachów zmieszanych ze sobą też nie będzie dobrze pachnieć.