#msWor
Byłam w pracy i pech chciał, że dzień wcześniej miałam jakiś napad głodu, więc nażarłam się śmieciowego jedzenia. Nie uszło mi to na sucho, bo właśnie w pracy mój organizm uznał, że trzeba to jak najszybciej z siebie wydalić. Poszłam do toalety, upewniłam się, że jest papier toaletowy i na spokojnie załatwiam swoje sprawy, ale mówiąc wprost, były one mocno rzadkiej konsystencji... Łapię papier, żeby się podetrzeć i co? Były tam dosłownie dwa listki. DWA. A ja w tamtym momencie potrzebowałam zdecydowanie więcej. Sprawdzam torebkę – chusteczek higienicznych brak.
I takim sposobem, w akcie desperacji, wyciągnęłam z kosza na śmieci zużyte przez kogoś chusteczki (wolę chyba nie wiedzieć co było nimi wycierane). Nigdy nie czułam większego obrzydzenia.
Nigdy nie ufaj dozownikom zakrywającym całą rolkę.
Ale wiesz że mogłaś się czymś zarazić? Zrób badania bo nigdy nie wiadomo kto i co tymi chusteczkami wycierał
Przecież to wyłączna wina twojego szefa, że nie zapewnił pracowniczkom podstawowych potrzeb fizjologicznych
Szefowej.
Kobieta zadbałaby o wyposażenie damskiej toalety