Mam 15 lat i czwórkę młodszego rodzeństwa. Kiedyś może i byłam grzeczna i ulegałam wszystkim, a szczególnie rodzicom. Od 2-3 lat jestem bardziej odważna, potrafię powiedzieć NIE i się postawić. Moja mama często przesadza. Uważa, że skoro ona mnie przez ten cały czas wychowywała, to teraz ja mam jej pomóc z rodzeństwem. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że muszę opiekować się nim prawie cały czas i to od 9. roku życia. Rodzice chyba nie rozumieją, że to oni powinni ingerować w ich życie, a nie ja. Nie mam ani chwili czasu dla siebie, na przyjaciół czy naukę. Gdy wyjdę gdzieś z domu, zaraz urywają się telefony, za ile będę. Mam już tego serdecznie dość! Mój 13-letni brat może wychodzić i wracać, kiedy chce, a ja muszę zajmować się domem i dziećmi! Muszę wybrać szkołę, a rodzice cały czas chcą mnie gdzieś blisko, bo muszę im pomagać! Gdy się stawiam, zaraz na mnie krzyczą i twierdzą, że pyskuję. Dacie mi jakieś rady, aby przetłumaczyć im, że nadal jestem dzieckiem i też potrzebuję odpoczynku, czasu wolnego i co najważniejsze czasu na naukę?
Dodaj anonimowe wyznanie
Za wychowanie i utrzymanie dzieci odpowiadają wyłącznie rodzice. Zawsze.
Ale Ty im tego nie przetłumaczysz, bo dla nich jesteś dzieckiem, którego zdanie nie ma znaczenia. Poza tym, dlaczego mieliby rezygnować z darmowej niańki?
Ale może im to wytłumaczyć opieka społeczna kiedy zgłosisz, że wychowujesz rodzeństwo, ponieważ rodzice uważają, że to Twój obowiązek. Jeśli zdecydujesz się na bardziej radykalne rozwiązanie może też im to wytłumaczyć policja kiedy np. będziesz opiekować się rodzeństwem pod ich nieobecność i zadzwonisz, że małoletni przebywają bez opieki dorosłych, a ty nie jesteś w stanie zagwarantować im bezpieczeństwa jako dziecko. Wytłumaczyć to im mogą jedynie instytucje zewnętrzne. Tylko zanim podejmiesz takie kroki rozważ czy naprawdę jesteś w na tyle poważnej sytuacji. Czasem kiedy rodzice potrzebują pomocy pierwszeństwo nie powinno mieć wyjście do przyjaciółki. O ile rodzice mają obowiązek utrzymania i wychowania, o tyle dzieci też mają swoje obowiązki m.in. pomocy w domu.
Tak właśnie wyglądają te wszystkie, wspaniałe, wielodzietne rodziny. Najstarsze córki mają ogarniać tyle co matki, bo wiadomo, że jedna osoba tego nie udźwignie.
Prawdopodobnie nic nie zrobisz. Zostaje Ci przeczekać do studiów, ewentualnie nie przychodzić od razu po szkole do domu i nie odbierać telefonów. Tylko wtedy mogą Cię całkiem dojechać.
Jak ja chciałam się wyprowadzić z domu, to znalazłam szkołę i bursę. Złożyłam podanie o przyjęcie w obu, i tylko w tej szkole. Mama, chcąc nie chcąc, musiała się pogodzić z moją wyprowadzką, bo nauka jest obowiązkowa do 18-tki.
Tak, obowiązkiem dzieci jest pomaganie rodzicom. Wszystkich dzieci, więc Twój 13-letni brat tak samo powinien pomagać. Młodsze rodzeństwo też, w miarę możliwości. Ale to nie ma być wyręczanie we wszystkim, żebyś nie miała własnego życia. Dobrze, że próbujesz się postawić, chociaż szkoda, że to Ty musisz robić. Możesz pogadać z jakimś innym dorosłym, żeby porozmawiał z Twoimi rodzicami? Bo skoro oni już teraz nie biorą Twoich potrzeb pod uwagę, to Twoje słowa też zignorują. A może z wychowawcą w szkole? Pedagogiem? Wygadać się, powiedzieć jak wygląda Twoje życie, i poprosić o pomoc?
Szkoła z internatem, w miarę możliwości daleko. Dobrze ci zrobi.
Nie ma rady, ich prawo. Po 18 się wyprowadzać.
Szkoła z internatem/szkoła w innym mieście i bursa.