#mhekA
Potęgę problemu dostrzegłam dopiero, gdy wyjechała na studia. To na mnie spadł obowiązek bronienia mamy. Dostrzegłam wtedy, że kurde! ale ona też nie jest bez winy. Że to ona powoduje kłótnie. Odpuściłam sobie obronę... i zaczęłam po prostu obrywać. Wyzywanie mnie od najgorszych było czymś normalnym. Wódka lała się w weekendy już od 8/9, tak że zanim wstałam oni byli już nieźle wstawieni. Nienawidziłam ich tak bardzo, że każdym życzeniem od 14 roku życia była ich śmierć. Nie miałam matki ani ojca.
W wieku 16 lat gdy zaczęłam liceum, zaczęli mieć problemy ze zdrowiem. Mama z płucami i żołądkiem, tata z sercem. W październiku ona nie mogła już nic jeść i prosiła o kupienie bułek (bo były lekkie do przełknięcia), czego on jej odmówił, dzierżąc w ręku butelkę wódki, bo "nie było" pieniędzy. W listopadzie mama zmarła. Chłoniak. Cóż. Bolało mnie nie to, że zmarła tylko to, że nic nie czuję. Od tego czasu wszystkie obowiązki spadły na mnie, łącznie z wyżywaniem się na mnie po alkoholu. Na kogoś musiał. Przyjmował już wtedy leki na serce, również to coś do psikania w przypadku zawału.
To tyle jeśli chodzi o wstęp.
Nienawidziłam go tak bardzo, że codziennie gdy wracałam po lekcjach psikałam tym czymś po kilkanaście razy.
W maju, gdy wracałam od koleżanki znalazłam go w salonie. Zimnego i sztywnego. Obok niego był ten cholerny psikany lek (z rozwalonym dozownikiem) i wódka.
Pierwsza myśl. Zabiłam go jak nic. Gdy przyjechało pogotowanie i orzekło ("sztywny jak deska hehehe") byłam gotowa się przyznać. Jednak nie, nie tym razem. Zabiła go wódka. O leku nikt się nigdy nie dowiedział. Nawet mój mąż.
To co przeżyłam tamtego dnia, i przez resztę życia, zostanie mi na zawsze w pamięci. Do tej pory śni mi się, że to jednak ja go zabiłam.
Najbardziej jednak chcę się przyznać Wam do tego, że jest mi cholernie wstyd, bo cieszę się że nie żyją. Bo jestem lepszym człowiekiem bez nich. Że ich po prostu nie kochałam, i tak, mam za to wyrzuty sumienia. I będę miała do końca życia.
Nie powinnaś mieć. Leków nie miesza się z alkoholem. Koniec kropka.
Bardzo mi przykro że doświadczyłaś takiego życia ale trzymam kciuki żebyś kiedyś w pełni mogła uwolnić się od przeszłości.
Nie mamy obowiązku kochać swoich rodziców. Niektórzy robią wszystko, żeby przestać żywić do nich jakiekolwiek pozytywne uczucia.
Aha, czyli my nie musimy kochać swoich rodziców, ale oni nas muszą tak? Dorośnij dziecko
A może Ty dorośnij...?
To rodzice dają nam życie i przelewają w nas swoje uczucia, niezależnie jakie one są. Widzimy jak zachowują się w stosunku do nas, jak nas traktują, czy widać po czynach, że nas kochają, a nie po pustych słowach. Jeśli są źli, a my jedyne co do nich czujemy to nienawiść to jak mamy ich kochać? Trudno Ci to zrozumieć, bo być może Twoi rodzice to wspaniali ludzie ale cóż, nie każdy takich ma. To tak jak z ich szanowaniem. Mamy szanować ich tylko za to, że dzięki nimi żyjemy? To tak nie działa, przykro mi,
@ksantypa
Nie, dziecko. To działa w obie strony, napisałam o rodzicach, bo tego dotyczy ta historia.
Wieku rodziców nie powinno sie nazywać rodzicami. Wedlug mnie nie musisz sie wstydzić i mieć wyrzuty sumienia. Ciekawe czy gdyby Tobie cos sie stalo mieliby wyrzuty sumienia. Trzymaj się widac, że jestes silna.
Nie powinnaś mieć żadnych wyrzutów sumienia. Rodzice to ludzie, którzy dają miłość, ciepło, poczucie bezpieczeństwa, są troskliwi i zaangażowani. To byli ludzie, którzy Cię spłodzili, ale na miano rodziców absolutnie nie zaslugiwali. Nie żałuj ich. Żyj teraz pełnią życia i nie pozwól aby nawet zza grobu niszczyli Ci zycie.
Nie dziwię się, że nie miałaś do nich żadnych pozytywnych uczuć, a śmierć sami na siebie sprowadzili chlejąc przez lata. Dla zainteresowanych, to psikadlo to nitrogliceryna ;)
I pomyśleć, że człowiek potrafi być takim potworem, że własne dziecko życzy mu śmierci. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, co przeszła autorka
Nie gnęb się, to oni zabili samych siebie i cząstkę Ciebie.
Zrobiłaś to, co byłaś w stanie zrobić aby się obronić.
Boże.. aż nie wiem co powiedzieć. Rodzice okropnie Cię skrzywdzili..
Śmierć nie powinna wybielać win. Najwyraźniej na to zasłużył.