#mUtQD
Tata od 17 lat wykańcza dom i choć już w nim mieszkamy, wciąż nie ma bramy i salonu. Sąsiedzi patrzą na nas i pewnie się śmieją, a ja i mama wstydzimy się kogokolwiek zapraszać i mówić gdzie mieszkamy. Tata wszystko chce robić sam i blokuje nam możliwość samodzielnego wykończania i wzięcia do pracy majstra. Kiedy tylko chcemy to zrobić, przezywa nas od pustaków, którzy nie myślą nad tym co robią i nie umieją sami wykorzystać swoich umiejętności i oszczędzić pieniędzy.
Zawsze się boję kiedy słyszę tatę, bo nie wiem kiedy wybuchnie, a jego ton głosu już przyprawia mnie o dreszcze. W każdym momencie nasłuchuję każdego jego słowa - nawet jeśli jest to drugi koniec domu.
Chciałabym z kimś się tym podzielić, ale wszyscy na zewnątrz szanują mojego tatę i nie wiem, czy w cokolwiek uwierzą. Mam dobrego trenera, który mnie wspiera, ale nie wie o sytuacji w domu. To na pewno ma wpływ na wyniki w sporcie, ale nie wiem, czy umiem o tym rozmawiać i czy w ogóle powinnam. Co jeśli znienawidzi mojego tatę, a on nie zawsze przecież taki jest. Trzeba też powiedzieć, że wyglądamy na dość zamożnych ludzi - oczywiście jeśli ktoś nie widział bałaganu na podwórku i wnętrza do połowy wykończonego domu. Dodam jeszcze, że mój tata wszystko jest w stanie nam przetłumaczyć na swoje, bo on, jak sam mówi, nigdy nie popełnia błędu i jest świetnym ojcem, oczywiście nie musi nad sobą pracować i robi wiele dobrego, a my powinniśmy cieszyć się z tych warunków, jakie mamy.
To przerażające, bo w domu jest wiele też dobrych chwil i przyznam, że niechętnie chcę go opuścić, mimo tego koszmaru w niektórych momentach. I to najgorszy problem - kiedy jest bardzo źle, decyduję się porozmawiać z kimś o tym, ale zanim zdążę to zrobić, w domu dzieje się też wiele radosnych sytuacji, które dają mi fałszywą nadzieję, że będzie lepiej. I nigdy nie mam siły w dobrych momentach, by rozmawiać o tych ciężkich :(
Pamiętaj, żeby nie naśladować mamy. Kiepsko wybrała partnera, trzyma się go na siłę, pozwala, żeby jej nie szanował. Nie tak wygląda dobry związek.
Tutaj niczego nie naprawisz, ojciec jest tyranem, choć prawdopodobnie bardzo charyzmatycznym, dlatego trudno ci go potępić. Przemoc psychiczna jest często lekceważona, zwłaszcza w takich sytuacjach jak ta. Warto pogadać z trenerem, jeśli mu ufasz.
To wyzwanie jakieś gówniary. Zanim ocenisz człowieka poznaj wersje drugiej strony. Nie rozumiem oceniania ludzi po usłyszeniu tylko jednej ze stron. Jesteście bardzo ograniczeni..
Moja mama kiedyś była podobna z charakteru -potrafiła być bardzo miła ale też wpadała w wielką złość z byle powodu. Z mojego doświadczenia podpowiem Ci, żebyś spróbowała się zdystansować. Spróbuj budować swoje poczucie własnej wartości, tak żeby jego wybuchy i zachowanie miały jak najmniejszy wpływ na Twój rozwój. Pamiętaj, że to Twój tato źle się zachowuje i nie ma w tym Twojej winy. W przyszłości wybieraj mądrze partnera-już wiesz jakich cech charakteru unikać.
Skoro twój ojciec na zewnątrz potrafi zachowywać się normalnie, to znaczy że wybiera być dla was chamem. Gdyby nie panował nad emocjami, takie sytuacje zdażalyby się też przy postronnych osobach.
Z tego co napisałaś, można wywnioskować że on manipuluje- musi czasem być dobrze, żeby zachwiać twoim spojrzeniem na świat, przyciągnąć do siebie, osłabić obronę. Gdyby nie było dobrze, chciałabyś się wyrwać i uciec. Manipulator nie lubi tak tracić kontroli, więc zrobi wszystko, żeby pokazać swoją dobrą stronę. Oczywiście to tylko moje spostrzeżenia na podstawie krótkiego wyznania. Jak sytuacja wygląda na prawdę i jakie wnioski możnaby z niej wyciągnąć- to już jest sprawa autorki. Ale mogłaby (i tylko to bym radziła) poczytać o: manipulacji, przemocy psychicznej, gaslightingu. I jeśli będzie coś mogła odnieść do siebie z niepokojących objawów, wtedy szukać odpowiedniej pomocy. Terapii chociażby, bo widać, że chciałaby z kimś porozmawiać.
Takie zachowanie Twojego ojca może wpędzić Cię we współuzależnienie od niego, taki koktajl adrenalinowy, a od tego krótka droga do wielu zaburzeń psychicznych, już nie mówiąc o tym, że może Ci to zryć przykład tego jak powinien wyglądać związek lub miłość. Najlepiej dla Ciebie by było gdybyś jak najszybciej zwiększyła dystans lub nie narażała się na przebywanie z nim i jego wybuchy. Twój tata to osoba bardzo toksyczna. Pooglądaj na razie na YouTube o toskycznych rodzicach, o stawianiu granic. To byłby pierwszy krok w szukaniu pomocy, dobrze żebyś mogła się skonsultować z jakimś psychologiem. To co się dzieje w domu nie jest normalne, nie ma tam szacunku, bezpieczeństwa i wspólnoty. I ciężko jest w to uwierzyć kiedy chwilowo jest ok, ale robi to straszną krzywdę psychiczną, bo przestajemy wierzyć w to co widzimy i czujemy, dlatego że za chwilę znowu jest fajnym tatą. Właśnie dlatego tak ciężko uwolnić się ludziom z przemocowych relacji, bo jest nadzieja że się poprawi. Dbaj o siebie i trzymam kciuki!
Ojciec nieomylny jak papież, a jak zaczniesz z nim, o zgrozo, dyskutować, uznaje cię za tępaka, który nie docenia, jak bardzo się dla ciebie stara. Czyli "ja dla ciebie wszystko, a ty tak mi się odpłacasz". Jak ja to dobrze znam...
Dokładnie. Mnie się udało odciąć dopiero po ponad trzydziestu latach. Nagle okazało się, że depresja, która trwała całe życie (innych czasów po prostu nie pamiętałam), gdzieś zniknęła. Zostało tylko niskie poczucie własnej wartości i nieumiejętność radzenia sobie w życiu, ale pracuję nad tym.
Tatus utrzymuje całą rodzinke, zapewnia zatrudnienie, leci na oparach nerwów i jeszcze pretensje? Pretensje ze trzeba pracowac z rodzicami? To chyba oczywiste ze jak sie prowadzi wspólny biznes to sie pomaga.
Rodze podejść od tej strony że rodzic jest pewnie przepracowany, przez co jest agresywny. Ludzie nie maja psychiki z żelaza i duza odpowiedzialnośc moze ich psychicznie zruinować.
Nie ma wytlumaczenia dla agresji broniącego agresora. Można być przepracowanym i przemęczonym- dalej nie ma się prawa psychicznie niszczyć członków własnej rodziny. Ani żadnych innych ludzi. Ma się problemy z emocjami, okazywaniem ich i zdrowym przepracowywaniem własnych problemów? Leczy się to. Na własny rachunek i odpowiedzialność. A nie za zdrowie innych.
@LatwoPowiedziec Jest jeszcze druga strona medalu. Skoro jeden zapieprza a reszta stroi focha ze musi pomagać to nie dziwne że jest wkurzony. To wyznanie pisał jakis małolat, któremu nie podoba sie ze zagnali go do obowiazków i tyle!
Oj Boruta piecze tyłek? Ktoś opisał ciebie w tym wyznaniu?
@Soczewica Mnie? Nigdy nie byłem roszczeniowym nieudacznikiem. Juz od młodych lat zarabiałem pieniadze. W wakacje pracowało się 3-4 tygodnie potem pakowało sie mandżur i ruszalo w Polske. Nawet jak jechałem na kolonie to wiekszość kasy zarabiałem sam. Jak masz własne pieniadze to jestes panem samego sibie. A jak ktos płacze ze musi pomagac rodzicom a potem jak brat iść na opłacane przez nich sudia to jest cos nie halo.
@rutabo nie widać w wyznaniu, żeby ktoś "stroił focha". To raczej ojciec jest ten roszczeniowy- mi się należy, bo zarabiam i dzięki temu mogę być chamem. Miłości i szacunku się nie kupi.
Jak się prowadzi wspólny biznes, to się go prowadzi wspólnie. A nie, że pan ojciec taki dobry, niech mu matka łaskawie pomoże, leniwa kluska. I dzieci też. Nie ważne, że mają inne obowiązki i co innego chcą w życiu robić, nie ważne, że wolałyby mily wspólny czas i trochę miłości niż nowego smartfona. Liczy się, że Pan Ojciec wybrał, że dla niego kasa jest najważniejsza i dlatego wszyscy mają mu się kłaniać i na tą jego kasę pracować. A on łaskawie za 20 lat wstawi bramę. Bo to jego kasa i nikt jej nie wyda bez jego zgody.
Rozumiem twoje podejście, ale tego w wyznaniu nie ma. Można się wkurzyć jak ktoś stroi focha za pomaganie, ale dalej nie można przez to być agresorem. Nie można wymagać od kogoś pomocy i wymuszać jej szantażem psychicznym. Nie powinno się doprowadzić do sytuacji, gdzie twoje dziecko boi się twojego głosu i bliskości. Nie można negować negatywnych emocji tylko dlatego, że innym razem było dobrze.
Mój ojciec też miał dobre momenty. Ale właśnie, to były momenty. I teraz, jak jestem starsza, to niestety, ale pamiętam głównie te złe chwile, bo ich było najwięcej. Zresztą z czasem było tylko gorzej.
Uciekaj, gdy tylko będziesz mogła.
Bardzo ci współczuję, bo sama wiem jak dużo złego może w dorosłym życiu wyrządzić rodzic lub rodzice, którzy nie są do końca zrównoważeni psychicznie. Ślady po takim dzieciństwie już chyba z nami zostaną. Polecam książkę Toksyczni rodzice. Susan Forward opisuje w niej tą emocjonalną huśtawkę, o której piszesz. Mi pomogła zrozumieć wiele z tego, co działo się u mnie w domu. A tak w ogóle, to twoje wyznanie powinno nam przypominać o tym, że zbyt często, darzymy ludzi wielkim szacunkiem, z automatu, tylko dlatego, że mają dobrą pozycję zawodową. Szanować się powinno innych głównie dlatego, że starają się być dobrymi ludźmi i nikogo nie krzywdzić, a nie za to, że wydają się być bardziej zaradni zawodowo. Może to i jest imponujące, ale nie o to powinno chodzić.
Może ma jakąś dwubiegunówkę. Albo cierpi na megalomanię i ma zawsze rację, a jak nie ma to gówno się znasz bo i tak ma. To nie jest normalne.