#mOZM2
Kuba, jako jeden z faktów podał, że ma mikropenisa. I właśnie to okazało się tą prawdą. Byliśmy już dobrze zrobieni, więc wspólnie stwierdziliśmy, że musimy to zobaczyć. Kuba się zgodził i naszym oczom ukazał się trzycentymetrowy penis. Zachowaliśmy powagę, choć wszyscy byliśmy w szoku, że można mieć takiego małego małego.
Podpisaliśmy też pakt milczenia i przysięgliśmy na życie naszych matek, że ten sekret zabierzemy ze sobą do grobu (dostaliśmy pozwolenie na anonimowe historie, tzn. pozwolił nam opowiadać o jego mikropenisie, ale bez zdradzania jego tożsamości).
Kilka dni temu jechałem autem z naszym wspólnym znajomym, którego nie było z nami tamtego dnia. Z daleka zobaczyliśmy, że poboczem idzie Kuba, jakiś taki smutny i zamyślony. Kumpel zwolnił, podjechał do Kuby, opuścił szybę i powiedział "nie smuć się, mały penis to nie koniec świata". Nie wiem czemu mu to przyszło do głowy, po prostu głupio zażartował.
Niestety, Kuba nie uwierzył mi, że nie wygadałem jego sekretu, a nasz znajomy ma po prostu poczucie humoru gimnazjalisty. Obraził się na mnie i przestał odzywać. I tak oto straciłem kumpla i wszyscy mają mnie za paplę, który nie umie dotrzymać tajemnicy.
Sam sobie jest winny, akurat tę informację mógł zostawić dla siebie i nic nie mówić.
@Vito857 Nie jest winny, bo to nie bylo wygadanie sekretu, jaki zdradzil
@militarisch nie było wygadania sekretu, ale gość, którego sekret dotyczył, nie miałby problemu ze swoją podejrzliwością, gdyby sekret zatrzymał dla siebie. Co oczywiście nie znaczy, że dzielenie się swoimi sekretami z przyjaciółmi jest nieodpowiednie - każdy decyduje sam, komu i jak bardzo ufać, i każdy ponosi konsekwencje takiej decyzji, nawet jeśli są totalnie nieprzewidzialne, jak w tym wyznaniu. Zatem masz rację, nie jest winny, niemniej sytuacja jest konsekwencją (między innymi) jego decyzji.
@Domandativa Tak, choć równie dobrze mógłby dostać paranoji, że ktoś to widział
No to fajny ten Twój kumpel... Najpierw ufa wam na tyle, żeby wam o tym powiedzieć, a później nie ufa Ci, kiedy zapewniasz go, że nikomu się nie wygadałeś. To ja dziękuję za takiego kumpla. Poza tym myślałam, że żarty typu "hehe siusiak" są między facetami normalne (wiem, że nie u wszystkich. Gneralizuje).
Nie wiem czy można ten przypływ szczerości tłumaczyć alkoholem, bo szczerze nie mam pojęcia ile musiałabym wypić, żeby powiedzieć znajomym mój sekret.
@Raridasz No wiesz, emocje biorą górę przy takich momentach. Wyglądało, jakby faktycznie to wygadał, po prostu połączenie faktów widocznie powiedziało samo za siebie w jego oczach. A w takiej sytuacji, jeśli pomyślał, że jego przyjaciel zdradził sekret, dla mnie to logiczne, że nie ufał.
A ten kolega jakiego miał?
1. Glupia gra (conajwyzej 1% lepiej niz "zgadnij jaka pomyslalem liczbe")
2. Po co ladowac swoje kalectwo w gre towarzyska? bezsens.
3. A tak generalnie, ta obsesja na punkcie wackow kolegow sugeruje ze jestescie zbyt mlodzi na palenie ziola. Chodzi o te patyczki zapachowe? I od kiedy samochodziki zabawki maja opuszczane szyby? :p
Strasznie negatywny komentarz, a Twoje pytanie w drugim punkcie ma mniej sensu niż (może zbyt) szczere rozmowy z przyjaciółmi na trudniejsze tematy.
A wszystko przez obrzydliwe używki :D nie trujcie się narkotykami i alkoholem, szkoda zdrowia:(
Idźcie do psychologa