#mJh7Z
Przyjaciółka denerwowała się, płakała, nawet nie chciała przychodzić do szkoły. Widząc jej bezradność, było mi bardzo ciężko. Chciałam pokazać koledze, że on nie jest gwiazdą, nie wszyscy go lubią i nie jest miło, jak ktoś robi ci przykrość. Któregoś dnia przyjaciółka stwierdziła, że coś chce zrobić. Na przykład wrzucić mu zgniłe jaja do plecaka. Rezolutnie, na moje naście lat, stwierdziłam, że nie możemy, to mu zniszczy rzeczy, a jak sprawa się wyda, będą szkody materialne i będzie trzeba płacić (tak, od zawsze byłam logiczna). Ale pomysł podrzutki do plecaka nad wyraz mi się spodobał.
Uczyniłyśmy wraz z przyjaciółką pewne zakupy (za niechętnym przyzwoleniem rodziców, bo nie chciałyśmy mieć problemów jak sprawa się rypnie). Nadszedł D-Day. Na długiej przerwie, przed lekcją fizyki lub chemii (nie pamiętam dokładnie), gdy kolega poszedł z resztą na podwórko, a pod salą zostały ze dwie osoby i plecaki walające się pod ścianą, przystąpiłyśmy do akcji.
Przyjaciółka położyła wcześniej swój plecak obok jego plecaka. Zaczęła grzebać w swoim, niby szukając książek, ja przyklękłam obok niej, jednocześnie zasłaniając ją i otwierając delikatnie jego plecak. Przyjaciółka wrzuciła mu zawartość dwóch średnich, okrągłych pojemniczków. Plecaki zostały zamknięte, a my resztę przerwy spędziłyśmy w bibliotece, wypracowując sobie coś na kształt alibi.
Za to na lekcji, na szczęście, siedziałyśmy w ławce za nim i doskonale widziałyśmy jego minę, gdy wkładając na oślep rękę w poszukiwaniu zeszytu, natknął się nią na coś miękkiego i pełzającego. Setka (a może i więcej) robaczków dla wędkarzy zrobiła swoje...
Strat materialnych nie było, nikt nie doszedł do tego kto był sprawcą, chociaż poszukiwania i domysły były (ale nigdy w naszym kierunku - byłam jedną z trójki najlepszych uczniów w szkole, więc jakbym mogła?), a my byłyśmy gotowe przyznać się, gdy tylko oskarżony zostałby ktoś niewinny. Nie chciałyśmy, żeby konkretnie wiedział kto, tylko żeby podejrzewał wszystkich. W konsekwencji zrobił się jakiś milszy dla ogółu...
Teraz jestem ponad rok po ślubie. Na szczęście nie z nim. Narcystycznym bucom mówię stanowcze "nie".
Wormsy na żywo.
Tylko bez broni :(
Hehe powinny dozucic banana ;P
*dorzucic :)
"Święty granat ręczny", "betonowy osioł" wspomnienia:D
Dalej mam Wormsy na kompie, moja mama też w to czasem gra :D
Super owca :3
Dobra przyjaciółka z ciebie. :D
Zbrodnia doskonała :D I to za przyzwoleniem rodziców!
Już się przestraszylam, ze napisalas, ze jesteś właśnie z tym bucem...
Życzę szczęścia 😁😁
Zemsta jest słodka :D No... i czasem obślizgła ;]
I to zakończenie z dreszczykiem :D
Wyobrażałam sobie czytając, że to ja wkładam rękę do plecaka z robalami. I wiecie co? Chyba bym zemdlała...
Ja bym darła mordę na pół województwa :D
Zemsta jest słodka 😁
Należało się "bucowi" ;)
Zemsta idealna :3