Ja p******ę... Poczujcie ludzie ten cringe, kiedy piszecie do partnera z propozycją wspólnego mieszkania, żeby zastanowił się nad wynajęciem czegoś, pomyślał, czy w ogóle chciałby coś takiego. Jesteśmy razem około dwa lata, więc uznałam, że pomyśleć o wynajęciu czegoś nie zaszkodzi, bo obydwoje mieszkamy ze swoimi rodzicami i nie ukrywam, że dla nas obydwojga byłoby łatwiej mieszkać w mieście, bo tam mamy pracę i studia na weekendy, a poza tym z dojazdami do siebie też mamy problem, bo mieszkamy poza miastem po dwóch różnych jego stronach. Sprawa do przemyślenia, do pogadania i w ogóle.
Po kilku dniach spotykam się z nim, a on mi ni z gruchy, ni z pietruchy oznajmił, że oglądał mieszkania z mamą, bo jego znajomy do akademika się zapisuje, więc on też myślał o przeprowadzce do miasta.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie czuję krindżu, po prostu spytał o radę kogoś doświadczonego.
No chyba, że ciebie nie uwzględnił, ale to bardziej słabe niż krindż.
Jeśli uwzględnił Cię w planach, to bardzo dobrze. I jak najbardziej ma prawo oglądać te mieszkania z mamą, zwłaszcza jak będzie mu sie dokładać do czynszu.
Niby tak, ale ciagle uważam, że powinien to zrobić z partnerką, jeśli z nią chce mieszkać, oraz zapytać o jej perypetie. U mnie np. partner kategorycznie się nie zgodził na mieszkanie z gazem, a ja na takie w niektórych częściach miasta(odległości). Oczywiście z matką też mogli by jechać.
*preferencje
co do np. lokalizacji, standardu, ogrzewania (co gora)
to w koncu ona by tam z nim mieszkala, nie mamusia
Podstawowe pytanie: w jakim wieku jest partner. Jeśli w typowym studenckim wieku, a zakładam że tak jest skoro razem studiujecie i mieszkacie z rodzicami, to oglądanie swojego pierwszego lokum na wynajem z mamą nie jest niczym dziwnym.
Ty zaproponowałaś, on już coś obejrzał. Może wziął na poważnie Twoja propozycję
No to chyba dobrze? Üod wsrunkiem że ciebie też uwzględnił w swoich planCh mieszkaniowych
Ale chwila, ona napisała że uznała że wspólne wynajęcie mieszkania to dobra rzecz. Nie napisała że powiedziała o tym swojemu partnerowi. Więc nie bardzo wiadomo o co pretensje do faceta? O to że szuka mieszkania z kimś bardziej doświadczonym niż partnerka? Ja się nie dziwę skoro ona się zachowuje w taki dziecinny sposób że ma pretensje o to że zrobił coś o czym ona tylko myślała a mu nie powiedziała. Też bym w takiej sytuacji szukał rady kogoś bardziej dojrzałego. To że z nią nie porozmawiał to też żaden argument skoro ona z nim też nie rozmawiała, druga sprawa, może to nic poważnego, oglądają i się zastanawiają czy jest sens i czy się opłaci i to nic pewnego.
Nie użyłabym słowa cringe, ale rozumiem twoje niezadowolenie. Wszyscy tu piszą, że dobrze, że się za czymś rozgląda i nic złego nie ma w poszukiwaniach z mamą. Teoretycznie się zgadzam. Ale jest ale. Co w tym dobrego skoro nie było rozmowy? To bardzo poważna decyzja, wymaga ustalenia pewnych rzeczy i brania pod uwagę potrzeb drugiej osoby. Co innego, gdyby przed tymi całymi poszukiwaniami powiedział coś w stylu „chciałbym spróbować, chciałbym się rozejrzeć za mieszkaniem dla nas. Mam potrzebę włączyć w to swoją mamę, bo (tu powody), co o tym myślisz i jak się z tym czujesz? Jakiego kroku w sprawie mieszkania ty byś chciała?”. Wiem ze ten przykład brzmi nienaturalnie, ale chodzi właśnie o wspólne ustalenia potrzeb, emocji i dalszych kroków. Ja tez bym nie chciała być wykluczona, a potem informowana o wdrożeniu działań, na które nie miałam wpływu (jeśli sprawa dotyczy mnie). Wszystko ma inny kontekst, jeśli mamy szanse wyrazić siebie.
no ok, ogladanie mieszkania z mama skoro penie bedzie mu pomagac finansowo spoko
ale czemu nie z partnerka?
i czemu jako motywacje podal kolege?