Jakiś miesiąc temu srałem w robocie. Użyłem dużej ilości papieru. Gdy spuszczałem wodę, ta nie opadała. Jej poziom przekroczył stan alarmowy. Zacząłem panikować. Próbowałem przetkać to szczotką. Na nic moje starania. Postanowiłem zwiać z miejsca zdarzenia. Poszedłem do Adriana (szefa) zgłosić, że kibel się zatkał (oczywiście nie mówiąc, że to ja). Pół godziny później chciałem zaglądnąć jak się sprawy mają. Zobaczyłem jak woda pomieszana z gównami wylewa się na ziemię, a obok tego stojącego bezradnie Adriana ze szczotką w ręku. Dwa dni kibel był nieczynny. Cała sytuacja zakończyła się wymianą całej muszli wraz z orurowaniem.
Do dzisiaj żodyn nie wie iżech to ja był. ŻODYN.
Dodaj anonimowe wyznanie
Czym ty srałeś - betonem?
Gratuluje fajnego szefa, gdyby to był taki typowy "Janusz", to ty byś przepychał.
To może następnym razem załatwiaj się "na raty". 🤣 Trochę kału - spuść wodę, a potem reszta.
Orion90 wiem że to Twoje wyznanie. Przepraszam że tak nagle zerwałam kontakt, nie powinnam była tak robić. Ale Twoja krytyka w mój adres na forum też była nie w porządku. Może się skontaktujemy?