problem jest w tym, że te krótko i na temat nie zawsze przechodzą przez poczekalnie. Kiedyś napisałam swoje wyznanie, miało chyba całe dwa zdania (ale zawierało wszystkie kluczowe informacje, tak jak tutaj) i nie przeszło, a jak napisałam to samo wyznanie robiąc z niego opowieść na kilka-kilkanaście zdań (okej, dodałam tam może ze dwie informacje, ale nie były one zbyt istotne), to przeszło i zostało dobrze przyjęte.
Ja tak miałam na Winobraniu! (Pozdrawiam Zieloną Górę.) Jak ktoś prawie przewrócił toi-toi'a. Całe życie mi przed oczami przeleciało. Nie chciałam zginąć w kupie. :D
Mangowa
Pozdrawiam ^^
nati828
Też byłam w toi-toiu podczas winobrania :) tylko bez takich przygód.
Mieszkam w mieście często odwiedzanym przez turystów, więc i toi-toi'ów dużo. Zawsze z kolegami braliśmy patyki i jak ktoś wszedł do środka, wsadzaliśmy je w to miejsce, gdzie wsadza się kłódkę na noc. :) Niezły ubaw mieliśmy, jak na nas wyklinali żebyśmy ich wypuścili. :D
Dlatego właśnie boję się z nich korzystać.
Krótko i na temat uwielbiam takie wyznania
problem jest w tym, że te krótko i na temat nie zawsze przechodzą przez poczekalnie. Kiedyś napisałam swoje wyznanie, miało chyba całe dwa zdania (ale zawierało wszystkie kluczowe informacje, tak jak tutaj) i nie przeszło, a jak napisałam to samo wyznanie robiąc z niego opowieść na kilka-kilkanaście zdań (okej, dodałam tam może ze dwie informacje, ale nie były one zbyt istotne), to przeszło i zostało dobrze przyjęte.
Wywrócili twój świat do góry nogami ;)
Ja tak miałam na Winobraniu! (Pozdrawiam Zieloną Górę.) Jak ktoś prawie przewrócił toi-toi'a. Całe życie mi przed oczami przeleciało. Nie chciałam zginąć w kupie. :D
Pozdrawiam ^^
Też byłam w toi-toiu podczas winobrania :) tylko bez takich przygód.
Opowiesz dalsze losy tej sytuacji? ;)
W Niemczech toi-toie nazywają się Dixy. Taka ciekawostka xD
W Niemczech mówi się "toi, toi, toi" w znaczeniu "trzymam za ciebie kciuki, powodzenia". Pewnie dlatego inna nazwa się nie przyjeła.
He, w stolicy na jednym z integrali mojego rocznika tez stalo się coś takiego
Mieszkam w mieście często odwiedzanym przez turystów, więc i toi-toi'ów dużo. Zawsze z kolegami braliśmy patyki i jak ktoś wszedł do środka, wsadzaliśmy je w to miejsce, gdzie wsadza się kłódkę na noc. :) Niezły ubaw mieliśmy, jak na nas wyklinali żebyśmy ich wypuścili. :D
O Ku*wa współczuję
haha