#lrDT4
Przez moją rodzinę nie potrafię cieszyć się tym związkiem. Potrafią powiedzieć mi wprost, że to tylko taki chłopak na chwilę i krótkie zauroczenie. Często słyszę teksty typu: „ciekawe ile jeszcze z tobą wytrzyma?”, „co on w tobie widzi?”. Nigdy się nie akceptowałam. Byłam zdziwiona, że się mną zainteresował. Przez pewien czas myślałam nawet, że to żarty. Może się z kimś założył... Nie lubię swojego ciała, ale gdy widzę się z nim, potrafi sprawić, że zaczynam być pewniejsza siebie. Jednak gdy wracam do domu, to mija. Zaczynam czuć, że nie jestem odpowiednią osobą dla niego. Że się ze mną męczy i na pewno prędzej czy później skończy to, co jest między nami.
Jest tylko jedna osoba, która naprawdę się z tego cieszy – moja kuzynka. Uważa, że to wspaniale i jest w tym ze mną. Chłopak też wie, co się dzieje u mnie w domu. Często mówi, że mam się tym nie martwić. Że my wiemy, jak jest między nami i to jest ważne. Czasami wspomina, że musi mnie jak najszybciej stamtąd zabrać, ale ja się boję. Nie znamy się aż tak długo. A jak nie wyjdzie, to rodzina nie da mi spokoju... Będą wypominać, że mieli rację. Razem moglibyśmy się utrzymać, ale jak się rozejdziemy, to nie będę miała wyboru i będę musiała wrócić do domu.
Zaczynam myśleć, że oni nie chcą, abym była szczęśliwa. Przez całe życie byłam dla nich. Tylko rzadkie wyjścia z koleżankami. Teraz chcę spędzać jak najwięcej czasu z chłopakiem. A im się to chyba nie podoba.
I zaczynam się zastanawiać, czy może oni nie mają racji? Może faktycznie to ja się mylę?
Chłopak mówi, że jestem za bardzo od nich zależna. Że za duży mają na mnie wpływ. A rodzice mówią, że to on mnie zmienia i chce zabrać dla siebie. Nie wiem, co myśleć.
Musisz się nauczyć stawiać im granicę i proponuję od razu z grubej rury. Powiesz, że takie teksty są chamskie, to powiedzą, że to są tylko zarty i nie masz dystansu do siebie. Następnym razem jak padnie tekst że ciekawe ile jeszcze z Tobą wytrzyma, odpowiadasz 'no, skoro (mama/tata/partner osoby która to mówi) wytrzymał tyle z tobą, to chyba wszystko jest mozliwe'. Obrażą się? Odpowiadasz, że to przecież tylko zarty, widocznie brakuje im dystansu. Myślę, że będziesz miło zaskoczona jak szybko się oducza durnych tekstów
Po pierwsze nie jesteś rodzicom nic winna, "sama nie pchałaś się na ten świat", więc żyj swoim życiem i postaw granicę, bo później będziesz żałować że wiele rzeczy nie zrobiłaś bo rodzicom się nie podobało, bo by się na ciebie obrazili itp. Z resztą myślę że cokolwiek byś nie zrobiła to itak im będzie mało... Wyprowadzka to dobry pomysł nawet jak z tym chłopakiem nie wyjdzie.
„ Razem moglibyśmy się utrzymać, ale jak się rozejdziemy, to nie będę miała wyboru i będę musiała wrócić do domu.” - nie rozumiem. W Polsce pracująca zdrowa osoba jest w stanie się utrzymać bez niczyjej pomocy. Nie podoba mi się podejście, że od razu zakładasz, że on by musiał ci się dokładać do utrzymania.
Rodziny nie słuchaj, teraz mówią, że chwilowe, że to takie tylko. A za 4 lata będą mówić „kiedy wreszcie kogoś znajdziesz, zostaniesz sama”. Idź do pracy na pełen etat (rozumiem, że nie studiujesz - jak studiujesz też się da, ale trzeba trochę więcej kreatywności). Wynajmij dla samej siebie malutkie mieszkanko albo pokój. Rodzinę absolutnie odetnij od tego tematu, najlepiej w ogóle ogranicz z nimi kontakt, bo sama widzisz, że mają na ciebie zły wpływ.
Zejdź na ziemię Marylciu. To że dla Ciebie 2-3 tys. zł to niewielka różnica, to nie znaczy że wszyscy tak zarabiają czy mają takie możliwości tyle zarabiać.