#liDvp
Przez takich ludzi straciłem dwie bliskie osoby.
Mój brat zawsze pił z umiarem, tak nas wychowano. Pewnego dnia wybrał się na grilla do znajomych, była tam też dziewczyna, która wpadła mu w oko. Następnego dnia mieli wybrać się do kina. Niestety, pozostali znajomi nie żałowali sobie picia. Jeden z nich wpadł na „zabawny” pomysł, żeby z zaskoczenia wepchnąć mojego brata do strumienia płynącego przez działkę. Zrobił to i poszedł dalej się bawić. Paweł uderzył głową o kamień, stracił przytomność. Dopiero kiedy jego koleżanka wróciła z łazienki, zobaczyła, co się stało i wezwała pogotowie. Rozrywkowy kolega dostał śmieszny wyrok w zawiasach. Bo przecież młody, popili sobie, nie myśleli, co robią. Mój brat jest rośliną. Leży, ślini się, załatwia w pampersy, nie wie, co się dzieje. Ale przecież to była tylko dobra zabawa...
Przyjaciel, którego znałem od piaskownicy. Był na imprezie. Jedna wypita panienka się do niego kleiła, w końcu zaproponowała, żeby gdzieś pojechali i „bzykali się do rana”. Słyszało to dużo osób. Niestety Michał dał się namówić. Rano panienka stwierdziła, że na trzeźwo by nic jej takiego do głowy nie przyszło, nigdy by tak nie zrobiła, więc to był gwałt. Poskarżyła się mamusi, pojechały na policję. Kolegę oskarżono. Ludzie od razu go skazali, bo przecież wykorzystał biedną, nieświadomą dziewczynę. Nie wytrzymał presji, powiesił się. Kiedy miesiąc wcześniej jechałem do pracy w Niemczech, żegnałem wesołego, szczęśliwego chłopaka. Michał był jedynakiem, jego ojciec zmarł, kiedy byliśmy w podstawówce. Jego mama do dziś leczy się psychiatrycznie, wyprowadziła się do siostry, bo nie dawała sobie rady. Panienka nie poniosła żadnych konsekwencji, mnóstwo ludzi jej współczuło i głaskało po główce.
Dlatego ani trochę nie żałuję ludzi, którzy płaczą, bo po alkoholu wpadli w kłopoty. Myślcie sobie, co chcecie, ale dla mnie picie nigdy nie będzie usprawiedliwieniem głupoty i braku wyobraźni.
W prawie polskim jest niesamowity paradoks w stosunku do ludzi po alkoholu:
Jeśli zrobisz cokolwiek niezgodnego z prawem po pijaku, to alkohol jest okolicznością łagodzącą. No chyba że jechałeś jakimś pojazdem, to wtedy jest czynnikiem dodatkowo obciążającym.
Zniszczyłeś coś komuś albo zraniłeś człowieka? Byłeś pijany, nie wiedziałeś co robisz. Wsiadłeś za kierownicę po pijaku? Wiedziałeś co robisz, kara będzie wyższa.
To jest idiotyczne. Każdy, kto się odurza alkoholem, powinien ponosić konsekwencje tego, co zrobił po pijaku. I tak, ta panna z drugiej historii też. Są świadkowie, że sama zaproponowała? Są. Może się czuć po tym paskudnie? Może. Ale dlaczego alkohol ma zwalniać z konsekwencji wszystkiego poza prowadzeniem pojazdów?
Też się zgodzę, wujek alkoholik powiedział kiedyś o kilka słów za dużo i zerwałem kontakt kompletnie. Wcześniej byliśmy dość blisko więc wszystkich w rodzinie to zaszokowało bo jak to tak on nawet tego nie pamięta i był pijany tak tylko gadał. A gdzie to gadanie, że po pijaku ludzie są szczerzy i mówią co myślą? Nie ma opcji, żebym przeszedł do porządku dziennego z tym co usłyszałem. Kary jak zabijesz kogoś autem po pijaku też są cięższe niż zwykły wypadek. To NIE są okoliczności łagodzące, a wszyscy dookoła zachowują się jakby były. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Jeśli mnie poniosło po substancjach w życiu bym nie oczekiwał wybaczenia "bo byłem pijany i się nie kontrolowałem"... I o ile uzależnienie to przykra choroba to nie jest wymówka do bycia chuem
Wait, ale w drugiej historyjce nie masz współczucia dla typa, który sam na własne życzenie zqvalcił nieświadomoą dziewczynę, right? Nie współżyje się z osobami, które nie potrafią świadomie wyrazić zgody, więc de facto ta wypita panienka miała rację. Jakie konsekwencje miała twoim zdaniem ponieść za to, że ją zgvv?
wstawaj, zesrałeś się
o, ujawniają się kolejni gwałciciele
Tylko że ten chłopak też nie wyraził świadomej zgody, równie dobrze można powiedzieć, że to ona go zgwałciła (skoro był na imprezie to pewnie też pił). Oboje zachowali się idiotycznie
Mam podobnie, ale jestem jeszcze poziom wyżej. Nie mam współczucia, zrozumienia ani żalu nawet dla tych alkoholików, którzy nie zmarnowali życia żadnej osobie trzeciej, a jedynie sobie. Są po prostu obrzydliwi, chodzące karykatury samych siebie.