#lZyqe
Kiedy miałam 7 lat, poszłam z rodzicami na targ. To było tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego i rodzice mieli kupić mi nowe buty. Mój tato słynął z tego, że na każdym kroku (zwłaszcza przy okazji zakupów na targu) chciał się targować o cenę. Ogólnie nie chodzi o to, że jest skąpy, a bardziej o pokazanie, że potrafi. Tym razem nie było inaczej.
Kiedy w końcu znaleźliśmy buty dla mnie tato rozpoczął rozmowę ze sprzedawcą.
- Panie, po ile te buty?
- 60 zł?
- Da się coś taniej?
- No nie bardzo.
- Jak to się nie da? Ja nie zapłacę 60 zł za te buty. Musi pan coś opuścić, może do 50 zł?
Sprzedawca chwilę pomyślał i mówi:
- Dobra, najtaniej za te 50 zł mogę sprzedać.
- No widzi Pan? Można taniej? Można! No to 65 i biorę!
Mama ze sprzedawcą popatrzyli na siebie i wybuchnęli śmiechem. Tato po chwili zdał sobie sprawę, że zamiast 45 powiedział 65. Buty kupiliśmy w końcu za 50 zł, a sprzedawca stwierdził, że "mogłoby być więcej klientów, którzy się TAK targują" :)
Moja babcia też zawsze sie targowała-jak byłam mała to wstydziłam sie z nia chodzic ......a teraz mam męża który ZAWSZE stara się cos utargować
Kiedyś utargowalam 10 gr, bo drobnych nie miałam. Miałam zapłacić 4,10 a zapłaciłam 4 zł. :)
Ja się nie lubię targować i też zawsze się wstydzę, gdy towarzyszy mi ktoś, kto to robi. Głupio się wtedy czuję.
ToTylkoJa90, mam tak samo. Każdy chce się targować, a towar swoje kosztuje...
Towar kosztuje i w zwyklych sklepach się nie targuję. Wiem, że cena jest tak ustalona, zeby sklep zarobił. Inaczej jest w lumpeksach. Czesto place mniej niż powinnam. Czasem nawet pani zejdzie z ceny, bo np jest dziura lub jakas mała plamka, lub zegarek nie działa (zazwyczaj wystarczy wymienić baterie)
Na targach trzeba sie targować. Jeżeli nie bedziecie sie targowac to prawdopodobnie przeplacicie, a sprzedawca tez nie bedzie zadowolony (bo w koncu mogl sprzedac drozej, skoro nie zamierzaliscie sie targowac).
mój facet też lubi się targować, ale ja nie narzekam, utargował nam nawet czynsz tańszy o 100 funtów :D
Zależy gdzie, jak w sklepie to cena jest święta ale jak targ to uwielbiam się targowac takie hobby można powiedzieć ;)
Stoje po drugiej stronie - sprzedawcy na targu i sytuacje targowania sie bywaja nieprzyjemne dla mnie. Nie mowie drobny rabat 60zl to za 55zl moge sprzedac, ale 10 zl to naprawde jest duzo jesli klient kupuje tylko jedna rzecz. Absurdem jest gdy ktos wybal skarpetki za 5 zl i chce zaplacic 3. My tez zarabiamy na oplaty, zusy, paliwo, siedzimy i marzniemy zima, latem nie mamy toalety na miejscu i spoceni wracamy po calym dniu na sloncu.
W sklepie ceny sa umowne, tam tez mozna sie targowac, po prostu nikt tego nie robi bo mu wstyd, a prawo jasno mowi, ze cena w sklepie takze jest do utargowania, ciekawe czemu tam klienci nie targuja sie...
To ja Ci powiem. Czasem w jednym sklepie zostawiam kilkaset złotych i tam zawsze rabat mi liczą automatycznie ( i to nie mały bo średnio 10-15%) w sklepie masz gwarancję i wiesz chociaż gdzie się zgłosić z reklamacją, na targu kupujesz i tyle 0 gwarancji itp więc i cena powinna być nizsza
@Annaxo dziadek mojego znajomego całe życie był przyzwyczajono to targowania się na targach i bazarach. Zostało mu to później i nawet w zwykłych sklepach ZAWSZE próbował się targować [aż do śmierci kilka lat temu] i tam nigdy nie zeszli z ceny, bo kasjer nie ma takiej możliwości. Jeśli kasjer zbije cenę to jemu to potrącą z wypłaty, a menadżer sklepu jest rozliczany też wyżej, etc, etc.
Z kolei na targu osoba decyzyjna to właśnie sprzedający. Jak da zniżkę to mniej zarobi, ale nie stoi nad nim nikt inny, kto będzie go za to opierdalał/zwolni go z pracy.
Janusz biznesu :D
Że tak spytam, skąd pomysł na nick?
Bo wiem, że taki użytkownik istnieje ale nie widziałam dyskusji :/
Tak troche prawda
Link do wyznania z kłótnią w kom?
Boże, przez takich ludzi jak ty na Anonimowych psuje się atmosfera...
Mój tata chciał kiedyś sie targować i między nim a sprzedającym wywiązał sie mniej więcej taki dialog:
-to może jakiś rabat panie prezesie?
-ja wole podwyżke niż tytuły... :D
Ja też się targuję😊 I najczęściej mi się udaje zejść z ceny.A z drugiej strony,jak daję ogłoszenie o wynajmie mieszkania,to podaję cenę wyższą o 50 zł,i potem na pytanie: " A nie da się taniej??"odpowiadam z ciężkim westchnieniem:"No dooobra,niech będzie moja strata,te 50 zł obniżę..".I wszyscy zadowoleni 😊
A ja tam nie wiem czemu, nigdy nie lubiłem łazić po targu za ubraniami jak i po galeriach. To jest takie nudne i głupie. Przeważnie wejść kupić i wyjść i to jak najszybciej.
W Holandii uważają, że "targowanie się" to nasza cecha narodowa.
Niech twój tato Jedzie do Turcji B)
To samo miałam pisać :D
Byłam w te wakacje. Turcy uwielbiają się targować.
Strasznie anonimowa historia
Przypomniała mi się scena z "Żywotu Briana" Montyego Pythona
Pracowałam w te wakacje w sklepie odzieżowym bez kasy fiskalnej. I znienawidziłam przez to fakt targowania się. Jeszcze jak ktoś miło się targował, to nie było problemu, ale jak przychodził jakiś facet (a najczęściej to oni się targowali) i mówił, że mam mu te spodnie sprzedać za 50, bo za 68 ich nie kupi, to miałam ochotę go walnąć.