#lYOW7
Prawda wygląda inaczej.
Po moich narodzinach Mama wymyśliła, że co roku na urodziny będę dostawał tyle białych róż, ile mam lat. Na pierwsze urodziny jedną, na drugie dwie... i tak do osiemnastu róż na moje 18 urodziny.
Zdążyła dojść jedynie do dwóch róż, na moje drugie urodziny.
Odwiedzając ją, zawsze zabieram ze sobą tyle samo, za każdy rok dany nam spędzić razem, choć wiem, że zasługuje na wszystkie róże świata.
I mam gdzieś, że nie stosuję się do"kwiaciarnianego savoir-vivre'u" ;)
Piękne wyznanie, a poza tym, przecież możesz np. kupować kwiaty dla dwóch osób, nie rozumiem tych nieprzychylnych spojrzeń
Chyba że życzy sobie je przewiązać, co może sugerować że dla jednej osoby...
Sprzedawca ma sprzedawać kwiaty, ewentualnie może coś zasugerować, ale gdyby ktoś na siłę próbował wcisnąć mi trzecią różę i do tego jeszcze krzywo patrzył, to moja krzywa noga więcej by na progu tej kwiaciarnii nie stanęła.
Bo i prawdopodobnie takich spojrzeń nie ma. Sprzedawcy to naprawdę nie obchodzi.
,,kwiaciarny savoir-vivr"
Kwiaty dajemy nieparzyscie, a na cmentarz zanosimy parzyscie :)
Serio jest taka zasada? Po raz kolejny dowiedziałam sie czegoś dzięki anonimowym! :)
Anonimowe bawią i uczą
Kolejna bzdurna zasada. Daję się tyle, ile chce.
powiem więcej, nie dość że daje się nieparzyście to każda ilość ma inne znaczenie.
Czego to ludzie nie wymyślą byle sprzedać więcej :D
Parzysta ilość jest "niekulturalna" właśnie dlatego, że parzystą zanosi się na cmentarz.
"To na grób" szybko ukróciłoby wścibskość przedawcy.
Co to za śmieszne 'zasady' w ogóle...nawet kwiatków nie można kupić tyle ile się chce, bo ktoś 'krzywo patrzy'. Masakra. Co kogo to obchodzi.
Przykładowo w Rosji jest odwrotnie. Tam daje się parzyście.
Ciekawe, mnie nikt nigdy nie próbował namawiać na trzecią różę - a stosunkowo często kupowałam dwie, bo w mojej rodzinie jest trochę powtarzających imion (zabawnie często po dwóch stronach, tak więc zupełny przypadek) i kupowałam po jednej róży dla każdej osoby na imieniny (plus prezent/czekoladki zależnie od pozimu zażyłości). Ba, ja do tej pory nigdy nie słyszałam, że kwiaty zawsze w nieparzystej liczbie... No cóż, całe życie się człowiek uczy, będę pamiętać/
Ale dlaczego będziesz pamiętać? To jakaś idiotyczna pseudo zasada. Kupujesz taką liczbę kwiatów jaką chcesz. Co za różnica czy parzyście czy nie.
piękne wyznanie :')
Bardzo piękna tradycja !
Sprzedawcy chcą Cię naciągnąć. Kiedyś (tzn. w latach 70-tych i 80-tych zeszłego stulecia :D) był taki zwyczaj że nieparzysta liczba była zarezerwowana do wręczania żywym z okazji imienin, urodzin, etc., parzysta z okazji pogrzebu lub odwiedzin na grobie właśnie. Tak więc dwa są jak najbardziej na miejscu wg. tego zwyczaju... tyle że miej to w nosie, to twoja sprawa komu i ile kwiatów wręczasz, oraz jakiego rodzaju są to kwiaty. Zresztą obyczane i zwyczaje są zmienne, np. chryzantemy były w latach 30-tych kwiatami wręczanymi z okazji urodzin lub imienin lub wizyt towarzyskich ;)
To nie tak.Na urodziny daje się tyle kwiatów ile ktoś ma lat.Na imieniny ile chcesz.,ale nie parzyście. A osobom które już odeszły to parzyście.Żeby im już nic nie brakowało.