#lQq1e

Siedzę w autobusie. Obok mnie młoda kobieta w ciąży. Wtem wsiada kontroler biletów. Wyraźnie podirytowany, trochę zmęczony zaczyna sprawdzać bilety i w końcu zjawia się przy babce w ciąży, a ta patrzy na niego i mówi, że ona to biletu nie ma, ale "chyba go pojebało jeśli myśli, że ona będzie miała z tego jakieś konsekwencje".

On zaskoczony, patrzy na kobietę, a ona leci dalej i mówi, jak to jest w tej swojej ciąży i, że nie ma czasu myśleć o biletach, że jakim prawem w ogóle wykonuje swoją pracę itd.
W końcu koleś, chyba dalej będąc w szoku, zaczął tłumaczyć się kobiecie, a ta dalej na niego wrzeszczała. I tak przez jeden przystanek, bo potem wstała, praktycznie go popchnęła i wyszła.

Tak się złożyło, że ja również wysiadałam, a później siedziałam na przystanku, obok tej kobiety i czekałam na drugi autobus. Tak jakoś wyszło, że zerkając w prawą stronę, zjechałam wzrokiem na telefon tej kobiety. Co tam zobaczyłam? Ano anonimowe. Pisała wyznanie. Oczywiście mocno podkoloryzowane, żeby wyjść na ofiarę.
Dezerter90 Odpowiedz

Ze wszystkich historii z anonimowych, które się nie wydarzyły, ta nie wydarzyła się najbardziej.

Dodaj anonimowe wyznanie