#lNA0I
Mój dziadek ma 70 lat. Od kilku lat z powodu zdrowia musi mieszkać z nami.
Dziadek niestety zrobił się bardzo nieodporny na wszelkiego rodzaju przekręty dotyczące zamawiania różnego rodzaju produktów przez telefon.
Zamawia jakieś książki po 300 zł, "bo w kraju tylko 1000 sztuk" (taką samą znalazłam w Empiku), medaliony złote lub srebrne, z wizerunkami świętych, "które zostały poświęcone przez samego papieża", jednak hitem była biblia za 2000 zł, "jest tak cenna, ponieważ to bardzo rzadki okaz, którego nie ma w całym kraju więcej niż 100 sztuk".
Wszelkie rozmowy dotyczące tych telezakupów kończą się tym samym - kupnem kolejnej "świętej" książki czy medalionu. Nie rozumie, że tych książek jest więcej, a jeśli chce taką książkę, to kupię mu ją o wiele taniej w jakimkolwiek sklepie. Nie rozumie, że skoro tych książek jest tak mało, to powinny być na jakichś aukcjach, i nikt by nie dzwonił do losowej osoby, proponując ją w "promocyjnej cenie 500 zł".
Mama (córka dziadka) robi co może, żeby mu wbić do głowy, że tak się nie robi. Brat mamy nic sobie z tego nie robi - a my musimy odkręcać co się da.
Niestety nie możemy zablokować mu numeru, aby mógł dzwonić tylko na kilka wybranych, bo niestety on na to nie pozwoli, a jedynym wyjściem byłaby sprawa w sądzie o ubezwłasnowolnienie i zabranie mu możliwości rządzenia kontem telefonicznym :(
Moja matka też nie pozwalała, nie patrzyłam na jej zgode tylko zablokowałam telefon. Poawanturowala sie kilka dni a potem ja zabrałam do sklepow gdzie na wlasne oczy zobaczyła te cudowna posciel i garnki w dziesięciokrotnie niższej cenie
Podaj numer do dziadka, mam pare relikwi do sprzedania :D
Tiaaa, szczebel z drabiny, co się Dawidowi śniła...
1.Napletek skóry z penisa syna Abrahama
2. Włos Archanioła Gabriela
3.Yyy kość ogonowa kuzyna... na przykład Maryi?
Tak to można wcisnąć ludziom wszystko
U nas na Białorusi wszystko jest dużo łatwiej, nie ma pieniędzy - nie ma problemów :D
Zagaduj do dziadka, że możesz mu kupić rzadki egzemplarz biblii, da Ci 1000 zł, wydasz 20 a kasa zostanie w rodzinie.
To nadal jest wykorzystywanie dziadka, co gorsza, przez własną rodzinę. Lepszym wyjściem jest faktycznie zabranie tych pieniędzy ale przeznaczenie ich na dziadka, w stylu wymarzona wędka dla niego albo jakiś odpoczynek w kurorcie. :)
Wiem, że ludzie którzy sprzedają telefonicznie takie rzeczy zarabiają tym na życie i że robią to za jakies 40% wiecej od minimalnej krajowej, że może mają dzieci na utrzymaniu itp. Ale nudząc się nie mam oporów gadać z nimi przez kilkadziesiąt minut o głupotach, a póki trzymam się tematu oni nie mogą się rozłączyć. Ostatnio z pół godziny przekonywałem panią nakłaniającą do kupna czegośtam bo „zdrowie jest najważniejsze” że im szybciej się umrze tym mniej cierpień na tym padole łez :D
Hahah świetne. Chyba to wykorzystam.. ;)
a nie wystarczy zlikwidować telefon domowy/abonament i dać dziakowi telefon na kartę?
Pamiętaj, że możecie te rzeczy oddać (o ile się nie mylę) do 2 tygodni od przyjścia. Smutne, że starszych ludzi tak łatwo oszukać. Może znajdziecie dla dziadka jakieś kursy czy wykłady na ten temat (może policja albo uniwersytet trzeciego wieku takie coś organizuje, warto sprawdzić)
Tak jak ktoś pisał u góry, fajnie byłoby nawet zabrać dziadka do miejsc, gdzie sprzedają te "niezwykle rzadkie książki" albo inne bibeloty i pokazać mu, że wcale takie niezwykłe nie są. Jeśli dziadek nie ma problemów ze wzrokiem, to może i widząc ceny na aukcjach internetowych mógłby się przekonać, że wyrzuca pieniądze w błoto. 70 lat to wcale nie tak dużo. Moja prababcia ma 90 lat, od zawsze starałam się jej tłumaczyć różne "nowości", mniej lub bardziej przyjemne, wyjaśniać znaczenie młodzieżowych słów itd. Kilkukrotnie próbowano telefonicznie wrobić ją "metodą na wnuczka", nigdy się nie dała, prowadziła miłą rozmowę, dodając ironiczne "coś masz wnusiu głos taki gruby, przeziębiłeś się?", żeby na koniec nakrzyczeć na delikwenta, że wstydu nie ma, żeby starych ludzi próbować oszukiwać na pieniążki ;)
Jezeli wydaje swoje pieniadze, nie obciazajac przy tym budzetu domowego, to niech sobie robi co chce (zakladam, ze doklada sie do czynszu, rachunkow, jedzenia, leki za jego emeryture itp).
Ale i tak bym probowala albo mu zmniejszyc jakos limit na koncie/karcie, zeby zaplaty nie przechodzily, albo zablokowac telefon.
Nie dokłada się do budżetu
Jedynie to leki kupuje za swoje
Z moją babcią jest tak samo i nikt nie jest w stanie jej przekonać, że takie "złote okazje" są zwykłym oszustwem. Co gorsza, przedmioty tak zakupione kończą jako prezenty pod choinką. Doczekała się własnego zestawu garnków i pościeli jako forma posagu (pomińmy, że skończyłam dopiero 18 lat).
Zrób tak: gdy przyjdzie kolejna biblia "super okazja" za 2 tys złotych, to kup taką samą w księgarni, a tamtą odeślij jako zwrot. Rzeczy kupowane bez oglądania ich na żywo, można zwrócić do 14 dni. Z monetami z kolei jest tak, że jeżeli są srebrne/złote, to można je potem sprzedać u jubilera lub w lombardzie. Za srebro się dużo nie dostanie, ale za złoto już tak.