#lJlu2
Katowice, samo centrum tuż obok dworca. Jeden podpity koleś uderza drugiego, równie nietrzeźwego. Zaczyna się bójka, ale taka poważna, kopanie w twarz itp. I zgadnijcie co robią ludzie? Nic, tylko się gapią. Idę sobie ja, szesnastolatka wykończona po przegranym meczu, ale ja nie mogę się nie zatrzymać. Oni się ciągle okładają, obok parkingu, potrącają przechodniów, ale nikt nic nie robi. Zatrzymał się pan, wyciągnął telefon, ale jego żona złapała go za ramię i sobie poszli. Jedyni, którzy się zatrzymali to ja, starsza pani z psem i turysta. Turysta ma autobus za minutę, pani bez telefonu, więc kto dzwoni po policję? Ja. Na szczęście komisariat niedaleko, ten bijący zaczął odchodzić, jak usłyszał syreny, więc ja podbiegłam do radiowozu i pokazałam, w którą stronę poszedł. I wtedy nagle się znalazło milion osób z co głupszą teorią i zdaniem. Gdzie oni byli wcześniej? Prawie ktoś zginął, a oni teraz dopiero reagują? Jak można sobie poplotkować o swojej wiedzy nabytej z serialu „Policjanci i Policjantki”, to pierwsi, ale żeby dzwonić, to nie. Oni dosłownie rady policji chcieli dawać.
Skończyło się, że złapali tego gościa, ale ja po prostu musiałam to tu napisać, bo to jest dla mnie obrzydliwe, co tam się stało. I apeluję: ludzie, reagujcie. Bo każdy wychodzi z złożenia, że ktoś inny zareaguje i się kończy tym, że nikt nic nie robi.
A jakby ten facet Ciebie pobił w zemście za nasłanie na niego glin?
Teraz chyba wiesz, dlaczego większość ludzi woli się nie mieszać w takie sprawy.
Ludzie się boją, że też zostaną pobici albo okradzeni. Empatia, chęć pomocy drugiemu człowiekowi - bezinteresownie - zanika. Pęd życia.
Jeśli widzę to staram się reagować, nie od razu oczywiście. Wolę kawałek odejść, skręcić w jakąś uliczkę czy wejść do sklepu, aby nie było mnie widać. I wtedy dzwonię. Dla własnego również bezpieczeństwa poniekąd. I obserwuję. Chociaż z reguły jak ja dzwonię to ignorują i nie przyjeżdżają. W zeszłym roku dzwoniłam, bo w rowie leżała kobieta. Czekałam na policję ponad 30 minut. Jak zadzwoniłam ponownie, aby się upewnić to usłyszałam od dyżurnego, że kilka osób już dzwoniło w tej sprawie, ja mam się nie przejmować i olać sprawę. Jak zaczęłam mu tłumaczyć, że jeśli coś tej kobiecie się stanie, to będzie to moja wina to się rozłączył. :/ To też sprawia, że się ludziom się odechciewa pomagać.
Nawet policjanci mówią że jeśli nie ma się zdecydowanej przewagi siły to należy ich wezwać a nie grać bohatera. Należy udzielić pomocy ale tak żeby samemu nie znaleźć się w niebezpieczeństwie.
Dzielna szesnastolatko, jeszcze się nauczysz, że własne życie jest ważniejsze niż pomoc dwóm patusom. Wystarczy zadzwonić na policję. Nikt normalny nie wchodzi rozdzielać dwóch pijanych albo naćpanych idiotów.
A nie o to jej chodziło? Żeby ktokolwiek po prostu zadzwonił po policję?
"Nikt normalny" - właśnie, a skąd wiesz, że ona jest normalna?
@Schwarzmaler
zjemcikota nie zasugerował/a, że autorka jest normalna, wypowiadał się o tamtych innych gapiach, tłumaczył czemu ich nie rozdzielali.
Jedna sprawa to mieć piwniczne poglądy czy wszystkich denerwować, a już inna nie umieć nawet czytać ze zrozumieniem tak jak teraz. Zanim napiszesz, pomyśl. Niepotrzebny, głupi i siejący ferment wpis z Twojej strony.
i zgodzę się z Solang, że może autorce chodziło właśnie po prostu przede wszystkim o wezwanie policji. Zaakcentowała, że "Zatrzymał się pan, wyciągnął telefon, ale jego żona złapała go za ramię i sobie poszli" i sama zresztą nie rozdzielała, tylko po prostu zadzwoniła po pały. Nie napisała, że przechodnie mieli ich sami pacyfikować siłą, to już sobie sami dopowiadacie, stawiacie chochoła.
Plus wydaje mi się, że motorem do napisania wyznania było to jak się zachowywali gapie już PO fakcie.
Priorytetyzować swoje bezpieczeństwo, nie zgrywać bohatera, nie ryzykować wzięciem na siebie odpowiedzialności - ludzkie, rozsądne i zrozumiałe. Bardzo prawdopodobne, że zrobiłbym to samo.
Ale że "I wtedy nagle się znalazło milion osób z co głupszą teorią i zdaniem" to już śmieszne i żałosne z ich strony. Albo wóz, albo przewóz. Autorkę oburzyła hipokryzja i brak konsekwencji. Albo się mieszają, albo nie. Po akcji to każdy mądry i bohater.
Nie jest, bo nie powinna się w ogóle mieszać.
ty tak serio czy udajesz?
>nie dyskutuję o tym czy jest, czy nie jest normalna, wskazuję tylko, że zjemcikota NIE POWIEDZIAŁ ŻE JEST, a ty go pytasz "a skąd wiesz, że ona jest normalna?"
>NiE jEsT, bO nIe PoWiNnA sIę W oGóLe MiEsZaĆ.
SokoliWzrok był chociaż zabawny w trollowaniu, ty piszesz jak jakaś rudymentarna wersja GPT-1.
Jeśli trollował, to może i był zabawny, ja tego nie robię. I nie wiem, co to w ogóle za porównanie, nie interesują mnie inne osoby.
Wracając do tematu, nikt normalny się nie miesza, żeby samemu dostać wpie*dol. A nawet pomijając dostanie w zęby, nikt nie powinien się wtrącać w cudzą bójkę. Widocznie ludzie mają między sobą jakieś porachunki, więc się nie wpie*dalaj. Za darmo nikt zwykle nie obrywa.
>dalej nie zrozumiał o czym była mowa...
albo zrozumiałeś tylko rżniesz głupa, bo Ci wstyd xd
"Za darmo nikt zwykle nie obrywa."
Zgadzam się! Czyli przyznajesz nam w tym momencie rację, że masowa niecheć na tej stronie do Twojej osoby jest w pełni zasłużona? No bo za darmo nikt zwykle nie obrywa ;D
Chyba ty nie zrozumiałeś, więc napiszę jaśniej:
GDY WIDZISZ, ŻE KTOŚ SIĘ NAPIE*DALA, TO SIE PO PROSTU ODWRÓĆ I IDŹ W SWOJĄ STRONĘ❗
Niech sobie ludzie załatwiają swoje sprawy między sobą, po co ingerować? Zresztą skąd wiesz, za co jeden koleś lał drugiego? Może się należało.
A tak przy okazji nie zauważyłem żadnej szczególnej niechęci w moją stronę, więc nie wiem, o czym tam bredzisz.
Jeśli się nie mylę, to jest efekt widza. Im więcej osób jest świadkiem danego zdarzenia, tym mniejsza szansa, że ktoś zareaguje (w razie pomyłki proszę mnie poprawić).
A druga sprawa, nikt niechciałby mieć obitej twarzy, przez jednego z uczestników bójki.
Kiedyś mój brat zareagował. Włamali się nam do domu i uderzyli go butelką w głowe w ramach odwetu.
Czemu mam reagować, ze dwójka pijaków sie bije? Gdyby jeden bił drugiego, a tamten uciekał/bronił się/wyzwał pomocy to bym zareagowała, a tak obstawiam ze kumple, którzy dadzą sobie po pysku, a tydzień później wleja Tobie jak zobaczą Cię na ulicy i będą po dragach. Wiem, bo wychowałam się za blisko takiego towarzystwa.
Jeśli nie chcesz mieć obitego ryja, to trzymaj się z daleka. Podstawowa zasada. Wybacz, ale czemu niby miałbym nadstawiać za kogoś obcego karku? Chyba się za dużo bajek naoglądałaś. W prawdziwym życiu nie ma bohaterów, każdy myśli wyłącznie o sobie.
Najlepiej to stanąć na boku i wezwać policję. Lepiej nie pchać się w bójkę bo nie wiadomo co takim do łba strzeli
A po co się w jakieś menelstwo mieszasz? Sama napisałaś, że patusy były nachlane i lali się równo. Chcą, to niech się nawet i pozabijają
Mój kolega był świadkiem jak mąż leje żonę. Stanął w jej obronie i pobił mężulka, gdy przyjechała policja żona broniła męża i zaprzeczyła. Ostatecznie kolega trafił do więzienia za pobicie. Powiedział, że już nigdy więcej nikomu nie pomoże choćby mordowali.