Niedługo trzydziestka, a ja tylu rzeczy nie zrobiłam... Połowę swojego życia przesiedziałam w szkole i na studiach, a później na szukaniu pracy. Chciałabym, aby w moim życiu pojawił się jakiś przełomowy moment, w którym zaczęłabym czuć większą satysfakcję ze swojego życia. Aktualnie czuję pustkę, której nie potrafię wypełnić. I proszę, nie piszcie, że to kolejna nastolatka udająca depresję. Ja po prostu nie wiem co chcę dalej robić w życiu, utknęłam w takim momencie, że nie mam pojęcia co dalej.
Dodaj anonimowe wyznanie
Piszesz jakbyś miała umierać, a tu całe życie przed Tobą. Nie czekaj na cud, sama postaraj się coś zmienić. Chyba najlepiej będzie gdy zaczniesz podróżować, nawet jeśli nie masz kasy to wystarczy pojechać do miasta obok. Zobaczysz coś nowego, innego. Będziesz miała wspomnienia. Może nawet kogoś poznasz? Nie załamuj się, po prostu spróbuj coś zrobić.
Znajdź może jakieś hobby, zacznij realizować niespełnione marzenia z dzieciństwa. Przynajmniej nie będziesz się nudzić.
Zycie zaczyna sie po 40stce...masz 10 lat jeszcze 😁
Kobieto, żyjesz w Europie, twoją rodzinę było stać na studia dzienne dla Ciebie. Ty nic nie musisz, masz pełne prawo żyć, jak chcesz! Nie bój się błędów, zastanów się, co chcesz robić i to rób, jak Laska z "Chłopaki nie płaczą" :)
Zapisz się na kurs językowy, do klubu książki, zacznij chodzić na siłownię, biegaj, wychodź częściej do kina, pobierz tindera... Cokolwiek. Masz dużo mozliwosci.
Dorośnij może. Życie tak wyglada, najpierw się uczysz, potem pracujesz. Fajerwerki są tylko w filmach i na instagramie. Jako dorosła kobieta powinnaś to już wiedzieć.
A to tak nie wygląda dorosłość? Że czuje się pustkę i bezsens? xD to ja chyba też pójdę do tego psychiatry...
Techniczne rzecz biorąc, więcej niż połowę swojego życia spędziłaś w szkole.
I po co Ci to było?
Po guzik, jak większości z nas. Poważnie rozważam zastąpienie edukacji szkolnej edukacją domową u moich własnych dzieci, bo z plusów szkoły widzę tylko okazję do nawiązywania znajomości i naukę życia w grupie, reszta to bezmyślne odwalanie dupogodzin słuchając wypalonego zawodowo belfra gadajacego o krzyżówkowych ciekawostkach zamiast o rzeczach naprawdę ważnych.
Ja akurat dużo wyniosłam ze szkoły ale nie chodziłam do niej w Polsce. Jeżeli masz taką możliwość to polecam rozważanie przeprowadzki do innego kraju, gdzie rzeczywiście poziom edukacji jest wyższy.
Może spróbuj znaleźć sobie jakieś hobby, ludzi z którymi dzielilabys czas i zainteresowania. Może jakaś działalność charytatywna? Wolontariat? Pomaganie daje dużo pozytywnej energii. Nie samą nauką i pracą żyje człowiek.
Też mam coś podobnego, depresja niby to nie jest, ale wnerwiający stan.