#kybpT
Dlaczego nie wchodzę do piwnic i strychu? Bo zamknięcie tam dziecka to "dobry" pomysł.
Dlaczego miałam chorobę sierocą? Bo jeszcze zanim matka mnie oddała, jej metoda wychowawcza (z której jest dumna i rozprawia o niej komu może) polegała na zostawieniu dziecka na cały dzień w łóżeczku. Na wieczór nakarmić i przewinąć.
Ojciec? Brak słów. Znęcanie się psychiczne i okradanie dzieci to norma.
Nie mam z nimi kontaktu od lat.
Uratował mnie mój mąż. Dzięki niemu czasem zjem nawet kawałek kurczaka.
Serio są ludzie, którzy twierdzą, że jestem złym człowiekiem, bo jestem w ciąży i absolutnie nie zamierzam tych patologii dopuścić do dziecka.
A fakt, że są chorzy i cierpiący tylko mnie cieszy.
I serio: jak słyszę "nieważne jaka, ważne, że matka" i "rodziców trzeba szanować" to mam ochotę dać w pysk.
Takie osoby nie zasługują na miano rodziny. Mam nadzieję, że dobrze wychowasz swoje dziecko i dasz mu mnóstwo ciepła i miłości. Powodzenia ;)
Bardzo współczuję Autorce. Też jako małe dziecko byłam zmuszana do jedzenia różnorakich potraw, co poskutkowało wstrętem do niektórych dań po dziś dzień :/ .
Ja tak samo.. Mam mnie biła jak nie chciałam czegoś zjeść. I do tej pory na mnie krzyczy jak czegoś nie zjem do końca :/
Tylko leniwi i niemądrzy rodzice robią coś podobnego. Bo tak na logikę, jak można polubić czy nawet zaakceptować co, co do czego było się zmuszanym i to ze sporą przemocą? Zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie... Równie nie jem mięsa (z najróżniejszych powodów) i nigdy nie zapomnę, jak przy ojcu musiałam na chama jeść kawałki z tymi gumowatymi częściami, które powodowały u mnie odruch wymiotny...
Współczuje wam... Ja jadłem i jem to co mi sie podoba, nie jestem do niczego zmuszany
Miałam podobnie tylko do tego dochodziły jeszcze wspaniałomyślne kary wysyłania mnie do kościoła. Mam 14 lat i zawsze jak słyszę o mszy itp. to aż robi mi się niedobrze...
Godzinna kara w kościele to (chyba) pikuś...
Nie do końca, ja bylem na swieta zmuszany do zjadania jednej z salatek, moze nie biciem, ale w stylu "nie odejdziesz od stolu jak nie zjesz" a teraz jak sa swieta to tylko czekam na ta salatke bo jest zajebista... :D
Kurcze szczerze nie zdawałam sobie sprawy, że takie wmuszanie dziecku, żeby spróbowało czegoś, może być tak krzywdzące, a żeby było śmieszniej jestem tego przykładem. To znaczy, rodzice mi raczej nie wmuszali niczego, ale jeden jedyny raz tata się uparł, że muszę zjeść kanapkę z pomidorem, bo przecież to jest takie dobre... Nie wiem ile z tą kanapką siedziałam ale dłużyło mi się niemiłosiernie, i nie obeszło się bez łez, a pomidorów do dzisiaj nienawidzę... Niby nic... a jednak :/
I serio: jak słyszę "nieważne jaka, ważne, że matka" i "rodziców trzeba szanować" to mam ochotę dać w pysk. - Mam podobnie, wiec nie martw sie, nie jestes osamotniona
Na miano matka trzeba sobie zasłużyć. Boże, jak można zostawić dziecko które chce jeść co 2-3 godziny, co tyle samo należy go przewijać i potrzebuje bodźców żeby się rozwijać zostawiać samo w łóżeczku na całe dnie... Baba (na miano kobiety też trzeba zasłużyć) która Cię urodziła matką nie była.
Niektórzy ludzie nigdy nie powinni być rodzicami...
Bardzo dobrze że nie utrzymujesz z nimi kontaktu. Tak trzymaj :)
Aż musiałam sprawdzić czym jest choroba sieroca, bo pierwszy raz się z tym spotykam. I się wystraszyłam. Bo jak można do takich stanów doprowadzić? Niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci.
Jeśli się zastanawiasz jak można dziecko do takich stanów doprowadzić, to da się. Sama jestem tego przykładem. Z pewnych względów większość dzieciństwa musiałam spędzić u dziadków, właśnie u nich nabawiłam się sierocej. Nie mam pojęcia jak to zrobili, bo sama wyparłam te wspomnienia, a oni udają przed światem idealnych dziadków... Ale nie potrafią wytłumaczyć dlaczego cały czas u nich płakałam, w wieku 3-4 lat potrafiłam nie jeść kilka dni (za każdym razem czekałam aż przyjedzie mama i mnie nakarmi- podane przez nią jedzenie jadłam bez problemu. A potem nie jadłam do kolejnego jej przyjazdu). jeśli już zdarzyło mi się coś zjeść, to zawsze był to ulubiony serek. Tylko, że specjalnie jadłam go w takich ilościach, żeby go potem zwymiotować. Moczyłam się do łóżka przez następne kilka lat- ale zawsze u nich, w domu, gdy miałam mamę za ścianą, nie zdarzyło mi się to nigdy. Wstawałam w nocy i wbiegaliśmy w ścianę, aż nie straciłam przytomności. Potrafiłam to robić przez kilka godzin, podobno byłam w takim stanie, że nie dało się mnie utrzymać (a to akurat robiłam również w domu, wtedy budziłam mamę i chciałam, żeby robiła to ze mną). Zrywałam się w nocy również w innych celach. Chowałam się pod stołem, płakałam, krzyczałam. Pamiętam tylko swoje zachowania, stan w jakim byłam, ale nie mam pojęcia dlaczego to robiłam, co się tam działo. Jeśli ktoś zarzuci mi, że może byłam rozpieszczonym dzieckiem... Muszę obalić ten argument. Gdy byłam w domu, lub gdy przebywałam u drugich dziadków, wszytskie te objawy z czasem ustępowały. Ale wystarczyło, że pojawiłam się u tych pierwszych i problem zaczynał się od nowa. Kończę już, bo się za bardzo rozpisałam 🙊
Najgorsze, że to zostanie do końca życia.
Dlaczego nie chodzę do kościoła? Bo zmuszali mnie cały czas, żeby tam chodzić pomimo moich przekonań.
Dużo szczęścia i zdrówka dla Ciebie dziecka życzę! Ty, przez to co przeszłaś, na pewno będziesz świetną matką :)
Muszę się niezgodzić. Myślę, że jak ktoś ma chodzić bo wierzy to będzie chodził mimo wszystko, a jeżeli ktoś ma inne przekonania to tak czy innaczej nie będzie chodzić. Czy gdyby rodzice nie zmuszali Cię do chodzenia tam, miałabyś inne przekonania niż obecne ? ;)
ja lubiłam chodzić do kościoła w niedzielę, lubiłam śpiewać w scholi i nawet w coś tam wierzyłam, ale jak mama i babcia zaczęły zmuszać mnie do chodzenia codziennie na mszę, na wszystkie majówki, różańce i inne takie, to znienawidziłam kościół i po dziś dzień się tam nie pojawiam
Jako dziecko... Czy teraz też byś chodziła gdyby babcia nie zmuszała cię wcześniej ? Dla osoby dorosłej wiara to kwestia świadomego wyboru. Albo się wierzy albo nie. Gdybym nie widział w wierze sensu to też bym nie chodził niezależnie czy ktoś by mnie zmuszał czy nie. Serio wasze podejście do spraw wiary zależy tylko od podejścia rodziców w przeszłości ?
Na szacunek trzeba zasłużyć, nie tylko przez urodzenie kogoś, ale po przez czyny
Niektórzy ludzie nie rozumieją. Ciekawe czy wiedzą co przeszłaś. Ciekawe jakby zareagowali gdybyś im powiedziała. Idioci. Wiem, że to trudne, ale najlepiej to to olać. I bardzo dobrze, że się od nich odcięłaś. Jak najdalej od nich.