Mam 26 lat i jestem alkoholiczką. Od 15 roku życia popijałam, ale nie w tak dużych ilościach jak teraz. Rano budzę się przy alkoholu i zasypiam przy nim. Od dłuższego czasu mało jem, pojawiły się problemy z zasypianiem. Wiele razy prosiłam o pomoc, bo zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji i tego, że jestem alkoholiczką, ale ilekroć próbowałam iść do lekarza czy na detoks, odsuwałam się od tej decyzji ze strachu przed konsekwencjami związanymi z zaprzestaniem picia alkoholu. Bałam się padaczki, po prostu złych stanów. Męczy mnie już taki tryb życia, ciągłe picie, by się za chwilę lepiej poczuć, by nie powróciło złe samopoczucie. Nie wiem jak poradzić sobie z tą chorobą, jak przezwyciężyć ten strach.
Dodaj anonimowe wyznanie
Za chwilę jeb*ie ci wątroba i dopiero będzie problem - z konsekwencjami będziesz się borykać do końca swojego (niezbyt długiego, powiedzmy sobie otwarcie) życia. Albo dorobisz się żylaków przełyku, które kiedyś niespodziewanie pękną i zginiesz, tonąc we własnej krwi. Po to alkoholika wysyła się na oddział detoksykacyjny a potem odwykowy, żeby nie rozwinął objawów zespołu abstynencyjnego. Od tego są leki, które na początku się podaje, żeby m.in. nie było drgawek. Tak więc to akurat nie jest dobry powód, by rezygnować z leczenia.
Może się też nabawić przewlekłego bólu. Alkohol działa drażniąco na nerwy obwodowe i je uszkadza powodując polineuropatię alkoholową.
Jest jeszcze taka wszywana tabletka dla alkoholików, która zniechęca do alkoholu. Akurat znam kogoś i faktycznie działa, ale jest na receptę i trzeba po jakimś czasie wszyć nową. Dlatego najlepiej iść na terapię i potraktować ją jako wsparcie (a w zasadzie tak to powinno wyglądać).
@Solange czy faktycznie działa... Zależy z jakim człowiekiem masz do czynienia. Byłam w związku z alkoholikiem, który dodatkowo był manipulantem, psychopatą, chorował na depresję a dodatkowo był bardzo autodestrukcyjny. Nie miał tej wkładki ale ja doskonale wiem, że nawet gdyby ją miał to i tak miałby na to wyj***** i nadal by pił. Nawet gdyby wiedział, że skończy się to jego śmiercią.
Miałam na myśli, że nie jest to pic czy placebo i spełnia swoją rolę. Czy komuś pomoże to faktycznie indywidualna kwestia. Autorka boi się fizycznych konsekwencji odwyku, więc mogą jej pomóc bolesne konsekwencje alkoholu. Raczej to dla kogoś, kto chce przestać pić, ale... no właśnie ma jakieś "ale".
Przede wszystkim przestań szukać wymówek w rodzaju: "boję się złych stanów...". Albo chcesz przestać pić, albo nie. Jeśli chcesz, idź do klubu anonimowych alkoholików. Tam są ludzie, którzy najlepiej cię zrozumieją i pomogą ci nie tylko rzucić picie, ale i wytrwać. Detoks to nie wszystko. Trzeba mieć silne wsparcie z zewnątrz.
Zrób to jak najszybciej, proszę. Moja przyjaciółka zmarła bagatelizując tę sprawę. Wiem, ze internetowi znawcy tak naprawdę gowno pomogą, ale chociaż spróbuj. Jesteś młoda, czy warto? Masz tyle lat wspaniałych wspomnień przed sobą.
Wspomnienia przed sobą? Myślałem że wspominać można coś, co już było.
Niemniej jednak rada jest jak najbardziej dobra.
Możesz do usranej śmierci prosić o pomoc, ale póki sama nie zrozumiesz tego, że alkohol cię niszczy to nic ci nie pomoże. Męczy cię taki tryb życia, a mimo to alkohol nadal pociąga.
Dzisiaj byłam na pogrzebie kolegi - alkoholika. Nie potrafił już wyjść z nałogu... Wałcz o siebie, póki możesz.
Moja mama duzo pali. Bardzo duzo. Ostatnio zaliczyla tygodniowy pobyt w szpitalu, gdzie zupelnie nie miala mozliwosci, by zapalic. I dala rade, musiala.
Nie zycze Ci pobytu w szpitalu. Ale widzisz, jesli czlowiek jest w sytuacji, gdzie cos nie jest mozliwe, to jest w stanie sie bez tego obyc. Lekarz na pewno pomoze w ciezkiej sytuacji. A moze jakis wyjazd z rodzina badz przyjaciolmi, gdzie nie bedzie alkoholu? Pomysl o czyms takim
Wydaje mi się, że na odwyk trzeba się przygotować i powinnaś być trzeźwa. Co oznacza, że pierwsze kroki musisz podjąć sama. I to zależy od Ciebie jak to zrobisz, rzucisz od razu czy krok po kroku będziesz coraz mniej Piła. Możesz wspomóc się kroplowkami, może jakimiś lekami od internisty?
Powodzenia!
No bez odwyku się z tego nie wyleczysz
Idz zawalcz o siebie wiem przez co przychodzisz wiem ze nie jest łatwo, uwierz mi..jestem narkomanka... lat trzezwa ...osrodek uratowal mi zycie
Też mam problem z alkoholem - 27 lat. W sumie mógłbym napisać bardzo podobne wyznanie sam, jeszcze dość niedawno... Polecam skontaktować się z psychiatrą oraz rozpocząc psychoterapię. Psychiatra przepisał mi leki, które bardzo złagodziły zespół absynencyjny, bo tak samo jak Ty, bardzo się go bałem. Życzę powodzenia! :)