#ke5td

Jakiś dziwny listonosz roznosi na moim osiedlu listy oraz paczki. Żeby zrozumieć dokładniej to, o czym zaraz napiszę, wyobraźcie sobie: blok składa się z czterech klatek, po nim jest przerwa, dzięki której można wstąpić „za bloki” (ludzie wyprowadzają tam psy i parkują). Takich bloków na jednej ulicy jest czwórka. A naprzeciwko każdego jest linia takich czterech bloków. I tak wygląda parę ulic, na Grafice Google przedstawia się to jak schody 2D.

Mieszkam w takiej ostatniej klatce przed tą przerwą. I zawsze, kiedy jest poczta, na skrzynkach pocztowych widzę to samo. Parę jakichkolwiek list, awizo, cokolwiek, zaadresowanych do klatki wyżej, pierwszej po „mojej” przerwie. I nie mam pojęcia, o co chodzi listonoszowi, bo i tak podąża w górę bloków – a u mnie w klatce pozostawia wszystko, co należy się klatce oddalonej od mojej może 20 metrów. Trwa to ponad rok i zawsze korespondencja konkretnych osób widnieje na skrzynkach – to już nie może być zbieg okoliczności czy pomyłki.

Ile to było skarg, że ktoś płacił podwójnie za przesyłkę, bo nie dostał żadnych listów. Ile razy ktoś narzekał, że dopłacał do rachunków, bo mu nic nie przyszło, a termin minął i się naliczały kary. Ile było krzyków na ulicy, że ktoś czekał na coś ważnego, a to nie dociera i nie dociera... Ktoś z sąsiadów znalazł list z klatki następnej? Wyrzucał albo zwyczajnie odkładał do skrzynki na zwrot. Zgłosiłam tę sytuację, to powiadomili, że wszystko wykonywane jest poprawnie.

Mam koleżankę z tamtej klatki i już nieraz mi mówiła, że czekała i czekała na awizo, a nic nie dostała. I teraz umawiamy się z nią tak, że raz w tygodniu, w weekend, przekazujemy zagubione listy. Ja zbieram do domu wszystko, co widzę i co należy do tamtej klatki, a ona będąc przy okazji z psem, zabiera ode mnie pocztę i roznosi sąsiadom do ręki.

I już nieraz dostało mi się po uszach, że zbieram nie swoją korespondencję. Nawet miałam wizytację policji za rzekome otwieranie i przeglądanie czyjejś korespondencji,  jednak nic mi nie zrobiono, bo listy były i są nienaruszane. A skargi na listonosza nadal są jak niewidzialne.

Bycie doręczycielem stało się moim zajęciem charytatywnym. I oczywiście, mojej koleżanki. Przynajmniej teraz jest mniej afer, że ktoś ma niepopłacone rachunki albo płaci podwójnie za przesył swojej paczki. Szkoda tylko, że gdyby nie nasze ciche interwencje, nadal ludzie byliby pełni awantur.
Dragomir Odpowiedz

Memy o awizo mimo pobytu w domu nie wzięły się z powietrza.

ZouzaMaua Odpowiedz

Jako była listonoszka powiem Ci, że skargi nic nie dają i nie dadzą. Możesz pisać do kogo sobie chcesz. Takie sprawy są zamiatane pod dywan i tyle, a z racji tego, że tam nie ma nawet najniższej krajowej na umowie, w sensie, na umowie może jest, ale nikt nie dostaje takiej wypłaty na konto, to mają to w dupie. Jest awizo, nie ma awiza. Kogo to obchodzi. Ma być doręczone to jest, a że pod zły adres? Oj tam, oj tam… To najbardziej patologiczne miejsce pracy w mojej ocenie. Na listonosza może iść każdy, wymogi są żadne. Poszłam, bo innej pracy znaleźć nie umiałam, na szczęście później mi się udało wyrwać z tego piekła zasuwania za innych i zajeżdżania własnego samochodu.

Dodaj anonimowe wyznanie