#kcs90
Na komisji lekarskiej stawiłem się z pożyczonymi od kumpla okularami o szkłach wielkości pancernego szkła. Prawdę mówiąc, w tych patrzałkach praktycznie nic nie widziałem. No, ale na szczęście badanie przeprowadza się na gołym oku. Wszedłem do sali, kazano mi zdjąć pingle. Wszystko poszło jak z płatka. Udawałem ślepego, wpadałem na krzesła, macałem meble i mrużyłem oczy. Raz, dwa, trzy i już wyszedłem z gabinetu (ceremonialnie wpadając twarzą na drzwi). Szczęśliwy jak dziecko wybiegłem z budynku, odpiąłem mój rower, założyłem słuchawki na uczy, zapaliłem papierosa zwycięstwa i już miałem jechać w siną dal, gdy ktoś mnie popukał po plecach. Okazało się, że to lekarz, który przed chwilą mnie badał. Zdjąłem słuchawki i spojrzałem na niego zdziwiony. Uśmiechnął się i rzekł: „Gratuluję...”. Co jest? – pomyślałem. Wtedy on wyjął z kieszeni moje okulary, które w euforii dobrze wykonanej misji musiałem zostawić na biurku w gabinecie. „... dostał pan kategorię A”.
Wręczył mi pingle, odwrócił się na pięcie i poszedł badać resztę chłopaków. A ja tak stałem z rozwartą gębą, nie wierząc we własna głupotę.
Jak dziś pomyślę, że chciałem się wtedy wywinąć od wojska, to zbiera mi się na śmiech. Ostatecznie zostałem zawodowym żołnierzem i z wyróżnieniem skończyłem Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Lądowych. Pozdrawiam tych, co w kamaszach...!
Mój tata po prostu się ożenił
Autorze, jeśli można wiedzieć- w jakiej jednostce służysz/służyłeś? Czołem!
Słyszałam opowieść o chłopaku, co miał ojca rzeźnika. Idąc na komisje wsadził sobie świńskie oko w odbyt. Gdy kazali mu się wypiąć, pochylił się wypinając swe zaczne cztery litery pokazał im odbyt z okiem ze słowami "Widzę was"
To miejska legenda akurat
legenda, nie legenda, zloto!
marny cwaniak został obrońcą narodu - nie wiem czy cieszyć się czy smucić...
Marny cwaniak... Każdy chętnie oddałaby rok życia na wojsko, byleby nie swojego życia...
Gosik - z wyznania wiem tylko tyle, że jest marnym kombinatorem któremu nie udało się wykręcić od wojska - miał papiery ale przez własną głupotę się wyłożył.
Nie wiem czy do wojska dołączył na ochotnika, czy po prostu dostał obowiązkowe powołanie (tzw. bilecik), a tak pewnie się stało i tak mu się już w wojsku spodobało że został na dłużej.
Swoją drogą znam takich co też próbowali kombinować i im się nie udało, ale tez i takich co tak długo kombinowali aż zlikwidowano pobór powszechny.
Ci z ostatnich lat obowiązkowej i powszechnej służby wojskowej raczej zgodnie mówią że to było zmarnowane 9 miesięcy życia.
Brak odpowiedniego wyposażenia, brak jakiegoś rozsądnego planu szkolenia, ogólne "zlewanie wszystkiego" i przez żołnierzy i przez dowódców. Jedyną rozrywką było "skombinowanie" i picie alkoholu.
😅 no i to jest wyznanie. Pomysłowość : poziom ja. U mnie też każdy chytry plan tak się kończył. W życiu nigdy nie udało mi się przykombinować. Ale jak widać nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Holokaust?
Co ma holokaust do komentarza?
Jest złym, co nie wyszło na dobre. Czytanie ze zrozumieniem sie kłania
Ale można zapytać: jak dużo Żydów mielibyśmy teraz w Polsce i czy nie byłoby z tym problemów na tle narodowościowym?
Kiedyś rozmawiałem z pewnym gostkiem który przekonywał nas że Holokaust miał spory wpływa na światową politykę. Otworzył oczy na problem ludobójstwa w tracie wojen i nie tylko... - powstały odpowiednie przepisy prawa międzynarodowego i organizacje monitorujące ten temat - jak to wygląda w praktyce to inny temat. H. Jest traktowany jako zjawisko i sposób myślenia który nie ma prawa się powtórzyć - oczywiście niestety taka postawa jest tylko w tej "bardziej cywilizowanej" części świata.
Inny aspekt? Izraelczycy do dzisiaj grają kartą nacji historycznie pokrzywdzonej realizując swoje cele polityczne i gospodarcze.
Oczywiście H. to niewyobrażalne zło i nic tego nie zrównoważy, nic! Bo jak wycenić życie każdego z 6 mlnów ludzi. Nigdy nie powinien mieć miejsca, ale oprócz zła które niosło ze sobą wymordowanie tylu milionów ludzi (w tym kobiet i dzieci) miał niewielki ale pozytywny wpływ na taki współczesny świat jaki aktualnie mamy... coś na zasadzie poprawy bezpieczeństwa np w ruchu lotniczym po każdej większej katastrofie.
Nie do końca się z tym poglądem zgadzam, ale jest w tym coś, co daje do myślenia
Plan był dobry, wykonanie tez, tylko pod koniec się lekko skrzanilo, ale pomysłowość pierwsza klasa
Serio? A od kiedy to na komisji od razu badają wzrok? I na dodatek tylko na gołym oku?
Historyjka tak samo wiarygodna, jak opowieści o połykaniu chleba z grafitem, smarowaniu się ołowiem, tudzież zaburzaniu pracy EKG dziewięciowoltową baterią.
Miałam komisję do dobrowolnej tydzień temu i badali :)
Patatay - -> trochę racji masz, ale trochę. Gdy miałeś udokumentowaną chorobę czyli tzw. papiery na kat. D to od razu je przedstawiałeś, Komisja czasami próbowała jest weryfikować czasami nie. Tam tez idioci nie siedzieli i potrafili rozpoznać tandetną szopkę gdy ktoś zdrowy ale z papierami próbował raczej nieudolnie zgrywać chorego.
Ale czasami, tak pro forma kazali "pół ślepemu" odczytać literki czy osłuchiwali kogoś, kto w papierach miał wady serca uniemożliwiające jakikolwiek wysiłek fizyczny.
... ale i tak najlepsi na komisjach byli Ci, którzy nie tyle przychodzili z matkami ale ich matki wręcz próbowały wejść na badanie z nimi by porozmawiać z komisją i przekonać ich że chłopak się do wojska nie nadaje.
Generalnie było tak, że na komisji ważyli, mierzyli, zaglądali tam gdzie słońce nie dochodzi , sprawdzali czy kręgosłup prosty i literki z tablicy trzeba było odczytać. Jeżeli cos było nie tak, miałeś okulary, jakieś papiery lub zgłaszałeś jakiekolwiek schorzenie, które mogłoby być przeszkodą w służbie, to dostawało się skierowanie do lekarza na badania. W komisji nie siedział okulista, ortopeda, psychiatra, kardiolog, endokrynolog, diabetolog itd., itp. Pomijam już fakt, że trzeba było zrobić rentgena płuc i dopiero wtedy przydzielana była kategoria, a nie od razu przy biurku. Dokładnie taką procedurę przechodziłem jakieś 30 lat temu ja, a w zeszłym roku mój syn. Tak więc historyjka, może nie całkiem wyssana z palca, ale mocno podkoloryzowana. A, i jeszcze jedno. Trzeba być kompletnym idiotą, żeby wystawiać fałszywe zaświadczenie ( z fałszywą pieczątką) i nie mniejszym, żeby takim zaświadczeniem się posługiwać.
WSOWL <3 Pozdrawiam z uczelni :D
Dla mnie żołnierze rodzą się na wojnie....
służba wojskowa przynajmniej półroczna powinna być nadal obowiązkowa bo jak patrzę na niektórych osobników płci męskiej w wygolona klata , obcislych spodniach bo facetem tego nazwać nie można to często czuje się bardziej męska od nich ! i to nie jest pocisk dla mnie a dla nich!! I piosenka " gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy. .." przez tyle lat nie straciła na waznosci
Miesiąc by spokojnie wystarczył. Mój facet po kilku tygodniach rozpali mi ognisko w każdą pogodę, zestrzeli co się da i moja kuchnie bardziej docenia.
Wiesz, czasy "prawdziwych mężczyzn" skończyły się kiedy za powiedzenie "baba do garów" czy "żona ma się słuchać męża" zostaje się publicznie zlinczowany już nawet nie tylko przez kobiety 😅. Ogólnie mężczyźni stają się bardziej "kobiecy", a kobiety bardziej "męskie". Efekt współczesnego feminizmu (nie mylić z tym z XX wieku, gdy postulaty w stylu "prawa wyborcze dla wszystkich" były naprawdę potrzebne).
Zrecyklingowane wyznanie ze starymi komentami czy jednak faktycznie ktoś jeszcze może być na tyle ignorantem by nie wiedzieć jak bardzo głupim pomysłem jest wcielanie do wojska ludzi którzy nie chcą tam być?
MalaMi1991 pomysł przymusowej służby wojskowej jest bardzo słaby. Nie każda osoba nadaje się do wojska. Ale gdyby jednak przywrócono jakąś jej formę, to mam nadzieję, że obejmie ona również kobiety. W końcu mamy równouprawnienie.
Miesiąc nikomu aż tak nie zaszkodzi. Bez przesady, sama chciałam iść ale mój ukochany się nie zgadza. Wtedy każdy by wiedział co ma doceniać bardziej. Nikomu umiejętności samokontroli i survivalu nie zaszkodzą. Ja wyjsedzalam do pracy mimo że też nie miałam ochoty mieszkać z danymi ludźmi czy na wiele innych rzeczy jak każdy. Życie
A co jest złego w tym, że facet ogoli klatę i założy obcisłe spodnie?
My, baby, się buntujemy przeciwko robieniu z nas kur domowych, które nic, tylko powinny dzieci bawić, mężowi usługiwać i sprzątać. Ale jak już mężczyzna nie jest silnym, twardym facetem (i koniecznie niech nie płacze, bo faceci nie płaczą), to to jest już źle, bo nie wpisuje się w schemat "prawdziwego mężczyzny".
@Ambiwalentnie
Mam żonę pracującą na cały etat, dwoje dzieci z których w przedszkolu jest tylko jedno i jednoosobową działalność gospodarczą. Zniknięcie na miesiąc oznaczałoby że żona, która ni wuja nie dostałaby miesięcznego urlopu musiałaby zrezygnować z pracy, by zająć się dziećmi a los firmy stałby się mocno niepewny. Mocno. Bardzo.
Mi miesiąc zaszkodzi.
Mnóstwie innych osób zaszkodzi.
Zaryzykuję stwierdzenie że w dobie kryzysu ekonomicznego ludzi którzy nie mogą zapauzować życia na miesiąc są tysiące.
Dziesiątki tysięcy.
Może nawet setki tysięcy.
Stwierdzenie z nosowym zadęciem że "Miesiąc nikomu aż tak nie zaszkodzi." uważam za zwykłe chamstwo i ignorancję.
A propo ignorancji.
Wiesz z czym wiązał się przymusowy pobór do wojska? Z FALĄ się wiązał. Ze znęcaniem psychicznym, z katowaniem, z gwałtami (tak, tak, w naszym wesołym wojsku też się zdarzało, to nie tylko wymysł radzieckiej hołoty) , z samobójstwami, z depresjami, z całą masą młodych ludzi którzy wyszli z woja nienaprawialnie skrzywieni. Z tym się to wiązało. Zdaje się po parunastu latach ludzi zdążyli zapomnieć że z tego zrezygnowano z konkretnych powodów które wciąż pozostają aktualne. W tym powodów finansowych bo przecież ten tabun poborowych przez miesiąc trzeba ubrać, wyżywić itp. A po miesięcznym szkoleniu to mamy co najwyżej drogie mięso armatnie a nie żołnierza :P to akurat opinia nie moja tylko znajomego zawodowego żołnierza, jako dowódca uznałem że wie co mówi.
"Nikomu umiejętności samokontroli i survivalu nie zaszkodzą"
To jest ci w stanie zapewnić weekendowa szkoła survivalu...
"Ja wyjsedzalam do pracy mimo że też nie miałam ochoty mieszkać z danymi ludźmi czy na wiele innych rzeczy jak każdy."
Jak rozumiem byłaś ZMUSZONA odgórnym nakazem do przebywania wśród ludzi którzy nachlani połamią Ci żebra kopniakami i podtopią Cię w kiblu? A to wszystko tylko dlatego że są starsi stażem i akurat przełożony śpi?
Nie?
Więc to kutwa nie to samo...
Z tym, że owłosiona klata i spodnie z "luźną" co najmniej jedną nogawką to akurat twoja wizja męskości.
Wg. mnie to takie dziecinne i niedojrzałe ocenianie ludzi na podstawie pozorów. Niejeden owłosiony, napakowany odżywkami i bułgarskim koksem oraz "śmierdzący" testosteronem "prawdziwy facet" zwiałby z kraju gdyby tylko zaczęło się jakieś prawdziwe zagrożenie.
Za to znam takiego jednego co na co dzień w spodniach rurkach chodził. Kiedyś ćwiczył jakieś sporty walki ale jest bez widocznych napompowanych mięśni, mocno już łysiejący chociaż jeszcze młody gostek (trochę po 30stce), dzisiaj jest wielokrotnie już nagradzanym strażakiem. Odwagi ani siły mu nie brakuje, nie tylko z racji wykonywanej pracy - widziałem jak „spacyfikował” i uspokoił dwóch podchmielonych koksików próbujących zacząć awanturę w jego ulubionym barze. Nie wiem jakim jest mężem i ojcem – ale rodzina wygląda na szczęśliwą. Piszę o nim bo szanuje go za jego postawę i życiowe wybory.
Co do gładkiej klaty - Przy piwie, gdy kiedyś tam rozmowa zeszła na temat owłosienia któryś z kumpli powiedział wprost, że goli całe ciało bo nie lubi wyciągać kłaków z odpływu po każdym prysznicu… całe oprócz wiadomo brwi, rzęs i nie wstydzi się tego bo taką podjął decyzję więc tak robi i tak w ogóle ma w d**** to co oby ludzie o nim myślą – on wie kim jest i czego chce. Oczywiście i tak były żarty, ale to też mi się jakoś wpasowuje w definicję męskości.