Kiedy byłam dzieckiem i bolał mnie brzuch, mama kazała mi naślinić pępek. Mówiła, że to najbardziej pomaga, i tak siedziałam na klopie z zatwardzeniem, śliniłam palec i smarowałam pępek. O dziwo zawsze pomagało.
Swoisty efekt placebo w moim przypadku istnieje.
Dodaj anonimowe wyznanie
Po co faszerować tabletkami jak można wymyślić inne jak widać działające sposoby :D...
Po co faszerować tabletkami, skoro wiara w to, że coś działa jest silniejsza, niż nie jeden lek :D
ja dostawalam jakies witaminy zamiast tabletek, zawsze dzialalo na wszystko
W podstawówce nauczycielka zaklejała nam pępek plastrem na wycieczce. Podobno miało to zapobiegać chorobie lokomocyjnej :D
Nie śmiej się, to serio pomaga. Nam też zaklejali i nikt nie wymiotował. W gimnazjum nam nie zaklejali oczywiście ja musiałam zwymiotować.
@Scapula
Trudno, żeby nauczycielka naklejała plaster na brzuch 13-sto letniej dziewczynie.
Ja nie mówię, że miała biegać i naklejać wszystkim. W podstawówce też to nie wyglądało tak, że nauczycielka naklejała tylko rozdawała plastry i każdy naklejał sobie sam. Po prostu to miało uzasadnić to, że plaster naklejony na pępek coś daje.
W gimnazjum już są raczej dzieci bardziej rozgarnięte, nauczyciel nie musi chyba chodzić i rozdawać plasterków. Skoro wiedziałaś, że masz chorobę lokomocyjną to sama mogłaś zadbać o plaster, który tak na Ciebie cudownie działa.
Przecież ona nie ma tego za złe nauczycielce, tylko podaje dwie sytuacje, które sprawiły, że wierzy w moc plasterków.
Na h się jej czepiacie?
Ale się ktoś zdenerwował! Czekoladę sobie zjedz. Szkoda, że nie wiedziałam, że mam chorobę lokomocyjną, nigdy wcześniej nie wymiotowałam. I co teraz, panno mądralińska?
Ja mam straszna chorobę lokomocyjną. Jak zakleilam pępek, było jeszcze gorzej :o
@Serwatka31, chyba jedynie dla zasady. O tak aby się do kogoś przywalić.
Ja polecam wypić wodę z imbirem, pomaga i nie trzeba faszerować się chemią, która jedynie otępia.
Ktoś mądrzejszy ode mnie powie na jakiej zasadzie działa to zaklejanie pępka? Bo wątpię, żeby to było zwykłe placebo, u mnie też działa.
Wiara czyni cuda :D
Przy użyciu efektu placebo naćpałem całą klasę w podstawówce cukierkami na gardło, sprzedawanymi w pobliskim supermarkecie xD
Jeśli coś jest głupie, a działa... :D To wcale nie jest głupie!
Moja chrzestna miała podobny sposób na swoich synów. Za każdym razem, jak zaczynali mówić, że coś ich boli, brała zwykłe plastry opatrunkowe, naklejała na to miejsce i mówiła, że to specjalne plastry przeciwbólowe. Wszelkie dolegliwości znikały w 5 minut :D
Babcie jak bolala glowa dawali jej rutinoscorbin. Pomagalo zanim tabletka byla polknieta.
Moja mama dawała mi zawsze witaminę C na różne dolegliwości, np. ból głowy. Również działało! :D
A jesteś pewna że o to jej chodziło kiedy mówiła "tam na dole"?
Drugim palcem śliń sobie perskie oczko. Jeszcze bardziej powinno pomóc ;)