Odejdź, na początek na jakiś czas, jeżeli mu zależy będzie robił wszystko byś wróciła, a jeśli mu nie zależy to na zawsze. Utrzymywanie takiej relacji nie ma sensu.
Zostaw go. Myślę że już nawet nie ma sensu ultimatum że "albo się żenimy albo rozchodzimy".
Rozumiem jak ktoś zazyna być ze sobą w wieku 15 lat i nie decyduje się na ślub w wieku 25 (niby 10 lat razem ale jednak 25 lat to jeszcze taki wiek że "jest jeszcze czas"). Ale skoro Ty masz 30, partner podejrzewam że więcej i chłopina się jeszcze nie zadeklarował to znaczu że już tego nie zrobi. Prędzej obstawiam że pozna jakąś inną dziewczynę, nagle się zakocha i z nią weźmie ślub po roku.
Dziewczyno, im szyby odejdzie u tym szybciej ułożysz sobie zycie!!!
Nawet jeśli ten tekst o miłości był głupim żartem, to bardzo niesmacznym i nie na miejscu.
A tak zapytam jeszcze, czy wcześniej nie rozmawialiście i ślubie ? O dzieciach?
Swinia
Moi znajomi wzieli slub po 15 latach razem w dzien 30 urodzin pana mlodego takze ten...
Aleksandrowska987
No to gratulacje, bo należą do nielicznych. Jednak takich przypadków gdzie ktoś bierze ślub po 15 latach jest BAAARDZO mało. Powiem więcej - są to WYJĄTKI. A autorce raczej tego nie wróżę- niestety.
blondpapryczka
@Aleksandrowska987 przecież napisała że już z nim nie będzie XD napisałaś dłuższy komentarz niż wyznanie.
CzyIxy
My po 10 latach. Żona traciła nadzieję
Aleksandrowska987
@blondpapryczka autorka napisała że "nie może już z nim być", a nie że "nie jest już z nim"- od jednego do drugiego długa droga ;) ciężko jest z kimś zerwać po tylu latach. Może autorka odpowie jak sytuacja wygląda?
Miłość to nie uczucie. Miłość to trwanie przy sobie pomimo wszystko. To wierność wyborowi. Małżonkowie (partnerzy) z wieloletnim stażem są ze sobą z przyzwyczajenia co nie oznacza, że się nie kochają. Po prostu nie czują tych motylków co kiedyś. Pogadaj z nim. Zapytaj co czuje. Czego oczekuje od waszego związku.
Przeraża mnie trochę fakt że wszyscy uważają w komentarzach że związek powinien być tylko z miłości. Że dwoje dorosłych ludzi, nie może być ze sobą z przyzwyczajenia, z rozsądku. Jak przywiązanie i przyzwyczajenie nie jest dla was miłością to mam smutna wiadomość. Chemia się zawsze kończy w organizmie. Wtedy się rozstajecie? Bo już nie ma fazy zauroczenia? Przykre trochę dla mnie że chemiczne reakcje w mózgu są ważniejsze niż chłodne kalkulacje i ocena charakteru drugiej osoby. Właśnie dlatego nie planuje się rozstać ze swoją kobieta, bo wiem że te cechy które są dla mnie ważne posiada i żadna chemia tego nie zastąpi. To jest prawdziwa milosc, gdy widzisz wady i zalety tej osoby a i tak chcesz spędzić z nią wieczność. Nie gdy potrzebujesz kogoś zmienić bo osoba idealna z wyglądu ma niepasujące wnętrze i koniecznie chcesz z nią być, ale tak naprawdę to chcesz być z kimś kto wygląda jak ona ale zachowuje się inaczej.
OneMillionDolar
Bo związek powinien być oparty m.in. na miłości. Z tą różnicą, że ludzie często mylą miłość z zakochaniem, zauroczeniem, a to przecież co innego. Zgadzam się, że chemia mija, dlatego trzeba słuchać rozsądku, a nie serca.
Aldi2018
Ale to nadal miłość, tylko w Twoim przypadku ewaluowała. Wszystkiego dobrego!
doznudzenia
@Etanolansodu
Haha ludzie, którzy zadbali żeby chemia się nie skończyła? Tzn że biorą narkotyki jak się spotykają?
Chemia nam się kończy po ok 2 latach. Po tym czasie nasz organizm już tak po prostu nie reaguje jak wcześniej. Te dwa lata chemii są po to, żeby nam łatwiej było zaakceptować wady partnera, wypracować zasady i reguły i budować miłość długotrwałą.
Związki to ogromna długotrwała praca i motyli w brzuchu może już nie być po 5 latach, ale powinna być zwykła sympatia, przywiązanie, szacunek, pociąg seksualny i wiele innych. Po latach można znów zakochać się w tej samej osobie.
Ankaaa
Kompletnie nie rozumiem tego komentarza :D Zauroczenie, miłość i przezwyczajenie, to są trzy całkiem różne rzeczy. Ludzie nie rozstają się, kiedy mija faza zauroczenie, ale kiedy nie ma już miłości, a zostaje samo przyzwyczajenie.
Lewkonja
Wydaje mi się, że co niektórzy mylą miłość z zauroczeniem...
doznudzenia
@etanolansodu
Dlatego, że mówisz o chemii w związku. Są badania naukowe potwierdzające, że po ok 2 latach schodzimy z fazy zakochania i zauroczenia. Wchodzą inne hormony, na niższym poziomie, ale później te też zanikają. Jeśli się nie zbuduje miłości na tym etapie zakochania i chemii to raczej ciężko później o dobry związek. Miłość się buduje i każdy związek to praca. A chemia wygasa i to w miarę szybko.
doznudzenia
.... Ilość w mózgu tych neuroprzekaźników jest kontrolowana przez fenyloetyloaminę (PEA, ang. phenylethylamine). Związek ten, nazywany potocznie „narkotykiem miłości”, w strukturze oraz działaniu podobny jest do amfetaminy.
Zwykle między 18 miesiącem a 4 rokiem trwania związku człowiek uodparnia się na jej działanie, a szalone i namiętne uczucie przemija.
Cero
doznudzenia, razem z partnerem jesteśmy ze sobą ponad 4 lata, ponad 4 lata również mieszkamy razem. Nadal czuję mrowienie gdy tylko mnie pogłaszcze po ramieniu oraz motylki w brzuchu gdy znowu się widzimy nawet po, tylko, kilkudniowej rozłące. Ba, jak planujemy randkę to cieszę się jak nastolatka, która dopiero co się zakochała. Między nami nadal jest chemia, a nie wydaje mi się byśmy byli niezwykłymi przypadkami...
Zlinczujcie mnie. Sama jesteś sobie winna, niektóre kobiety mają wyłączony rozsądek w relacji z facetami. Byłaś z kimś 15 lat bez ślubu? Nie przyszło Ci do głowy, ze ktoś, komu na tobie zależy, dla kogo jesteś ważna zapragnie dać Ci swoje nazwisko, stworzyć z Tobą rodzine to nie potrzebuje do tego 15 lat? Nie mam tu na myśli związków, które nie chcą ślubu, ustaliły to obustronnie itp. Mam na myśli wszystkie panie czekające na pierścionek i pójście do ołtarza dobrych kilka lat :)
Rroszla
Jest jeszcze pytanie czy w ogole poruszali tą kwestie, czy po prostu poszło hasło „a do czego nam ślub”
rebeka13
Facet "zapragnie dać Ci swoje nazwisko" więc bierzecie ślub i spełnieniasz jego pragnienie? Ślub to obietnica wspólnego życia a nie wdzimisię faceta w sprawie danych osobowych ukochanej. Nazwisko zawsze można zmienić, jeśli OBIE strony tego chcą i tyczy to OBU stron.
Bree
Jakim cudem ten komentarz ma tyle plusów? Jeśli ludzie wchodzą związek w wieku 15 lat, to jak dla mnie o wiele bardziej rozsądne jest jednak wzięcie ślubu po 15 latach w wieku 30 lat niż wzięcie ślubu powiedzmy po tych 8-10 latach, kiedy jest się jeszcze bardzo młodym. Poza tym rozumiem, że według @daisydream1 decyzję o niebraniu ślubu podejmuje się w związku wspólnie, ale decyzja o wzięciu ślubu jest już podejmowana wyłącznie przez faceta? Tekst o "daniu nazwiska" też jest strasznie słaby, ale tutaj już w komentarzu wyżej zostało wszystko powiedziane. No i pomijam już fakt, że z wyznania w żaden sposób nie wynika, że autorka rzeczywiście "czeka kilka lat na pierścionek", równie dobrze sama mogła dopiero niedawno dojrzeć do tego kroku.
Verae
Ale ten komentarz to prawda. Ślub jest zgodą obu stron, ale to mężczyzna się oświadcza, więc propozycja wychodzi z jego inicjatywy. Jeśli facet naprawdę kocha swoją kobietę i nie jest ona dla niego "opcją zapasową" czy też "etapem przejściowym", to nie będzie zwlekał z tym tyle czasu.
Actimel
@Verae, matko, co za bzdury. Mężczyzna wychodzi z propozycją, a kobieta biedna tylko się martwi, czy przypadkiem nie jest "opcją zapasową" :D po pierwsze, myślę, że w dorosłych związkach ludzie jednak na ogół rozmawiają ze sobą, znają swoje poglądy na temat ślubu i nawet jeśli "formalnie" to facet się oświadcza, to jednak decyzja jest już podjęta wspólnie wcześniej. Po drugie, jeśli facet naprawdę kocha swoją kobietę i nie jest ona dla niego "opcją zapasową", to ona ma doskonale tego świadomość i nie potrzebuje do tego pierścionka :) no i jakie "tyle czasu", autorka ma 30 lat, jej chłopak pewnie podobnie, to zupełnie normalny wiek na takie decyzje. Bez przesady, to, że ktoś zaczyna związek w bardzo młodym wieku, nie oznacza automatycznie, że musi też w bardzo młodym wieku brać ślub.
Odejdź, na początek na jakiś czas, jeżeli mu zależy będzie robił wszystko byś wróciła, a jeśli mu nie zależy to na zawsze. Utrzymywanie takiej relacji nie ma sensu.
Słusznie, że nie możesz z nim być. Skoro twierdzi, że Cię nie kocha, to niech spada na szczaw.
Zostaw go. Myślę że już nawet nie ma sensu ultimatum że "albo się żenimy albo rozchodzimy".
Rozumiem jak ktoś zazyna być ze sobą w wieku 15 lat i nie decyduje się na ślub w wieku 25 (niby 10 lat razem ale jednak 25 lat to jeszcze taki wiek że "jest jeszcze czas"). Ale skoro Ty masz 30, partner podejrzewam że więcej i chłopina się jeszcze nie zadeklarował to znaczu że już tego nie zrobi. Prędzej obstawiam że pozna jakąś inną dziewczynę, nagle się zakocha i z nią weźmie ślub po roku.
Dziewczyno, im szyby odejdzie u tym szybciej ułożysz sobie zycie!!!
Nawet jeśli ten tekst o miłości był głupim żartem, to bardzo niesmacznym i nie na miejscu.
A tak zapytam jeszcze, czy wcześniej nie rozmawialiście i ślubie ? O dzieciach?
Moi znajomi wzieli slub po 15 latach razem w dzien 30 urodzin pana mlodego takze ten...
No to gratulacje, bo należą do nielicznych. Jednak takich przypadków gdzie ktoś bierze ślub po 15 latach jest BAAARDZO mało. Powiem więcej - są to WYJĄTKI. A autorce raczej tego nie wróżę- niestety.
@Aleksandrowska987 przecież napisała że już z nim nie będzie XD napisałaś dłuższy komentarz niż wyznanie.
My po 10 latach. Żona traciła nadzieję
@blondpapryczka autorka napisała że "nie może już z nim być", a nie że "nie jest już z nim"- od jednego do drugiego długa droga ;) ciężko jest z kimś zerwać po tylu latach. Może autorka odpowie jak sytuacja wygląda?
No to was podsumował
zostaw go, jesteś jeszcze młoda i znajdziesz kogoś, kogo pokochasz ze wzajemnością
Tak to je jak tak dlugo se zyjeta w grzechu.
Miłość to nie uczucie. Miłość to trwanie przy sobie pomimo wszystko. To wierność wyborowi. Małżonkowie (partnerzy) z wieloletnim stażem są ze sobą z przyzwyczajenia co nie oznacza, że się nie kochają. Po prostu nie czują tych motylków co kiedyś. Pogadaj z nim. Zapytaj co czuje. Czego oczekuje od waszego związku.
mam nadzieje ze po tych slowach go rzucilas
Przeraża mnie trochę fakt że wszyscy uważają w komentarzach że związek powinien być tylko z miłości. Że dwoje dorosłych ludzi, nie może być ze sobą z przyzwyczajenia, z rozsądku. Jak przywiązanie i przyzwyczajenie nie jest dla was miłością to mam smutna wiadomość. Chemia się zawsze kończy w organizmie. Wtedy się rozstajecie? Bo już nie ma fazy zauroczenia? Przykre trochę dla mnie że chemiczne reakcje w mózgu są ważniejsze niż chłodne kalkulacje i ocena charakteru drugiej osoby. Właśnie dlatego nie planuje się rozstać ze swoją kobieta, bo wiem że te cechy które są dla mnie ważne posiada i żadna chemia tego nie zastąpi. To jest prawdziwa milosc, gdy widzisz wady i zalety tej osoby a i tak chcesz spędzić z nią wieczność. Nie gdy potrzebujesz kogoś zmienić bo osoba idealna z wyglądu ma niepasujące wnętrze i koniecznie chcesz z nią być, ale tak naprawdę to chcesz być z kimś kto wygląda jak ona ale zachowuje się inaczej.
Bo związek powinien być oparty m.in. na miłości. Z tą różnicą, że ludzie często mylą miłość z zakochaniem, zauroczeniem, a to przecież co innego. Zgadzam się, że chemia mija, dlatego trzeba słuchać rozsądku, a nie serca.
Ale to nadal miłość, tylko w Twoim przypadku ewaluowała. Wszystkiego dobrego!
@Etanolansodu
Haha ludzie, którzy zadbali żeby chemia się nie skończyła? Tzn że biorą narkotyki jak się spotykają?
Chemia nam się kończy po ok 2 latach. Po tym czasie nasz organizm już tak po prostu nie reaguje jak wcześniej. Te dwa lata chemii są po to, żeby nam łatwiej było zaakceptować wady partnera, wypracować zasady i reguły i budować miłość długotrwałą.
Związki to ogromna długotrwała praca i motyli w brzuchu może już nie być po 5 latach, ale powinna być zwykła sympatia, przywiązanie, szacunek, pociąg seksualny i wiele innych. Po latach można znów zakochać się w tej samej osobie.
Kompletnie nie rozumiem tego komentarza :D Zauroczenie, miłość i przezwyczajenie, to są trzy całkiem różne rzeczy. Ludzie nie rozstają się, kiedy mija faza zauroczenie, ale kiedy nie ma już miłości, a zostaje samo przyzwyczajenie.
Wydaje mi się, że co niektórzy mylą miłość z zauroczeniem...
@etanolansodu
Dlatego, że mówisz o chemii w związku. Są badania naukowe potwierdzające, że po ok 2 latach schodzimy z fazy zakochania i zauroczenia. Wchodzą inne hormony, na niższym poziomie, ale później te też zanikają. Jeśli się nie zbuduje miłości na tym etapie zakochania i chemii to raczej ciężko później o dobry związek. Miłość się buduje i każdy związek to praca. A chemia wygasa i to w miarę szybko.
.... Ilość w mózgu tych neuroprzekaźników jest kontrolowana przez fenyloetyloaminę (PEA, ang. phenylethylamine). Związek ten, nazywany potocznie „narkotykiem miłości”, w strukturze oraz działaniu podobny jest do amfetaminy.
Zwykle między 18 miesiącem a 4 rokiem trwania związku człowiek uodparnia się na jej działanie, a szalone i namiętne uczucie przemija.
doznudzenia, razem z partnerem jesteśmy ze sobą ponad 4 lata, ponad 4 lata również mieszkamy razem. Nadal czuję mrowienie gdy tylko mnie pogłaszcze po ramieniu oraz motylki w brzuchu gdy znowu się widzimy nawet po, tylko, kilkudniowej rozłące. Ba, jak planujemy randkę to cieszę się jak nastolatka, która dopiero co się zakochała. Między nami nadal jest chemia, a nie wydaje mi się byśmy byli niezwykłymi przypadkami...
Zlinczujcie mnie. Sama jesteś sobie winna, niektóre kobiety mają wyłączony rozsądek w relacji z facetami. Byłaś z kimś 15 lat bez ślubu? Nie przyszło Ci do głowy, ze ktoś, komu na tobie zależy, dla kogo jesteś ważna zapragnie dać Ci swoje nazwisko, stworzyć z Tobą rodzine to nie potrzebuje do tego 15 lat? Nie mam tu na myśli związków, które nie chcą ślubu, ustaliły to obustronnie itp. Mam na myśli wszystkie panie czekające na pierścionek i pójście do ołtarza dobrych kilka lat :)
Jest jeszcze pytanie czy w ogole poruszali tą kwestie, czy po prostu poszło hasło „a do czego nam ślub”
Facet "zapragnie dać Ci swoje nazwisko" więc bierzecie ślub i spełnieniasz jego pragnienie? Ślub to obietnica wspólnego życia a nie wdzimisię faceta w sprawie danych osobowych ukochanej. Nazwisko zawsze można zmienić, jeśli OBIE strony tego chcą i tyczy to OBU stron.
Jakim cudem ten komentarz ma tyle plusów? Jeśli ludzie wchodzą związek w wieku 15 lat, to jak dla mnie o wiele bardziej rozsądne jest jednak wzięcie ślubu po 15 latach w wieku 30 lat niż wzięcie ślubu powiedzmy po tych 8-10 latach, kiedy jest się jeszcze bardzo młodym. Poza tym rozumiem, że według @daisydream1 decyzję o niebraniu ślubu podejmuje się w związku wspólnie, ale decyzja o wzięciu ślubu jest już podejmowana wyłącznie przez faceta? Tekst o "daniu nazwiska" też jest strasznie słaby, ale tutaj już w komentarzu wyżej zostało wszystko powiedziane. No i pomijam już fakt, że z wyznania w żaden sposób nie wynika, że autorka rzeczywiście "czeka kilka lat na pierścionek", równie dobrze sama mogła dopiero niedawno dojrzeć do tego kroku.
Ale ten komentarz to prawda. Ślub jest zgodą obu stron, ale to mężczyzna się oświadcza, więc propozycja wychodzi z jego inicjatywy. Jeśli facet naprawdę kocha swoją kobietę i nie jest ona dla niego "opcją zapasową" czy też "etapem przejściowym", to nie będzie zwlekał z tym tyle czasu.
@Verae, matko, co za bzdury. Mężczyzna wychodzi z propozycją, a kobieta biedna tylko się martwi, czy przypadkiem nie jest "opcją zapasową" :D po pierwsze, myślę, że w dorosłych związkach ludzie jednak na ogół rozmawiają ze sobą, znają swoje poglądy na temat ślubu i nawet jeśli "formalnie" to facet się oświadcza, to jednak decyzja jest już podjęta wspólnie wcześniej. Po drugie, jeśli facet naprawdę kocha swoją kobietę i nie jest ona dla niego "opcją zapasową", to ona ma doskonale tego świadomość i nie potrzebuje do tego pierścionka :) no i jakie "tyle czasu", autorka ma 30 lat, jej chłopak pewnie podobnie, to zupełnie normalny wiek na takie decyzje. Bez przesady, to, że ktoś zaczyna związek w bardzo młodym wieku, nie oznacza automatycznie, że musi też w bardzo młodym wieku brać ślub.