Razem z kumplem Andrzejem pracowaliśmy jako "kanarzy" w jednym z większych miast w Polsce. Andrzej był dobrym współpracownikiem, lecz wyjątkowo chciwym i pazernym. Podczas kontroli trafił na Ukrainkę jadącą bez biletu. Nie miała pieniędzy, by zapłacić mandat. Andrzej zauważył, że ma na szyi złoty łańcuszek. Powiedział, że nie wypisze jej mandatu, jeśli mu go odda. Ukrainka bez wahania zgodziła się na ten układ.
Andrzej cały dzień podniecał się tym, jaki dobry interes zrobił. Że jest do przodu dobrych kilka stówek.
Szkoda, że nie widzieliście jego miny, gdy usłyszał od pani z lombardu, że łańcuszek wcale nie jest ze złota.
Łańcuszek okazał się dla Andrzeja jeszcze bardziej pechowy. Bo całą sytuację nagrał z ukrycia jeden z pasażerów. I jeszcze tego samego dnia Andrzej wyleciał z pracy.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie bądź jak Andrzej
Genialne xd
'Andrzeju, nie denerwuj się'
Zaraz wyklepiemy
Jak mam się nie denerwować? Takiego błotnika już nie dostanę!
Andżeeejuuuu.... jak Ci na imię?
Andrzejuuuu... czy ci nie żal...
Wiedziałam że znajdę tu ten komentarz!
... Andżejuuuuu łooooo...
Wróciła karma do chciwej mendy
Andrzej myślał, że jak Ukrainka, to od razu głupia. Ciekawe ile by dostał prowizji od mandatu.
Znałam jednego Andrzeja, rozkochał mnie w sobie i porzucił żeby ukryć się na podkarpackim w domku z bali.
Andrzej to nie imię, Andrzej to styl życia!
A mógł poprosić o co innego..
Andrzej, to je*nie!
lancuszi nie sa zbyt ciezki, paru stowek na skupie by nie dostal
@bazienka to na pewno, a jeśli jakaś niska próba to marne grosze :)