Ciągle oglądała głupie seriale i czytała płytkie romansidła.
Dzień w dzień.
Nawet robiła serialowe maratony po dwa dni z rzędu z przerwą na sen i jedzenie.
Mam ją nadal...
Bo mi to nie przeszkadza bo w tym czasie mogę sobie na przykład pograć z kumplami (dodatkowo to socjalizacja w czasie pandemii).
No i? Z jakiej racji mówisz innym jak mają żyć? Kimże jesteś? No właśnie...
Może uciekał do świata wirtualnego z jakiegoś powodu.
Może m. in. Ty byłaś tym powodem?
Nie wsparłaś partnera?
(udowodniono że gry są dobre na depresję, zespół stresu pourazowego itp...)
No właśnie...
Związek to dwie wersje, dwojga ludzi.
Dopóki znamy jedną to nie znamy nic. Bo 1 strona zawsze przedstawia wersje wygodną tylko dla niej...
No właśnie...
brightsideoflifee
Grał, bo był uzależniony. Nie wyszedł z dzieckiem na spacer, nie nakarmił, nie pobawił się, nie przewijał. Nie zaprosił żony na randkę, nie powiedział komplementu, nie porozmawiał z nią, zapomniał o urodzinach i rocznicy, nie pomagał w pracach domowych.
Informer
@brightsideoflifee Jeśli nawet to niszczysz samą siebie. Do mojej wypowiedzi dodałaś kolejny argument potępiający reakcję żony.
Jeśli był uzależniony to osobom uzależnionym powinno się pomóc, wesprzeć, wskazać drogę. Bo tego się oczekuje od bliskich. Uzależnienie to choroba (nieważne od czego i jakie). A nie zostawić samych.
Awers
Jeśli ktoś nie chce pomocy to jego bliski wcale nie ma obowiązku poświęcać swojego życia i szczęścia dla niego. Wsparcie powinno działać w dwie strony.
Informer
@Awers Jak to szło? "W zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i nieszczęściu. Dopóki śmierć nas nie rozłączy"
Nie... Wcale nie ma obowiązku... Najłatwiej brać masowo rozwody zamiast starać się wspólnie przezwyciężyć problemy.
Alkoholika najpierw trzeba uświadomić, że ma problem z alkoholem; narkomana, że ma problem z narkotykami.
Dopiero na późniejszym etapie można stwierdzić czy chce czy nie chce pomocy.
Ale...Najłatwiej od razu odejść. A przysięga małżeńska to formułka do wycierania gęby dla szpanu. Małżeństwo to konstrukt żeby jedynie dostać hipotekę. Tak?
Były już przypadki, że maż przegrał (chyba w karty) żonę.
Corazwiecejpustki
To jeszcze nic. Znajomy sprzedal zone bedac na urlopie w Algierii. W efekcie koncowym nieco krocej siedzial (wyszedl warunkowo) niz ona potrzebowala aby wrocic do Europy. Najsmieszniejsze jest to, ze zeszli sie ponownie i sa szczesliwi ze soba.
Miałem kiedyś żonę.
Ciągle oglądała głupie seriale i czytała płytkie romansidła.
Dzień w dzień.
Nawet robiła serialowe maratony po dwa dni z rzędu z przerwą na sen i jedzenie.
Mam ją nadal...
Bo mi to nie przeszkadza bo w tym czasie mogę sobie na przykład pograć z kumplami (dodatkowo to socjalizacja w czasie pandemii).
No i? Z jakiej racji mówisz innym jak mają żyć? Kimże jesteś? No właśnie...
Może uciekał do świata wirtualnego z jakiegoś powodu.
Może m. in. Ty byłaś tym powodem?
Nie wsparłaś partnera?
(udowodniono że gry są dobre na depresję, zespół stresu pourazowego itp...)
No właśnie...
Związek to dwie wersje, dwojga ludzi.
Dopóki znamy jedną to nie znamy nic. Bo 1 strona zawsze przedstawia wersje wygodną tylko dla niej...
No właśnie...
Grał, bo był uzależniony. Nie wyszedł z dzieckiem na spacer, nie nakarmił, nie pobawił się, nie przewijał. Nie zaprosił żony na randkę, nie powiedział komplementu, nie porozmawiał z nią, zapomniał o urodzinach i rocznicy, nie pomagał w pracach domowych.
@brightsideoflifee Jeśli nawet to niszczysz samą siebie. Do mojej wypowiedzi dodałaś kolejny argument potępiający reakcję żony.
Jeśli był uzależniony to osobom uzależnionym powinno się pomóc, wesprzeć, wskazać drogę. Bo tego się oczekuje od bliskich. Uzależnienie to choroba (nieważne od czego i jakie). A nie zostawić samych.
Jeśli ktoś nie chce pomocy to jego bliski wcale nie ma obowiązku poświęcać swojego życia i szczęścia dla niego. Wsparcie powinno działać w dwie strony.
@Awers Jak to szło? "W zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i nieszczęściu. Dopóki śmierć nas nie rozłączy"
Nie... Wcale nie ma obowiązku... Najłatwiej brać masowo rozwody zamiast starać się wspólnie przezwyciężyć problemy.
Alkoholika najpierw trzeba uświadomić, że ma problem z alkoholem; narkomana, że ma problem z narkotykami.
Dopiero na późniejszym etapie można stwierdzić czy chce czy nie chce pomocy.
Ale...Najłatwiej od razu odejść. A przysięga małżeńska to formułka do wycierania gęby dla szpanu. Małżeństwo to konstrukt żeby jedynie dostać hipotekę. Tak?
Skoro woli grać niż z tobą gadać, to najwidoczniej problem nie leży w samej grze.
Trzeba było z nim grac
Hahaha, :D
a co jeżeli on grał na skrzypcach albo jej na nerwach ?
To gorzej.
Były już przypadki, że maż przegrał (chyba w karty) żonę.
To jeszcze nic. Znajomy sprzedal zone bedac na urlopie w Algierii. W efekcie koncowym nieco krocej siedzial (wyszedl warunkowo) niz ona potrzebowala aby wrocic do Europy. Najsmieszniejsze jest to, ze zeszli sie ponownie i sa szczesliwi ze soba.
A rozmawialiście chociaż o tej sprawie?
Nie wiem o co chodzi. Mój gra, gram z nim a jak chce grać w coś czego nie lubię to gra jak idę spać i nie ma problemu.
A w co grał? Jak w jakąś sieciówke to tzreba było wynając wirtualnych kilerów, by mu uprzykrzali grę.