#jUErI

Wiele lat temu poznałam faceta, Michała. Zaczęliśmy ze sobą chodzić, po roku mieszkaliśmy ze sobą, potem zaręczyny, ogólnie sielanka.
Zawsze też miałam o te 10 kg za dużo. Raz chudłam, raz tyłam, ale szczupła to ja nigdy nie byłam. Po roku narzeczeństwa zmieniłam pracę na bardziej stresującą i cóż... Zajadałam stres. Wieczorem czekoladki, rano batonik, bo szkoda czasu na przygotowanie jakiegoś wartościowego posiłku, kiedy terminy gonią... Tyłam i nawet tego nie zauważałam. Dopiero gdy widziałam siebie na zdjęciach, dostrzegałam jak ogromna się staję. Mój partner coś pobrzękiwał, że może warto schudnąć. Posłuchałam go i wzięłam się za siebie. Racjonalnie. Dietetyk, dwa razy w tygodniu siłownia. Nie obciążałam się za bardzo, tak żeby chudnąć powoli, zmieniać stopniowo nawyki żywieniowe. Mi to odpowiadało, Michałowi nie. Coraz częściej pozwalał sobie na niewybredne uwagi "ale masz duży brzuch" albo "czy ta twoja dieta w ogóle działa, bo nie widać?". Podczas kłótni bardzo często nazywał mnie grubasem, tłuściochem, monstrum. Płakałam po nocach i obwiniałam siebie za to, że tak o mnie myśli. Podczas wesela kuzynki, kiedy brałam kotleta na talerz, potrafił spytać "Na pewno chcesz to jeść?". Popadałam w straszne kompleksy i byłam z nim, głęboko przekonana, że i tak nikogo nie znajdę ze swoją figurą, a on mnie przecież kocha.


Bardzo wzięłam sobie do serca jego uwagi, popadłam w straszne kompleksy. Nie wychodziłam w ogóle z domu, jedynie do pracy, zamknęłam się w sobie i... katowałam się. Dieta 500-600 kcal dziennie i wyczerpujące treningi. Właściwie cały mój świat stał się liczeniem kalorii. Żeby zjeść nadprogramowy wafel ryżowy, zastanawiałam się pół godziny. Schudłam dużo. Bardzo dużo. Wyglądałam jak żywy trup. Po roku starzy znajomi nie mogli mnie poznać, a mama niepewnie wypytywała się mnie, czy nie mam raka. A mój luby? Z początku był szczęśliwy, widząc jak kilogramy lecą, a potem nagle stałam się za chuda. Z "grubasa" przeszedł na "worek kości" i teksty typu "boję się cię dotknąć", "wyglądasz jak kościotrup, żadna z ciebie kobieta". Bolało, ale już nie potrafiłam z tego wyjść. Bałam się, że znowu będę gruba i brzydka.

Nie docierało do mnie, że ja ledwo żyję. Brak miesiączki, wieczne bóle mięśni, omdlenia, krwotoki z nosa. Nie szłam do lekarzy, bo wiedziałam, co powiedzą.

W końcu moja mama kiedyś usłyszała przez przypadek, jak mój narzeczony się do mnie zwraca. Spakowała moje walizki, ojciec na siłę mnie wyprowadzał i nawet się nie obejrzałam, a siedziałam u psychiatry. Wtedy nienawidziłam ich, chciałam wrócić do Michała, myślałam, że zniszczyli mi życie. Ale dzisiaj, po 10 latach, jestem im ogromnie wdzięczna, zwłaszcza jak patrzę na mojego drugiego męża - cud, a nie mężczyznę.
Yaspis Odpowiedz

No nie wytrzymam, jak można drugiego człowieka do takiego stanu doprowadzić.
Brawo dla rodziców za reakcję.

LaniaLania

A można ..
Mój pierwszy chłopak ( o matko kiedy to było 😂😂) zarzucał mi, ze powinnam schudnąć ( waga między 50-49 przy ok 160 cm) przy rozstaniu było już 37 kg. Po 7 miesiącach Uświadomiłam sobie, że coś jest nie tak, po tym jak rozmiar xs w przymierzalni wisiał na mnie tak, ze wyglądało to jak kupa w gaciach...

Yaspis

Okropne jest to, że takich ludzi jest mnóstwo. Czasem mam wrażenie, że wokół tylko sami manipulatorzy 😞

LaniaLania

Niestety tak... chłopak problemy w domu odreagowywał na mnie.. A im mniejsza się stawalam, tym na więcej sobie pozwalał ( popychał, wyzywał, rzucał moimi rzeczami) tyle chociaz ze poszłam po rozum do głowy dość szybko :p ( chamem zaczął być po 4 msc "związku", sugestie schudniecie były od początku ) a do teraz się zastanawiam co mnie w nim oczarowało. Alvaro to to nie był, edukacja zakończona na gimnazjum, chan i prostak... ehh ... aż mi za siebie wstyd :D

Feniks06

Dlaczego ludzie obwiniają innych za swój brak asertywności?

PodrapCyce

Feniks... Myślałam o tym samym czytając te komentarze. zgodziła bym się gdyby facet zakneblował ci usta, zamknął lodówkę a ciebie przywiazal do łóżka. Bo jeśli tak nie było... To jedyna winna takiej sytuacji jesteś ty sama. Ty SAMA doprowadziłas się do takiego stanu

Nefcia Odpowiedz

A pewnie sam żadnym Adonisem nie był?
Mój ex podobnie. Ważyłam 56 kg (przy 171 cm wzrostu) - "za chuda", "patyczak", "płaska d...". Po paru latach przytyłam 5 kg - "grubas", "tłuścioch", "gruba d...", "ratuje cię tylko ładna twarz". NIGDY nie było dobrze, ja ciągle w kompleksach :/ A sam był suchoklatesem z napuchniętym od piwa brzuchem.
Teraz ważę 68 kg i spotykam się z gościem, który trenuje, ma świetne, wyrzeźbione ciało. Jedyne co od niego słyszę, to że podobam mu się taka jaka jestem i nie powinnam mieć kompleksów, bo tak czy siak nikt nie jest idealny.
Najbardziej krytykują ci, którzy mają niskie poczucie własnej wartości :/

Yaspis

Dokładnie, zakompleksieni idioci zawsze będą szukać wad u innych.

bazienka

jezu laski po co sobie na to pozwalacie? mowisz palantowi- nie podoba sie? to fora ze dwora!

biegnijForesTbiegnij

Albo z przerostem ego , co belki we własnym oku nie widzą

ProstowOczy Odpowiedz

Dobra reakcja rodziców. A faceta to trzeba sobie zawsze znaleźć takiego, przy którym się będzie wzrastało i kwitło dzięki akceptacji, podziwowi i pochwałom, a nie takiego, który wpędza w kompleksy i podcina skrzydła. Bo prawdziwa miłość buduje, a nie niszczy. Nie mówię tu, że nie można mówić komuś, że ktoś przytył, jeśli faktycznie tak było, ale można zwrócić na to uwagę grzecznie i potem pomóc wrócić do dawnej wagi, np. wspólnie ćwicząc, czy zmieniając nawyki żywieniowe.

sinusoidazemniejest Odpowiedz

Yes! Powodzenia!
Btw. już wyobraziłam sobie kotleta na jego twarzy, z talerzem najlepiej

sinusoidazemniejest

Chociaż w sumie szkoda kotleta

bazienka Odpowiedz

pojechalabym gnojowi jakby chcial seksu- co z grubasem chcesz? z monstum? nie ma!
kopnac w dupsko debila i poszukac kogos, kto cie bedzie szanowal niezaleznie od + czy - 10 kilo
rodzice dobrze zrobili,mam nadzieje, ze im podziekowalas :)
szczescia!

anonimowazlosnica Odpowiedz

Nie rozumiem jak można aż taką uwagę zwracać na ciało drugiej osoby. Mój ex zawsze powtarzał, że jak będę gruba to ze mną zerwie, bo nie chce być z grubą osobą. To jest dramatyczne, a jak okropnie niszczy psychikę...

Keyle Odpowiedz

Mnie w kompleksy związane z wagą doprowadziła rodzina. Wiecznie słyszałam, że jestem chudzielcem, kościotrupem, wieszakiem itd. Kiedy na mnie patrzyli byli zniesmaczeni. Miałam 5 kilogramów niedowagi. Wstydziłam się swojego wyglądu, nosiłam luźne rzeczy, żeby nie eksponować swojej figury, nie patrzyłam w lustro. Brałam przykład z otyłych kuzynów i siedziałam całe dnie na kanapie, nie żałowałam sobie słodyczy, jadłam po dwa obiady, ale nic to nie dało. Miałam taki metabolizm, że czasem nie zdążyłam zjeść, a już musiałam iść do toalety.
Nie pomagał fakt, że w szkole byłam szykanowana z powodu małych piersi. Uwierzyłam, że są małe i kupowałam za małe staniki, bo na pewno nie są większe niż B.
Wyciągnął mnie z tego mój teraz już narzeczony. Przy nim poczułam się atrakcyjna. Uważał moją figurę za piękną, mówił, że nie zaszkodzi mi przytyć, ale wyglądam zdrowo i nie muszę. Zabrał mnie nawet do brafiterki, gdzie okazało się, że mam miseczkę D. A przez rzeczy usłyszane w szkole nie chciałam w ogóle wychodzić poza B.
On zmienił kompletnie moje postrzeganie siebie.

KiszonaKapusta Odpowiedz

Co za kut*s. Masz super rodziców! Fragment o weselnym kotlecie aż mnie zabolal :'(
Trzymam za ciebie kciuki! : *

LubieSeksChyba Odpowiedz

Dziewczyny miejcie odwagę i w takich przypadkach trzeba wycedzić przez zęby soczyste spier*alaj i zostawić gnojka.

SweetCupcake Odpowiedz

Mądrzy rodzice

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie