#jJNqH

O przyjaźni i lojalności.

Urodziłem się w 2001 roku, od 09.2010-06.2014 miałem przyjaciółkę. Od 2-6 klasy podstawówki byliśmy w jednej klasie. Mieliśmy oprócz naszych rodzin tylko siebie, nikt inny nas nie lubił i byliśmy największym pośmiewiskiem w szkole, mnie wyzywali od małp i goryli z powodu moich włosów na rękach i nogach, a ją od transów i babochłopów z powodu jej zainteresowań i ubioru - uwielbiała sport, a w szczególności piłkę nożną, i chodziła w dresach. Nieraz też nas bili, w szczególności ci, co nie zdali już kilka razy. Dopiero w 5 klasie się nieco uspokoiło, ale byliśmy bratnimi duszami i broniliśmy się i wspieraliśmy się nawzajem. Oboje sobie dużo pomogliśmy i wiedzieliśmy o sobie dużo, np. ona wiedziała, że nosiłem protezę górnych jedynek i że mam zespół Aspergera. Jednak chowaliśmy się po kątach i nikomu o sobie nie mówiliśmy, w szczególności przed klasą, bo jak ktoś coś podejrzewał, to były komentarze typu zakochana para lub próbowano nam wmówić, że jedno drugie wykorzystuje. Wiedziałem, że ona jeździ autobusami do sąsiednich miast szukać jakichś koleżanek, nie chcieliśmy mieć po wsze czasy tylko siebie. Ogólnie byliśmy bardzo związani z sobą i lubiliśmy się i ufaliśmy sobie bezgranicznie, a ona była naprawdę super. W 6 kl. parę razy daliśmy sobie też tak zwanego dzióbka, ale doszliśmy wspólnie do wniosku, że na bycie parą jesteśmy za młodzi, mieliśmy 12 lat.

Pod koniec 6 kl. ona nieumyślnie wywołała pożar, w którym zginęły dwie osoby. Jej nic się nie stało, ale na 3 tygodnie trafiła do szpitala psychiatrycznego. Po powrocie do szkoły ciągle wyzywali ją od morderców, kilku nawet dostało ode mnie za to w pysk. Niestety usłyszałem od niej, że nie chce kontynuować relacji ze mną, gdyż nie chce, abym patrzył jak cierpi i aby jej pomoc względem mnie nie poszła na marne; ja chciałem kontynuować relację. Na zakończeniu roku się pożegnaliśmy ze łzami w oczach. Wiem od jej brata, że w gimnazjum miała kilka prób samobójczych i w 2017 na stałe trafiła do psychiatryka. Przypadkowo w 02.2016 ją spotkałem, porozmawialiśmy trochę, powiedziała, że bardzo za mną tęskni, ale też abym o niej zapomniał.

Próbowałem ją odnaleźć, ale bez skutku, osoby o takim nazwisku nigdzie nie ma w necie, nie wiem też gdzie dokładnie mieszka/ła. Obecnie albo zaczęła wszystko od nowa, albo nadal jest w szpitalu, albo już niestety nie żyje. W ciągu ostatnich 7 lat widziałem ją raz 5 lat temu, ale każdego dnia o niej myślę, bardzo za nią tęsknię, gadam do kubka, który od niej dostałem, wiem też od jej brata, że ona też gadała w do breloczka, który dostała od mnie. Po gimnazjum z jej bratem urwał się kontakt. W każdej dziewczynie, co mi się podobała, nie widziałem tej dziewczyny, tylko ją.

Nikomu o tym nie mówiłem. Sorki, że pisane skrótami, ale to długa historia.
Velasco Odpowiedz

Mamy XXI wiek, epokę internetu i portali społecznościowych. Jeżeli dwie znające się osoby nie mogą się ze sobą skontaktować, to tylko dla tego, że komuś nie zależy na tym kontakcie, albo zależy żeby tego kontaktu nie było.

Velasco

Jeżeli nie możesz uzyskać kontaktu z jakąś osobą, to zawsze możesz popytać rodzinę, wspólnych znajomych, czy inne osoby, które kiedyś ją/jego znały. Jest duża szansa, że ktoś ma jakieś namiary, albo chociaż przydatne informacje.
To że coś jest trudniejsze, że ktoś może specjalnie nie chcieć, by go odnaleźć, to nie znaczy że to jest niewykonalne.

HellBlazer

Rockandroll ogarnij się w końcu. Ktoś daje porady, a Ty piszesz komentarz tak egocentryczny, że 2/3 to pisanie o sobie. Masturbujesz się do samej siebie?

ad13 Odpowiedz

W skrócie: jako dzieciak miał kumpelę, później stracili kontakt, chciałby ją teraz odnaleźć, ale nie umie.

Ckawka Odpowiedz

Brałeś pod uwagę, że nigdy nie istnieli?

Kurde26 Odpowiedz

Wywołała pożar. Czyli z jakiegoś powodu podpaliła pustostan z bezdomnymi. Prawdopodobnie żeby raz poczuć się tak jak Ci co ją prześladują.
Myślę że jedna z tych postaci jest zmyślona, jest alterego autora(podobnie jak sam pożar) . Tak zwane babochłopy są raczej lubiane. Panowie szanują dziewczyny, które wiedzą co to jest spalony. Zawsze woleliśmy się bawić z tymi, które łaziły z nami po drzewach niż z tymi co bawiły się lalkami i same wyglądały jak lalki. Dwie osoby, które znają się (przyjaźnią) przez 4 lata i nie wiedzą o sobie gdzie mieszkają? Dziwne. Tym bardziej że to ta sama podstawówka więc musiało być niedaleko.
Niedaleko też jest autorowi do szpitala, zbyt mocne uciekanie w takie fantazje może się skończyć na oddziale albo w kiciu

AbandoneDreamer Odpowiedz

Trochę smutne, że tak po prostu się to zakończyło. Na pewno jest Ci przykro, bo byłeś bardzo z nią zżyty i, jak pisałeś bardzo za nią tęsknisz, ale widocznie tak miało być. Rozumiem Cię, także to, że nie masz możliwości kontaktu z tą dziewczyną, czasami tak jest. Może jeszcze kiedyś będzie dane Wam się spotkać. Wszystkiego dobrego, trzymaj się.

RecePrecz Odpowiedz

Dlaczego nie spytasz brata o namiary na nią albo poszukaj go w necie.

ad13

"z jej bratem urwał się kontakt"
"osoby o takim nazwisku nigdzie nie ma w necie"
🙄

Dodaj anonimowe wyznanie