#jHiL2
Zdradzam swojego partnera, z którym jestem od 10 lat. Próbowałam trójkątów, czworokątów, orgii, wszelkich możliwych kombinacji. Na studiach sypiałam z ludźmi za pieniądze, żeby się utrzymać (byłam na trudnym i wymagającym kierunku). Mojego partnera też poznałam na studiach i przez cały ten czas jesteśmy razem, a on o niczym nie wie. Kocham go i nigdy go nie zostawię, ale seks i pociąg seksualny to u mnie zupełnie oddzielna kwestia.
Umiem kłamać i manipulować ludźmi tak dobrze, że moja rodzina i bliscy przyjaciele do dziś nie wiedzą prawdy o mnie. Mają mnie za dobrego człowieka, który udziela się charytatywnie, jest wolontariuszem w schronisku dla zwierząt, organizuje zbiórki, pomaga innym. Rzeczywiście to wszystko robię, głównie po to, by utrzymywać pozory. Gdybyście zapytali o mnie moich bliskich, to każdy, całkiem szczerze by wam powiedział, że nie znają drugiej tak dobrej, ciepłej, uczciwej i kochanej osoby.
Nie czuję żadnych wyrzutów sumienia. Wiem, że byłabym w stanie zabić kogoś i nie czuć się z tym źle. Nawet gdyby było to dziecko lub całkiem niewinna osoba. Dwa razy dokonałam aborcji i nie wywołało to we mnie żadnych emocji. Gdy zmarł mój dziadek, którego bardzo kochałam, nie uroniłam ani jednej łzy, nie było mi smutno. Nigdy w życiu nie płakałam.
Nie jestem socjopatką, mam uczucia. Nie krzywdzę zwierząt, mam trzy psy, które adopotowałam i bardzo je kocham, do tego stopnia, że oddałabym za nie własne życie. Oddałabym też życie za swojego partnera, ale nie mam wyrzutów sumienia, gdy go zdradzam. Wizja własnej śmierci też nic dla mnie nie znaczy. Zostałam kiedyś zaatakowana z nożem i zgwałcona. Nie bałam się ani trochę, przeszłam nad tym do porządku dziennego. Nie zgłosiłam nigdzie, nie obchodzi mnie, że chodzi na wolności i może skrzywdzić kogoś innego.
Jestem szczęśliwa. Pomimo mojego patologicznego sposobu życia bardzo dużo w życiu osiągnęłam. Mam wysokie IQ, bardzo dobre wykształcenie, pracuję na wysokim stanowisku, dobrze zarabiam. Nie jestem atrakcyjna fizycznie, jestem bardzo chuda i mam przeciętną twarz, ale nadrabiam intelektem, oczytaniem i pewnością siebie, dlatego zawsze dostaję to, czego chcę. Przespałam się nawet z pewną znaną osobą, która ma rodzinę i gdyby wyszło to na jaw, to jego kariera mogłaby legnąć w gruzach. Przez pewien czas płacił mi za milczenie i dzięki temu mogłam odłożyć pieniądze i przestać się prostytuować. I tak nikomu bym nie powiedziała, bo taka afera wpłynęłaby na moją opinię wśród rodziny.
Wiem ile zła wyrządziłam, ale jest mi z tego powodu bardzo wszystko jedno.
Aneta, oddawaj pieniadze. Mialas milczec rowniez w internecie.
Dzięki Tobie mam zrobiony dzień, dziękuję
ale jesteś edgy
Nie, nie jesteś wyjątkowa. Wiem, że jak się jest nieszczęśliwym to bycie "złym" wydaje się fajne, ale tylko tobie się tak wydaje. Nikt cię nie będzie podziwiać.
Nigdzie w moim wyznaniu nie padło słowo, że jestem wyjątkowa, nawet tego nie zasugerowałam. Wręcz przeciwnie, chciałam pokazać, że ludzi takich jak ja, jest dużo, tylko o tym nie wiecie, bo każdy nosi maskę. Bycie złym nie jest fajne, ani niefajne, dla mnie jest po prostu obojętne. Nie szukam podziwu ani poklasku. Gdyby tak było, to nie ukrywałabym prawdy o sobie przed otoczeniem i rodziną. Podziw ludzi na anonimowych? Gdybym tego szukała, to napisałabym wyznanie, jaką wspaniałą i dobrą osobą jestem, a chyba przed chwilą przeczytałaś coś zgoła innego. Mam w dupie, czy obcy ludzie mnie lubią, czy nienawidzą, czy też jestem wam obojętna.
Widzę u ciebie tendencję do dopowiadania sobie rzeczy, których nie ma, a nawet zamieniania faktów (napisałam w wyznaniu, że jestem szczęśliwa, natomiast ty lepiej ode mnie wiesz, że nie jestem :)), do tego kompletnie nie zrozumiałaś o co chodzi w moim wyznaniu. Podstawowy błąd atrybucji.
Opisałam anonimowo pewną część swojego życia, o której nie wie nikt z mojego otoczenia, czyż nie od tego jest ta strona? Jeśli wolisz wyznania o kupie lub złamanych sercach, to moje mogłaś po prostu pominąć.
Mam w dupie co o mnie myślisz, więc wysmaruję odpowiedź na 1000 znaków :D
@ostrze, a dlaczego uważasz, że jedno nie może iść w parze z drugim? Owszem, mam w dupie co ktoś o mnie myśli i moja odpowiedź nie tego dotyczy. Nie tłumaczę się z mojego zachowania i nie próbuję wybielić. Moja odpowiedź dotyczy tego, że Jim nie zrozumiał/a wyznania i przeinacza fakty, a nie, że dotknęło mnie to, co o mnie myśli.
Czarna Madonno, tylko winny się tłumaczy.
"Nie tłumacząc się" ze swojego zachowania, i mówiąc tylko o tym co miałaś na myśli, mimowolnie zaczynasz się tłumaczyć ;) w ten sposób idioci gubią się w zeznaniach.
Co do Twojego wcześniejszego wywodu.
Diabły nie muszą nic udowadniać. Diabły nie piszą bzdurnych wyznań. Diabły po prostu istnieją i są naprawdę straszne. Diabły nie muszą się produkować. To inni ludzie o nich mówią.
Ja jako (emerytowany już) chochlik pomniejszy, mam jedynie gorącą choć złudną nadzieję, że prawdziwych diabłów będzie coraz mniej na tym świecie.
Tylko miłość daje radę ! Chociaż czasem bywa kur**sko niewdzięczna :D
Tak na marginesie, szanuję Twoją szczerość. Ty też uszanuj moje osobliwe poczucie humoru. Komentarz pisałem jednak całkowicie poważnie.
I przede wszystkim jak coś ci jest obojętne to tego nie opisujesz w internecie. To nie podlega dyskusji.
Generalnie ludzie piszą bo sobie a) kiedy chcą zaszpanować b) kiedy chcą się poużalać.
Nikt nigdy w historii świata nie wyprodukował opowieści o czymś co mu jest obojętne (no chyba, że za pieniądze).
rockandrollqueen nie masz racji. Jakby jej było obojętne co ludzie myślą o jej zachowaniu to po ki ch*j opisywała by to na stronie do komentowania wyznań ludzi? Absurdalna logika. I ewidentnie czyta komentarze i się nimi przejmuje, bo odpisuje. JAK COŚ CIĘ NIE OBCHODZI TO NIE REAGUJESZ. Kropka.
Nie, ona nie chce żeby ludzie o niej myśleli źle tylko żeby byli pod wrażeniem/zszokowani. Dużo ludzi wychodzi z założenia, że lepiej być złym niż zadnym.
I jasne, że ani mnie ani ciebie nie obchodzi czy ta druga osoba się zgodzi, ale chyba temat dyskusji jednak tak.
No nwm, mnie na przykład nie obchodzi za bardzo, jeśli ktoś źle mnie osądzi w sprawie, z którą ja nie czuję się źle, natomiast zaczyna mi to przeszkadzać, gdy ten ktoś osądza mnie na podstawie błędnych wniosków. Poza tym komentarze na zasadzie "Nie nie jesteś wyjątkowa" uważam za dość żałosne, bo:
1. Od tego jest ta strona, by dzielić się nietypowymi rzeczami na swój temat.
2. Napisanie tego typu wyznania może mieć tyle różnych motywacji, że spłycanie tego do "he he ktoś chce atencji" jest zwyczajnie głupie
Grażyna, to jebnie...
Brzmisz jak jakaś nastolatka, która na siłę stara się być edgy xd
@Termalna mało ostatnio takich tutaj? Oczywiście każde jedne uważa się za super inteligentne.
Nie zaglądam tu regularnie, więc mogło trochę mnie ominąć. :p
Z ciekawości sprawdziłem w słowniku...
edgy - kanciasty, również nerwowy, ostry, drażliwy, o wyraźnych konturach....
Wiem, że chodzi tu o potoczne znaczenie tego słowa, ale z pokolenia na pokolenie coraz mniej języka polskiego w języku polskim... wszędzie zapożyczenia....
A potem się obudziłaś...
Ciekawe. A najbardziej fragment "Nie jestem socjopatką, mam uczucia". Wiesz, że to nie do końca tak działa? ASPD to też jest pewne spektrum, wystarczy mieć zubożone życie emocjonalne czy też możliwość "wyłączania" emocji plus spełnianie innych kryteriów diagnostycznych. Jak dla mnie jesteś książkowym przykładem osoby z tym zaburzeniem. Jesteś narcystyczna (przez większość wyznania chwalisz sama siebie i to ile w życiu osiągnęłaś, a przez drugie pół opisujesz ile swoich nietypowych zachowań zdołałaś ukryć przed innymi; ergo - uwielbiasz siebie), nie odczuwasz czegoś takiego jak poczucie winy (choć rozumiesz koncept), lekceważysz tak wiele norm społecznych, że nie ma sensu ich znowu wymieniać, oraz znajdujesz "racjonalne" (w twoim mniemaniu) wytłumaczenia dla swoich aspołecznych zachowań (parafrazując: "robię złe rzeczy, ale rodzina mnie lubi, więc to ok"; "sypiałam z ludźmi za pieniądze [ale] byłam na trudnym i wymagającym kierunku"). Mam wymieniać dalej? xD Jeśli naprawdę nie boisz się, że kiedyś przypadkiem to wszystko jebnie, to twoja sprawa. Ale jeśli miewasz takie myśli (i zapewne od razu je zagłuszasz, bo możesz xD), to poszukaj psychiatry, który by cię porządnie zdiagnozował, kogoś przed kim będziesz umiała być szczera (w twoim przypadku to chyba kluczowe, bo przy nieodpowiedniej osobie pewnie po paru minutach zaczniesz sypać kłamstwami jak z rękawa). A potem szukaj terapeuty od takich jak ty i ucz się nowych wzorców. Da się, ale trzeba chociaż trochę chcieć.
Osobiście chyba najbardziej jest mi szkoda twojego partnera, który nie ma pojęcia na kogo trafił. Nawet jeśli jesteś dla niego dobra, to w żadnym stopniu nie usprawiedliwia budowania tak długiej relacji na kłamstwach i ukrywaniu połowy swojego życia.
Tak jeszcze dodam, bo trochę się czuję zobowiązana, żeby to wybrzmiało: rzecz jasna mogę nie mieć racji. Oceniam sytuację na podstawie krótkiego tekstu pisanego, a to bardzo mało. Może uznasz, że moja interpretacja jest na wyrost, i jeśli tak będzie, to pewnie dlatego, że nikt nie zna całego obrazu sytuacji tak dobrze jak ty sama. Ale nawet jeśli, to widać tu jakie były moje pierwsze odczucia po przeczytaniu wyznania. Może mówi to więcej o tym jak sama siebie postrzegasz (i czym zdecydowałaś się podzielić, budując obraz siebie), niż o tym jaka obiektywnie jesteś. No i chętnie przeczytam co o tym sądzisz i skąd to stwierdzenie z całą pewnością, że nie jesteś socjopatką. Chyba sama przyznasz że twoje życie to dosyć ciekawy case study, prawda? xD
Najsensowniejszy komentarz jaki pod tym wyznaniem przeczytałem (jak do tej pory oczywiście).
oby twoi partnerzy sie dowiadywali i cie porzucali
obys sie jakims syfem zarazila, moze to cie wyhamuje przed krzywdzeniem innych
oby twoje srodowisko sie dowiedzialo, jaka jestes naprawde
Raczej się to nie zdarzy, ale dzięki za te wszystkie dobre życzenia, szczególnie choroby wenerycznej. Na pewno jesteś wspaniałym człowiekiem, o wiele lepszym ode mnie.
@Ostrzenozeinozyczki
Jest coś takiego jak 'żołnierz idealny'. Na Pewnie przekręcam nazwę, ale nie o to tutaj chodzi. Generalnie 1 na 100 żołnierzy nie odczuwa emocji związanych z 'wykonywaniem zawodu'. Przykładem takiego zachowania są bitwy w których używano broni czarnoprochowej typu muszkiet, którą trzeba przeładować po każdym strzale. W teorii każdy przeładowywuje swój, w praktyce 15 przeladowywało a strzelał jeden. Ten który nie miał oporów albo miał najmniejsze...
>prowadziłam auto bez prawa jazdy, bardzo często pijana i naćpana
>nadrabiam intelektem
nie sądzę
Wiesz czym jest intelekt?
Jeżdżę autem pod wpływem alkoholu, jednocześnie zdając sobie sprawę z konsekwencji, czyli, że mogę zabić kogoś lub siebie. Jeśli ewentualne zabójstwo ma świadczyć według ciebie o braku inteligencji, to poczytaj sobie trochę o różnych zbrodniarzach, psychopatach, seryjnych mordercach. Wielu z nich doknało swoich czynów właśnie dzięki nadprzeciętnej inteligencji.
nawet nie mam pewności, czy ty jesteś autorką tego "wyznania". Bo inteligencja robi z ciebie idealnego mordercę, im dłużej czytam te wypociny tym bardziej nie chce mi się w to wierzyć. Akurat pozbawienie kogoś życia przez swoją "głupotę" to wyraz bynajmniej nie "ponadprzeciętnej inteligencji".
A jak ja ostatnio pisałem że nałóg alkoholowy i wysoka inteligencja nie licują ze sobą to ktoś się ze mną kłócił...
Brak wyrzutów sumienia czy bycie wypranym z emocji skurw... nie świadczy o braku inteligencji. Gdyby tak było to "świat przestępczy" dawno już zostałby zlikwidowany przez inteligentnych przedstawicieli prawa...
A co do alkoholu, to każdy może mieć jakieś słabostki - zarówno ten z mensy jak i wioskowy przygłup... i cała reszta również....
@ dragomir... słyszałem że niektórzy piją, bo rozmowa na trzeźwo z przygłupami jest zbyt irytująca.......